Hakowy – morderca z Zakopanego

Michał Fajbusiewicz Hakowy

Zakopane – miasto, które tak jak każde inne ma swoje mroczne tajemnice. Zimnokrwisty morderca napędził wiele strachu miejscowej ludności. Atakował bezbronne kobiety, wykorzystując do tego bardzo nietypowe narzędzie. Dlatego media nadały mu pseudonim „Hakowy”.

Hakowy atakuje po raz pierwszy

Hakowy po raz pierwszy zaatakował pod koniec września 1993 roku. W Zakopanem w okolicach Dolnej Równi Krupowej, przypadkowy przechodzień natknął się na zwłoki młodej kobiety, która w chwili śmierci była w zaawansowanej ciąży. Nie było wątpliwości, że została zamordowana. Zmarła od ciosów nożem w klatkę piersiową. Jednak szczególne zainteresowanie wzbudziła nietypowa rana na lewym udzie. Szeroka i głęboka o wielkości sześć na sześć centymetrów. Ten ślad na pewno nie został wykonany nożem. Narzędzia zbrodni jednak nie znaleziono.  Pies tropiący doprowadził śledczych do porzuconej nieopodal torebki ofiary. Znajdowała się w niej książka, dowód osobisty zamordowanej oraz jej męża. Ofiarą była Dorota G. – mieszkanka pobliskiej miejscowości.

Hakowy znalezienie ciałą
Kobieta była w zaawansowanej ciąży

Śledztwo 

Hakowy
To ostatnia książka, którą czytała ofiara zabójstwa

Sekcja zwłok wykluczyła gwałt, jednak niektóre szczegóły m.in. rozebrane ciało mogły świadczyć o tym, że było to zabójstwo na tle seksualnym. Na podstawie relacji świadków, odtworzone ostatnie chwile życia Doroty G. Małżonek kobiety zeznał, że po raz ostatni widział ją 27 września, a więc 3 dni przed odnalezieniem ciała. Mężczyzna zapamiętał, że tego dnia miała na palcu obrączkę, której nie znaleziono przy zwłokach. Prawdopodobnie była więc  w posiadaniu sprawcy zabójstwa.  Kobieta przyjechała do Zakopanego, aby załatwić pewną urzędową sprawę. Pomimo wielu tropów, nie sposób było wskazać podejrzanego. Sprawdzano mężczyzn, którzy w przeszłości skazani byli za podobne przestępstwa, jednak nic to nie dało.

Na policję zgłosiła się pewna mieszkanka Zakopanego, która zeznała, że 30 września około 7:30 na ranem do jej mieszkania zapukała nieznana kobieta mówiąc, że chwilę wcześniej została napadnięta. Miała głęboką ranę poniżej kolana, która z opisu przypominała ślad znaleziony na zwłokach Doroty G. Kobieta odprowadziła ranną do szpitala i wróciła do swojego domu. Jednak w spisie pacjentów nic na ten temat nie było. Do ofiary ataku nie udało się dotrzeć. Może ranna kobieta ostatecznie zrezygnowała z pomocy specjalistów.

W każdym razie wyglądało na to, że po Zakopanem grasuje groźny przestępca, który w bestialski sposób atakuje bezbronne kobiety. Kilka dni później ponownie dał o sobie znać…

Kolejny atak

4 października 1993 roku, około godziny 18:40 w okolicach dworca PKP, zaatakował łańcuchem kobietę w średnim wieku. Ofiara na szczęście zdążyła się uchylić i łańcuch przeleciał nad jej głową. Uciekła i chwilę później powiadomiła policję. Kilka dni później lokalne media nadały pseudonim napastnikowi. Ustalono, że poza nożem i łańcuchem, prawdopodobnie posługiwał się również masywnym, ostrym hakiem.  „Hakowy” stał się postrachem całego miasta.

Michał Fajbusiewicz Hakowy
Zbrodnie dokonane przez “Hakowego” omówione zostały w programie 997 | Archiwum X: Śledztwa po latach

W okolicy zapanowała psychoza. Kobiety bały się same wychodzić po zmroku z domu. Nikt nie czuł się bezpiecznie wiedząc, że w mieście w każdej chwili może zaatakować „Hakowy”.

W międzyczasie policja zbierała coraz więcej informacji. Ktoś spotkał Hakowego w dniu zabójstwa, gdy ten chwalił się przypadkowym osobom, że przed momentem zabił człowieka.

„Zarżnąłem babę i mam spokój”.

W takich słowach opowiadał o dokonanej zbrodni.  20 października do jednego ze sklepów spożywczych wbiegł mężczyzna, który ubliżał pracującym tam ekspedientkom. Agresor krzyczał, że je wszystkie poprzestawia. Na prawej ręce miał zawinięty ok. 60 centymetrowy łańcuch. Funkcjonariusze z każdym tygodniem mieli coraz więcej śladów Hakowego, jednak był dla nich nieuchwytny przez kolejnych 10 lat. Czyli do momentu, w którym sprawą zajęli się policjanci z Archiwum X.

Hakowy Zakopane
Dopiero Archiwum X zdołało rozwiązać sprawę Hakowego

Powrót do sprawy po latach

Kluczem do rozwiązania tej zagadki było narzędzie zbrodni. W przypadku zabójstwa Doroty G., coś spowodowało uszkodzenie i rozerwanie ciała na dużej powierzchni, ale tylko w niewielkim stopniu uszkodziło materiał jeansowych spodni. Specjalista medycyny sądowej potwierdził, że ta rana najprawdopodobniej powstała w wyniku ataku hakiem.

Zakopane corocznie odwiedzane jest przez setki tysięcy turystów. Zapadła więc decyzja, aby nagłośnić sprawę w ogólnokrajowych mediach.

Po ponad 10 latach pojawiły się artykuły w prasie, a także wzmianki w telewizji. Jednak prawdziwy przełom nastąpił po wyemitowaniu programu „Bez przedawnienia”. Tam opisano dokładnie historię Hakowego, a efekt przerósł najśmielsze oczekiwania…

Przełom

Głównie liczono na to, aby na policję zgłosiły się wszystkie kobiety, które przeżyły atak Hakowego. Każda z takich relacji to dodatkowa szansa na sporządzenie portretu pamięciowego, lub zebranie innych istotnych poszlak.

Kilka tygodni po emisji, na komendę zgłosiła się pewna kobieta. Jednak nie była ona ofiarą Hakowego. Twierdziła, że jest jego żoną!

Hakowy morderca z Zakopanego
Kobieta twierdziła, że Hakowy jest jej mężem | Archiwum X: Śledztwa po latach

Była to mieszkanka Krakowa która zeznała, że podczas spędzanych nad morzem wakacji, jej mąż przypadkowo obejrzał reportaż o sprawie Hakowego. Od tego czasu zaczął się bardzo dziwnie zachowywać. Po powrocie do domu nie wytrzymał napięcia i przyznał się swojej żonie do tego, że ponad 10 lat wcześniej w Zakopanem zabił kobietę i to on jest teraz poszukiwany. Mężczyzna miał samemu zgłosić to na policję, jednak odwlekał ten moment. Zaczął coraz więcej pić, a jego zachowanie było coraz bardziej niepokojące. Wystraszona kobieta wzięła więc sprawy w swoje ręce i zawiadomiła organy ścigania.

Morderca z Zakopanego
Hakowy przez lata wiódł normalne życie

3 października 2004 roku Hakowy został zatrzymany po jedenastu latach od dokonanej zbrodni. Mężczyzna nie stawiał oporu, nie był zaskoczony. Wyglądało na to, że spokojnie czekał na to, aż trafi za kratki.

Hakowy przyznał się do zamordowania Doroty G. Potwierdziło się przekonanie, że atakował za pomocą łańcucha z hakiem. Tego narzędzia jednak nie udało się odnaleźć. Podczas przesłuchań zatrzymany naszkicował  hak, którym atakował.

 

Nigdy nie odnaleziono narzędzia zbrodni | Archiwum X: Śledztwa po latach

W trakcie wizji lokalnej opowiedział o wielu szczegółach dotyczących zbrodni, o których mógł wiedzieć tylko morderca.

Hakowy mieszkał w Zakopanem do 2001 roku. Później przeniósł się do Krakowa. Tam się ożenił i urodziło mu się dziecko. Miał dobrą pracę. Był elektrykiem w telewizji. Miał poukładane życie, jednak wyrzuty sumienia w pewnym okresie okazały się zbyt wielkie. Zatrzymany facet pojawiał się w śledztwie już od samego początku. Był nawet przesłuchiwany przez policję. Na pewno znacie powiedzenie, że w niewyjaśnionych sprawach nazwisko sprawcy zazwyczaj znajduje się w pierwszym tomie akt. Tak również było w tym przypadku.

Hakowy wizja lokalna
Hakowy podczas wizji lokalnej zachowywał się spokojnie : Archiwum X: Śledztwa po latach

Motyw

Hakowy tłumaczył dokonaną zbrodnię w ten sposób:

Nie chciałem jej zabić, tak jakoś wyszło. Przyszło mi do głowy, żeby zrobić numer policji, żeby myśleli, że mają w Zakopanem Kubę Rozpruwacza. Wziąłem ostre narzędzie z domu i wróciłem na łąkę. Później zadałem jakiejś kobiecie kilka ciosów. Byłem w szale. Swoje dokumenty rozrzuciłem gdzieś na łące, stwierdziłem że już nie będą mi potrzebne bo i tak mnie złapią. To ja jestem tym Hakowym. Działałem w wielu miastach – Zakopanem, Krakowie, Juracie i Rzeszowie”.

 

Tych słów nie udało się potwierdzić. Hakowy próbował przypisać sobie również inne zbrodnie, jednak jego wyjaśnienia w tej kwestii były niespójne.  Ostatecznie został skazany za jedno zabójstwo. W 2005 roku Sąd orzekł wobec niego przymusowe osadzenie z zakładzie psychiatrycznym.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here