Chłopiec z pudełka

zwłoki dziecka w kartonie

Historia, znana  jako “Boy in the box“.  Sprawa odbiła się bardzo szerokim echem na całym świecie  i wzbudziła wiele emocji. Chłopiec z pudełka  to jedna z największych tajemnic w historii amerykańskiej kryminalistyki. Pomimo upływu lat, ta zbrodnia wciąż jest niewyjaśniona…
chłopiec z pudełka
W lutym 1957 roku na wschodzie USA, w stanie Pensylwania, dokonano strasznego odkrycia. Tak jak się pewnie spodziewacie, były to zwłoki dziecka. Ciało znaleziono przy drodze.

Chłopiec z pudełka
Nagie ciało martwego dziecka znajdowało się w dużym kartonie, stąd cała sprawa znana jest właśnie pod  nazwą boy in the box . Chłopiec z pudełka mógł mieć od 4 do 6 lat. Nie miał na sobie żadnych ubrań, był jedynie zawinięty w koc. Jego paznokcie u stóp i dłoni były dokładnie obcięte. Wyglądał na niedożywionego, a jego całe ciało pokrywały liczne siniaki. Miał niedokładnie obcięte maszynką włosy. Ich pozostałości odnaleziono zarówno na jego ciele, jak i we wnętrzu kartonu. Wyglądało na to, że ktoś ogolił głowę chłopca w wielkim pośpiechu chwilę przed, lub zaraz po śmierci. Przypuszczano, że zrobiono to, aby utrudnić jego identyfikację.

chłopiec z pudełka
Zwłoki dziecka znajdowały się w dużym pudle

Na jego ciele znaleziono wiele znaków szczególnych. Charakterystyczne pieprzyki, a przede wszystkim blizny. Doliczono się ich siedem. Znajdowały się w różnych miejscach, między innymi na łokciu lub podbródku. Szczególne jednak były blizny na klatce piersiowej oraz w pachwinie, ponieważ prawdopodobnie powstały w wyniku przeprowadzonych operacji. Ślady na lewej kostce z kolei sugerowały, że chłopiec mógł być poddawany transfuzji krwi. Wyglądało więc na to, że mógł być często hospitalizowany. Ponadto odkryto również, że prawdopodobnie miał problemy ze wzrokiem.

chłopiec z pudełka
Chłopiec z pudełka mógł mieć od 4 do 6 lat

Skóra na prawej dłoni oraz stopach była pomarszczona, więc chwilę przed lub po śmierci te częsci ciała przez dłuższy czas była zamoczone w wodzie. Po przeanalizowaniu układu pokarmowego odkryto, że nie jadł niczego od dwóch do trzech godzin przed swoją śmiercią. Dzięki badaniom rentgenowskim dowiedzieliśmy się z kolei, że nie miał połamanych kości ani w momencie odnalezienia, ani nigdy wcześniej.

Makabrycznego odkrycia dokonano zimą, panowała wtedy niska temperatura. Z tego względu nie udało się stwierdzić dokładnego czasu zgonu. Dziecko mogło stracić życie zarówno 2 dni jak i 2 tygodnie wcześniej.

Udało się natomiast ustalić przyczynę. Chłopiec z pudełka zmarł w wyniku silnego uderzenia w głowę. Nie było wątpliwości, że został zabity.

Śledztwo
Funkcjonariusze, którzy zajmowali się tą sprawą zrobili wszystko, aby rozwiązać straszną zagadkę. Całą okolicę zalały setki tysięcy ulotek. Znajdował się na nich opis chłopca, okoliczności całej sprawy, a przede wszystkim jego zdjęcia.

chłopiec z pudełka
Plakaty z wizerunkiem chłopca rozklejano w całej okolicy

 

chłopciec z pudełka kołyska
Karton był opakowaniem po dziecięcej kołysce

W międzyczasie próbowano dowiedzieć się czegoś analizując rzeczy, które znaleziono przy dziecku. Karton w którym znajdowało się ciało, był opakowaniem po dziecięcej kołysce. Ustalono w jakim czasie towar mógł zostać kupiony, a nawet z jakiego sklepu pochodził (J.C. Penney Co). Nie prowadzono tam jednak dokumentacji klientów, a za wszystko płacono gotówką. Nie było więc możliwości sprawdzenia, kto zakupił ten towar. Na powierzchni kartonu nie znaleziono żadnych odcisków palców.

 

Jeżeli chodzi o koc w jaki owinięty był maluch, to ten trop również nie pomógł w śledztwie. Nie było w nim właściwie nic szczególnego. Popularny wówczas wzór i często wykorzystywana tkanina. Mógł zostać zakupiony w różnych częściach kraju, a nawet świata.

chłopiec z pudełka
Analiza koca, w który zawinięty był maluch, nie przyniosła przełomu w śledztwie

Niedaleko od miejsca, w którym znajdował się karton z dzieckiem, odnaleziono również męską sztruksową czapkę oraz chustkę do nosa. Nie było jednak nawet pewności, czy te rzeczy mają jakikolwiek związek z osobą odpowiedzialną za zbrodnie.

Brak tropu 
Śledztwo prowadzone na szeroką skalę nie przyniosło żadnego rezultatu. Zdecydowano się nawet ubrać zwłoki chłopca z pudełka w popularną wówczas dziecięcą odzież i zrobić mu zdjęcie. Liczono, że może taki wizerunek odświeży komuś pamięć.

chłopiec z pudełka

W obecnych czasach podstawowym działaniem byłoby przeprowadzenie badań DNA. Niestety, 60 lat temu nie było jeszcze takiej szansy. Ale w 1998 roku, czyli 41 lat po znalezieniu chłopca, odkopano jego szczątki, aby pobrać materiał genetyczny. Była nadzieja na to, że uda się rozwiązać sprawę, porównując pobrany materiał z krajową bazą DNA. Niestety minęło zbyt wiele czasu. Próbka materiału genetycznego pobrana z zębów okazała się niewystarczająca, by uzyskać decydujący wynik.

 

 

Nieustępliwy detektyw 
Remington Bristow to funkcjonariusz, który zajmował się sprawą od początku. Przyrzekł on sobie, że zrobi wszystko, aby odkryć tajemnicę związaną z odnalezionym chłopcem. Przez kilkadziesiąt lat próbował odkryć prawdę. Robił to często w swoim wolnym czasie, wydając przy tym prywatne pieniądze. Był kompletnie zaangażowany w tę sprawę . Rozwiązanie tego śledztwa było dla niego życiową obsesją. W pewnym momemenie był tak zdesperowany, że o pomoc poprosił jasnowidza. Ten opisał mu jak wygląda dom, w którym miało dojść do tragedii. Remington Bristow długo szukał budynku, który mógłby pasować do wizji. W końcu znalazł taką nieruchomość, a po sprawdzeniu jej domowników, nabrał pewnych podejrzeń.

Nieruchomość należała do rodziny Nicoletti. Ich dom znajdował się zaledwie 2.5 km od miejsca znalezienia ciała chłopca. W 1960 roku już tam nie mieszkali, ale jeszcze trzy lata wcześniej prowadzili tam dom zastępczy dla sierot. Przeszukano ten budynek i znaleziono kołyskę dziecięcą podobną do tej, która sprzedawana była w tajemniczym kartonie. Były tam również koce podobne do tego, w który okryte było znalezione dziecko. Pojawiła się wtedy teoria, że “chłopiec z pudełka” mógł być nieślubnym dzieckiem pasierbicy byłego właściciela domu. Zaproponowano więc podejrzanemu mężczyźnie badanie na wykrywaczu kłamstw. Ten jednak odmówił, a to wzbudziło dodatkowe podejrzenia. Jednak kołyska i koce były niewystarczającymi dowodami, by przypisać tej rodzinie związek z zabójstwem. Remington Bristow jednak do końca swojego życia czyli do 1993 roku był przekonany, że zabójstwa dziecka dokonano właśnie w tym domu. Do dzisiejszego dnia wciąż jest to jedna z najbardziej prawdopodobnych opcji. W 1998 roku ponownie podjęto ten trop. Dokładnie przesłuchano wówczas członków rodziny Nicoletti i stwierdzono, że nie mieli oni związku ze śmiercią tajemniczego chłopca.

Mimo, że jest to jedna z najbardziej prawdopodobnych hipotez, jednak na przestrzeni lat w tej strasznej sprawie podejrzenia padły również na kogoś innego.

W 2002 roku, przez swojego psychiatrę, z policją skontaktowała się pewne kobieta, która oskarżyła o zabójstwo dziecka swoją matkę. Podobno miała ona kupić noworodka latem 1954 roku, od jego biologicznych rodziców. Później przez ponad dwa lata znęcała się nad nim psychicznie i fizycznie, aż w końcu doszło do zabójstwa. Chłopiec z pudełka miał nosić imię Jonathan, był słaby, upośledzony umysłowo i nie potrafił mówić. Przez cały czas przetrzymywany był w piwnicy. W ciemnościach, brudzie i zimnie miał spędzić swoje ostatnie lata przed śmiercią. Kobieta potwierdziła, że jej matka przed wywiezieniem chłopca do lasu obcięła mu włosy i paznokcie. Pomagała jej przewieźć ciało do lasu. Powiedziała również, że w momencie wyciągania kartonu z samochodu, inny kierowca zatrzymał się i zaproponował pomoc. Zeznania kobiety były dosyć prawdopodobne, ale detektywi, którzy zajmowali się tą sprawą byli w stosunku do niej sceptyczni.Nie udało się potwierdzić jej wersji, a w piwnicy domu, o którym mówiła, nie znaleziono żadnych śladów, świadczących o obecności niezidentyfikowanego chłopca. Ponadto pani “M” miała problemy psychiczne. Ostatecznie więc ustalono, że wszystko było zmyślone.

Oczywiście były również inne hipotezy.
Dwa lata przed znalezieniem chłopca w kartonie, doszło do zaginięcia 3 letniego wówczas Stevena Craiga Dammana. Został on uprowadzony z supermarketu. Podejrzewano przez chwilę, że to może ten chłopiec. Patrząc na zdjęcia można powiedzieć, że byli do siebie podobni, w dodatku zgadzał się również ich wiek oraz kolor włosów. Jednak szybko odrzucono ten trop. Zaginiony Steven miał kiedyś połamaną rękę, a jak już wiemy, chłopiec z pudełka nigdy nie miał połamanych kości. Dodatkowo odnaleziono również inne niepasujące do siebie szczegóły, a po kilkudziesięciu latach przeprowadzone badania DNA kompletnie wykluczyły, że porwany Steven to odnaleziony 2 lata później chłopiec z pudełka.

 

Chłopiec mógł być wychowywany jako dziewczynka

Pojawił się nawet pomysł, że chłopiec z pudełka przed śmiercią mógł być wychowywany jako dziewczynka. To tłumaczyłoby obcięcie jego włosów, oraz fakt, że nikt nie potrafił go zidentyfikować. Jednak jest to tylko kolejna z teorii .

Po tym, jak szczątki chłopca zostały odkopane, aby pobrać z nich materiał do badań DNA, odbył się jego ponowny pogrzeb na cmentarzu Ivy Hill w Filadefii. Chłopiec z pudełka został pochowany jako “Nieznane Dziecko Ameryki”. W ceremonii wzięły udział tłumy ludzi, w tym policjanci, którzy prowadzili tę sprawę na samym początku.

Sprawa “chłopca w kartonie” trwa już 60 lat. Niewyjaśniona śmierć anonimowego dziecka, należy do największych amerykańskich zagadek kryminalnych.

 

//wiadomosci.onet.pl/na-tropie/tego-morderstwa-ameryka-nie-zapomni/tl9j3
//www.fakt.pl/hobby/historia/filadelfia-chlopiec-z-pudelka-cialo-dziecka-w-kartonie/6w83px3
//americasunknownchild.net/summary.htm

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here