David Lytton – samobójczy podróżnik

Neil Dovestones samobójstwo

Tajemnicza i przerażająca historia związana z zagadkową śmiercią. Sprawa w Polsce nie zdobyła dużego rozgłosu, ale za to w Wielkiej Brytanii temat ten odbił się naprawdę szerokim echem i wzbudził wiele emocji.

Najpierw znany jako Neil Dovestones. Rok później media poinformowały, że nazywa się David Lytton, jednak tożsamość tego mężczyzny przez ponad rok była wielką tajemnicą. Całe zdarzenie miało miejsce pod koniec 2015 roku. W pobliżu Manchesteru na terenie parku narodowego, przypadkowy rowerzysta natknął się na leżące obok ścieżki zwłoki.

 

Tajemnicze ciało 

Nieboszczyk był dobrze ubrany i wyglądał na około 65 lat, założono więc, że prawdopodobnie podczas spaceru zmarł na atak serca.

W takim przypadku należało więc sprawdzić, kim był. Zazwyczaj ludzie mają przy sobie rzeczy, które pozwalają ich zidentyfikować. Chodzi oczywiście o jakieś dokumenty, karty kredytowe, telefon. W tym jednak wypadku niczego takiego nie było. Żadnego portfela, telefonu. Identyfikacja nie była więc taka prosta.

David Lytton samobójczy podróżnik
Mężczyzna wyglądał na ok. 65 lat

Sprawdzono rejestr osób zaginionych, jednak to działanie nie przyniosło żadnego rezultatu.
Dziś wiemy już, że był to David Lytton, jednak wówczas nikt nie spodziewał się, że tożsamość tego mężczyzny będzie zagadką przez kilkanaście kolejnych miesięcy. Co więcej, sprawa z każdym miesiącem robiła się coraz bardziej tajemnicza i bardzo szybko zainteresowały się tym wszystkie krajowe media.

Co miał przy sobie? 

David Lytton samobójczy podróżnik
Napis na opakowaniu po truciźnie mógł wskazywać na to, że samobójca jest obcokrajowcem

Znaleziony mężczyzna co prawda nie miał portfela, ale nie znaczy to, że jego kieszenie były puste. Miał przy sobie trochę pieniędzy (130 funtów), a w pobliżu znajdowało się puste opakowanie po trującej substancji. Mężczyzna zmarł w wyniku zażycia trucizny. Podejrzewano, że było to samobójstwo. Do tego wątku jeszcze wrócimy, ale najpierw zajmiemy się innym, ważnym odkryciem. Przy zwłokach znaleziono również dwa bilety. Jeden z londyńskiego metra, a drugi kolejowy z Londynu do Manchesteru.

Przed swoją śmiercią tajemniczy facet przebył więc daleką drogę przez pół kraju. Na podstawie tych biletów odtworzono jego ostatnią podróż.

 

 

Ostatnia dni życia

Ostatnia podróż rozpoczęła się ona 11 grudnia o godzinie 09:04. Mężczyzna wsiadł do metra i pojechał do centrum Londynu. Tam nabył bilet kolejowy do Manchesteru. Jednak co ciekawe, kupił wtedy od razu bilet powrotny, z którego jak już wiemy nigdy nie skorzystał.

Neil Dovestones samobójstwo
Śledczy zdołali odszukać samobójcę na nagraniach z monitoringu

 

Po przyjeździe do Manchesteru przebywał na dworcu około godziny. Odwiedził kilka sklepów, punkt informacji turystycznej, kupił sobie coś do jedzenia. Jednak żadna z osób, która go wtedy widziała lub z nim rozmawiała, nie zwróciła na niego większej uwagi. Około 13:00 wyszedł z dworca i odszedł w kierunku centrum miasta.

Stamtąd udał się w okolicę miejsca, w którym następnego dnia zostały odnalezione jego zwłoki. Nie wiadomo jak tam dotarł, ale zajęło mu to ok. godziny. Około 14 wstąpił do miejscowego Pubu ( The Clarence w Greenfield). Tam zapytał właściciela o drogę na szczyt pobliskiego wzniesienia.

body on the moor pl

W artykule BBC na temat tej sprawy, możemy przeczytać relację ostatniej osoby, która rozmawiała z tajemniczym samobójcą:

“Odpowiedziałem mu, że zaraz zacznie się ściemniać, więc lepiej, żeby odpuścił sobie dzisiejszą podróż i wrócił tutaj następnego dnia. Jednak on podziękował i ponownie zapytał o drogę. Wytłumaczyłem mu więc jak najszybciej dojść na wierzchołek góry, a chwilę później wyszedł”.

Był to ostatni świadek, z którym tajemniczy facet rozmawiał przed śmiercią. Miejsce do którego chciał dotrzeć oddalone było o jakieś 4-5 km. Podczas tej trasy widziany był jeszcze przez dwóch członków organizacji przyrodniczej, a 18 godzin później znaleziono jego zwłoki.

 

Najgorszy sposób na śmierć 

strychnina
Strychnina jest silną trucizną

Nie było nawet pewności, czy był anglikiem. Miał na sobie ciuchy znanej firmy (Marks and Spencer), a także luksusowe buty (Bally). Jego karnacja pozwalała przypuszczać, że raczej był europejczykiem. Jednak na pustej fiolce po truciźnie, którą przy nim znaleziono, widniały arabskie znaki.

Ten Śmiertelny specyfik to Strychnina.  Przez długie lata stosowana była jako trutka na ptaki lub szczury, jednak od 2006 w UE jest zakazana.

Śmierć człowieka w wyniku zażycia tej substancji jest bardzo rzadka. Właściwie to jest to jeden z gorszych sposobów na samobójstwo, ponieważ śmierć jest bardzo powolna. Można powiedzieć, że człowiek umiera w męczarniach. Trucizna ta nie jest dostępna w Wielkiej Brytanii, ale jest na świecie kilka krajów, gdzie można ją kupić. Jednym z nich jest Pakistan i to właśnie stamtąd pochodziło znalezione opakowanie.

Trop wiedzie do Pakistanu

David Lytton Manchester body
Tajemniczy samobójca w przeszłości miał dużą kontuzję

Podczas sekcji zwłok odkryto, że w lewym udzie mężczyzny znajduje się tytanowa płytka. Kilka lat przed śmiercią mężczyzna musiał nabawić się dużej kontuzji, a metalowy przedmiot w nodze pozwalał mu normalnie funkcjonować.

Po dokładnym sprawdzeniu tej metalowej części ustalono, że  wyprodukowana została w mieście Sialkot w Pakistanie.

Teraz nie było już wątpliwości, że znaleziony mężczyzna miał jakiś związek z Pakistanem. Nawet jeżeli nie pochodził z tego kraju, to przynajmniej musiał tam przebywać  w czasie zabiegu.

Zdjęcie rentgenowskie kończyny zostało wysłane do 12 szpitali w Pakistanie. Były to wszystkie placówki w kraju, które wykorzystywały u siebie takie metalowe płytki.

W międzyczasie sprawa znalezionych zwłok nabierała coraz większego rozgłosu. Pojawiło się również wiele związanych z nią hipotez.

Tragiczne miejsce

Nieopodal miejsca, w którym znalezione zostało ciało na przestrzeni lat dochodziło już do innych tragicznych wydarzeń.

W latach 60 głośno było o morderstwach na Wrzosowiskach. W Anglii sprawa ta znana jest jako “Moors Murders” ze względu na to, że mordercy zakopali na tym terenie ciała swoich ofiar. Mniej więcej w tym samym czasie lawina odebrała tam życie dwóm znanym angielskim podróżnikom.

Ponadto doszło tam do lotniczej katastrofy, w której życie straciły 24 osoby, a osiem osób przeżyło. Pojawiły się więc przypuszczenia, że niezidentyfikowany mężczyzna to jeden z rozbitków. Po latach wrócił na miejsce katastrofy, aby właśnie tam odebrać sobie życie. Jednak ta teoria szybko została obalona. Od momentu katastrofy przy życiu został już tylko jeden z 8 rozbitków. Podejrzewano więc, że to może jego zwłoki zostały odnalezione. Jednak ten człowiek żyje i ma się bardzo dobrze.

Wciąż zastanawiano się więc, dlaczego tajemniczy mężczyzna przejechał kilkaset kilometrów z Londynu dokładnie w to miejsce, aby właśnie TAM odebrać sobie życie. I dlaczego zrobił wszystko, aby nie ustalono jego tożsamości.

Po znalezieniu zwłok, przewiezione zostały do kostnicy lokalnego szpitala (Royal Oldham Hospital). W związku z tym, że tożsamość tego człowieka wciąż była nieznana, pracownicy nadali mu imię Neil. Nazwisko zaczerpnięto od nazwy miejsca, w którym go odnaleziono. Od tego czasu tajemniczy facet znany był również jako Neil Dovestones.

To David Lytton! 

W styczniu 2017 roku ustalono tożsamość tajemniczego mężczyzny.
Wiemy już na pewno jak się nazywał i tak jak przypuszczano, przyjechał z Pakistanu.

W związku z tym, że wiele śladów prowadziło do Pakistanu, sprawdzono loty, a dokładniej wszystkich pasażerów, którzy przylecieli z tego kraju do Anglii. Jeden z nich był łudząco podobny do naszego samobójcy. Okazało się, że przyleciał do wielkiej Brytanii dwa dni przed tym, jak odnaleziono tajemnicze zwłoki. Odszukano więc jego rodzinę i na podstawie badań DNA w końcu ustalono tożsamość.

Neil Dovestones samobójstwo
Tożsamość mężczyzny udało się odkryć dopiero po roku

Nazywał się David Lytton, jednak wcześniej miał jeszcze inne nazwisko. Urodził się w 1948, tak wiec w chwili śmierci miał 67 lat. Co ciekawe, miał polskie korzenie, ponieważ rodzina jego matki pochodziła z naszego kraju. David przez długi czas mieszkał w Anglii, ale w 2006 roku przeniósł się do Pakistanu. Nie wiadomo właściwie dlaczego tam pojechał. W pewnym okresie swojego życia wynajmował pokój jednemu Pakistańczykowi. Możlwe, że za jego namową udał się do tego kraju.

Angielscy dziennikarze dotarli do jego znajomych oraz rodziny w Londynie. Okazało się, że David nie miał wielu przyjaciół. Był skryty i chorował na depresję.  Z rodziną też nie utrzymywał bliskich kontaktów, ponieważ od dłuższego czasu żyli w konflikcie. W przeszłości pracował jako maszynista w londyńskim metrze, był również krupierem w kasynie.

Udało się ustalić tożsamość mężczyzny, ale wciąż nie wiemy dlaczego odebrał sobie życie, bo wszystko wskazuje na to, że było to samobójstwo. I co najważniejsze. Facet przyleciał specjalnie z Pakistanu do stolicy Anglii. Później pojechał do Manchesteru. To ponad 8000 km. Dlaczego wybrał właśnie to miejsce na samobójstwo? Tego prawdopodobnie już się nie dowiemy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here