Niewyjaśnione zabójstwo Izy Strzałkowskiej | PODCAST #20

Kobieta wyszła na spacer z psem. Skierowała się do lasu, nad staw. Nagle usłyszała szelest liści. Ktoś wyszedł zza drzew. Oboje zaskoczyli się swoją obecnością. Jednak wielki nieznajomy, spłoszony, natychmiast zaczął się oddalać, nie oglądając się za siebie. Ona, zdziwiona, zapamiętała ten widok. Później, w pamięci, powracał do niej miliardy razy. Prawdopodobnie zobaczyła wtedy mordercę swojej córki…

Podcast znajdziesz na:
Kryminatorium na iTunes
Kryminatorium na Spotify

 

Zbrodnia Iza Strzałkowska
Iza Strzałkowska w chwili śmierci miała zaledwie 13 lat

Senne przedmieścia Gdyni-Dąbrowy. Najspokojniejsza, dla niektórych wręcz najnudniejsza część Gdyni i jednocześnie najmłodsze osiedle mieszkalne. Nie wyróżnia się właściwie niczym – może jedynie tym spokojem.

Dookoła lasy, stawy. Nic nie wabi tu żądnych atrakcji turystów – nawet plaża, gdyż na nią jest stąd zbyt daleko. Życie toczy się tu własnym, niewymuszonym rytmem. Mieszkańcy znają się doskonale. Wiedzą, kto jest kim, pozdrawiają się, spędzają wspólnie czas. Kojarzą się choćby z widzenia.

Tak było do dnia, który zmienił wszystko. Wieczorem 23 sierpnia 2011 roku Gdynią-Dąbrową wstrząsnęło zabójstwo o podłożu seksualnym 13-letniej dziewczynki, Izabeli Strzałkowskiej.

Rodzice znaleźli ją nieprzytomną, przy ścieżce wśród łąk, zaledwie 300 m od domu. Reanimacja nie przyniosła rezultatu – dziewczynka zmarła.

Iza Strzałkowska to nietypowa ofiara

Iza Strzałkowska była dumą rodziców i chlubą szkoły. Bardzo lubiana, nie miała wrogów. Świetnie się uczyła, grała w piłkę nożną, koszykówkę i unihokeja. Nie wyglądała na swój wiek – wydawała się starsza. Ze zdjęć spogląda wzrokiem śmiałym i uczciwym. Widać, że zna swoją wartość i nie da sobie w kaszę dmuchać.

Jej profil osobowościowy tym bardziej dziwił policję i służby zajmujące się tą sprawą. Wszyscy przyznawali, że nie była typową ofiarą. Nie była zastraszoną, nieśmiałą szarą myszką. Potrafiła sobie radzić. Najprawdopodobniej znalazła się po prostu w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie.

Iza Strzałkowska zabójstwo
Iza Strzałkowska lubiła sport | izastrzalkowska.pl

Ostatni wieczór

Feralnego dnia nic nie zapowiadało tragedii. Wakacje się kończyły, do rozpoczęcia roku szkolnego został jeszcze tydzień. Iza Strzałkowska miała rozpocząć gimnazjum. Tego dnia dziewczynkę odwiedziła przyjaciółka z Gdańska Osowej – Ola. Spędziły razem czas, wybierając się też na boisko szkolne, gdzie czekały inne rówieśniczki. Później przyjaciółki skierowały się do domu Izy, położonego na osiedlu otoczonym lasem. Około 19:25

Ola postanowiła wracać do domu, gdyż zaczynało się robić ciemno. Iza Strzałkowska zobowiązała się, że odprowadzi ją na przystanek autobusowy. Ponoć matka prosiła ją, by zabrała ze sobą psa, jednak Iza Strzałkowska odparła, że idzie tylko na chwilę i zrobi to po powrocie. Miała wrócić w ciągu godziny – chciała jeszcze wstąpić do sklepu.

Trzy ścieżki do domu

Kamery monitoringu miejskiego uchwyciły dziewczynki. O godz. 20:22 Ola odjechała swoim autobusem, a Iza Strzałkowska poszła w kierunku domu. Kamera zauważyła ją jeszcze na ulicy Paprykowej. Była sama. Nie zauważono też żadnych niepokojących sygnałów wcześniej, np.: żeby ktoś zwracał na nią szczególną uwagę, zaczepiał, czy śledził.

Do domu Izy prowadziły trzy ścieżki i nigdy nie było wiadomo, którą akurat wróci dziewczynka. Jedna z koleżanek zeznała, że Iza Strzałkowska bała się chodzić jedną z nich – polną drogą, biegnącą przy murze giełdy rolno-spożywczej, ponieważ nie było tam bezpiecznie (przyznawali to nieoficjalnie nawet handlarze z giełdy). Jednak tego wieczoru poszła właśnie tamtędy. Dlaczego? Czyżby przez pośpiech?

Matka widziała sprawcę?

Tymczasem matka Izy przed godz. 20:00 sama wyszła z psem, gdyż córki wciąż nie było. Początkowo wybrała ścieżkę przy giełdzie, później jednak skręciła w kierunku stawu. Zauważyła ok. 30-40 m przed sobą wysokiego na 180 cm, postawnego mężczyznę o ciemnych, „przylizanych” włosach. Nigdy wcześniej go nie widziała. Zachowywał się na tyle nietypowo, że wzbudził zainteresowanie kobiety. Gdy tylko ją zobaczył, zaczął się oddalać, jakby nie chciał, by go widziano. „Ani razu się nie odwrócił, chociaż słyszał, że za nim idę” – wspominała pani Małgorzata.

Wróciła do domu. Odczuwała dziwny niepokój. Około g. 21:30, kiedy Izy wciąż nie było, wysłała do niej sms. Później kolejny, i jeszcze następny. Kiedy nie dostała odpowiedzi, zaczęła dzwonić. Również nikt nie odbierał. W końcu w telefonie wyczerpała się bateria i sygnał zamilkł na dobre.

Poszukiwania

O 22:30 rozpoczęto więc poszukiwania. Matka dziewczynki przeszła wzdłuż ścieżki przy giełdzie, szukając dziecka. Dopiero wracając tą samą drogą zauważyła but Izy, leżący na krawędzi łąki. Ciało znalazła 2 metry dalej, wśród trawy i krzaków. Dziecko było częściowo rozebrane, miało opuszczone spodnie. Na twarzy widniały ślady walki: siniaki, zaczerwienienia, a na szyi opuchlizna od duszenia. Wiadomo, że doszło do aktu seksualnego, ponieważ na brzuchu nastolatki sprawca pozostawił swoje nasienie.

Wezwano policję i pogotowie. Karetka przyjechała po 40 minutach, jednak około godziny 23:55 przerwano reanimację. Uznano, że Iza Strzałkowska zmarła ok. trzech godzin wcześniej.

Ścieżka, na której bestialsko zamordowano dziewczynkę leży przy giełdzie rolno-spożywczej. Oddziela je od siebie mur. Przesłuchiwani sprzedawcy przyznali, że przed g. 21 usłyszeli krzyk: „Mamusia, ratuj!”, jednak nie zareagowali, przekonani, że to kolejne wygłupy spod muru. Często przychodzili tam bezdomni, a także „trudna młodzież”, żeby pić piwo. Później hałasowali.

Pogrzeb

Pogrzeb dziewczynki zgromadził setki wiernych – rodzinę, przyjaciół, nauczycieli, znajomych i nieznajomych, dla których ta zbrodnia była szokiem i chcieli oddać Izie hołd oraz wesprzeć rodzinę. Poproszono, by goście przyszli ubrani na biało. Świadkowie opowiadali, że w trakcie mszy ludzie często wychodzili z kościoła, gdyż nie mogli wytrzymać targających nimi emocji. Ksiądz z ambony określił Izę mianem męczennicy i zapewnił, że można modlić się do niej o wstawiennictwo u Boga.

Iza Strzałkowska zbrodnia
Pogrzeb dziewczynki zgromadził setki wiernych | izastrzalkowska.pl

Portret pamięciowy

Izabela Strzałkowska portret sprawcy
Policja wciąż szuka mężczyzny, który może mieć ważne informacje dla śledztwa

Wkrótce po morderstwie policja rozpoczęła poszukiwania sprawcy. Wyznaczono 10 tysięcy złotych nagrody dla osoby, która przyczyni się do schwytania zbrodniarza. Telefon się urywał. Policja zwróciła uwagę przede wszystkim na zeznanie 22-letniej studentki, niejakiej Agnieszki, która opowiadała o podejrzanym mężczyźnie kręcącym się po dzielnicy i obserwującym dziewczyny w różnym wieku. Robił do niej „zboczone uśmieszki”, ale widziała, że interesował się też „znacznie młodszymi od niej dziewczynkami”. W dniu śmierci Izy niedaleko miejsca zbrodni, mężczyzna ten zaczepił Agnieszkę, proponując, żeby poszli razem na grzyby. Człowiek ten był szczupły, miał krótkie siwe włosy. Policja udostępniła jego portret pamięciowy mediom w całym kraju.

 

Szukano niewłaściwej osoby

Niestety sporządzenie portretu pamięciowego, nie przyniosło skutku – nie znalazł się nikt, kto wskazałby mężczyznę ze zdjęcia. Zdaniem ojca Izy stało się to przede wszystkim dlatego, że… szukano niewłaściwej osoby. Policja stworzyła portret pamięciowy siwego, szczupłego mężczyzny. Problem w tym, że nie zgadza się to z tym, co zeznała mama dziewczyny:

„O swoich podejrzeniach powiedziałam policję. Składałam zeznania trzy miesiące po śmierci Izy, ale policja nie wzięła pod uwagę tego, co mówiłam. Szukali szczupłego blondyna, a to zupełnie inny człowiek. Być może kiedyś go znajdę”.

Mężczyzna, którego szukano nie jest podejrzanym o zabójstwo, a jedynie jest to człowiek, który zaczepiał młode dziewczyny w okolicy. Policja uważa natomiast, że jest ważnym świadkiem, który może mieć istotne informacje o sprawie. Nie rozpowszechniono natomiast portretu mężczyzny, który prawdopodobnie tej zbrodni naprawdę się dopuścił. Dopiero niedawno pokazano rysunek potężnego mężczyzny, którego zobaczyła matka Izy.

Zabójstwo Izy Strzałkowskiej - sylwetka sprawcy
Czy mężczyzna, którego widziała matka Izy był mordercą dziewczynki? | dziennikbaltycki.pl

Jak mówiła w wywiadzie, którego udzieliła „Faktowi” w 2015 roku, po czterech latach od zdarzenia, ten człowiek mógł czaić się na Izę już od dłuższego czasu. Możliwe, że obserwował rodzinę, krążył pod ich domem. Nie wiedział tylko, którą ścieżką wróci dziewczynka. Kobieta twierdzi, że tego dnia był już w takiej desperacji, że postanowił zaatakować nawet tuż pod jej domem. To było jak zwierzęcy instynkt.

Musiał znać teren

Rodzina zmarłej twierdziła, że zbrodniarz musiał mieszkać w pobliżu lub przynajmniej bardzo dobrze znać teren. Być może jedynie kogoś odwiedzał, lecz dość regularnie. Na miejscu zbrodni przeprowadzono eksperyment terenowy. Okazało się, że nie jest możliwe podejście do kogoś niezauważonym. Wszystko słychać, nie ma gdzie się ukryć. Potwierdzono więc tezę o tym, że mężczyzna musiał czekać na dziewczynkę przy krawędzi drogi.

W jaki jednak sposób dopadł naprawdę swoją ofiarę – nie wiadomo. Trawa i krzaki w miejscu zdarzenia nosiły ślady po walce. „Bardzo walczyła o życie” – tak oceniła ten widok matka Izy. Zastanawiano się, co się tam wydarzyło. Jeśli mężczyzna gonił Izę, nie powinna mieć problemu, by go zgubić – była bardzo wysportowana, on natomiast prezentował sylwetkę przy kości. Natomiast Iza Strzałkowska w jakiś sposób zgubiła but, gdyż leżał przy ścieżce. Być może o jej losie przesądził przypadek, zwykłe poślizgnięcie? Inną hipotezą jest ta, że morderca zastąpił jej drogę, gdyż szedł z naprzeciwka.

Materiał genetyczny

Możliwe też, że sam akt morderstwa był przypadkiem – może mężczyzna zamierzał jedynie zgwałcić nastolatkę, ale sprawy wymknęły mu się spod kontroli. Wiadomo, że mord był na tle seksualnym – dziewczynka była częściowo rozebrana, a na brzuchu miała ślady biologiczne sprawcy. Sekcja zwłok wykazała jednak, że do gwałtu nie doszło. Nasienie trafiło do bazy GENOM. Baza danych DNA stanowi istotny element w zakresie wspomagania procesu śledztwa oraz badań kryminalistycznych (m.in. w dochodzeniu sprawstwa przestępstw, rodzicielstwa, pokrewieństwa, osób zaginionych oraz zwłok). Wykonano 633 badania porównawcze z typowanymi podejrzanymi.

Przewidywano, że wkrótce uda się złapać mordercę, zwłaszcza jeśli spróbuje popełnić kolejną zbrodnię. Niestety, nic takiego się nie wydarzyło. Przesłano próbki nasienia do dziewięciu uczelni wyższych w całym kraju z pytaniem, czy nie jest on już znany w kryminalnej bazie. Niestety, odpowiedzi znów nadeszły negatywne.

Nieuchwytny zabójca

Na ubraniu dziewczynki znaleziono też powłoki farby malarskiej. Jedną z hipotez była ta, że sprawcą był ktoś pracujący jako budowlaniec lub pracownik budowlano-remontowy. Tę koncepcję jednak obalono. Kolejna, hipoteza głosiła,  że mógł to być ktoś z giełdy rolno-spożywczej. Za samą giełdą znajduje się budynek dawnego Polifarbu – dziś mieszczą się tam małe firmy, jednak ten trop również okazał się mylny. Przesłuchano ponad 800 osób, a na bazie przesłuchań i badań genetycznych odrzucono 700 typów.

Mordercy 13-latki nigdy nie odnaleziono. Śledztwo zostało umorzone po dwóch latach, w czerwcu 2013 roku.

Hipotezy

Hipotezy na temat śmierci Izy są różne i jest ich bardzo wiele. W sieci roi się od komentarzy i przypuszczeń, jak mogłyby wyglądać jej ostatnie chwile. Uznają, że najprawdopodobniej z autobusu, którym odjechała Ola, wysiadł ktoś, kogo Iza Strzałkowska znała, a chociażby dobrze kojarzyła ze swojego otoczenia. Dzięki temu nie bała się iść wieczorem ścieżką przy giełdzie. Wszyscy są zgodni co do tego, że Iza Strzałkowska była osobą bystrą i inteligentną, która nie miała problemu z asertywnością.

Wskazuje na to choćby miejsce zabójstwa. Pognieciona trawa, zgubiony but, a wreszcie siniaki na twarzy wskazują, że zaciekle się broniła i próbowała ratować się ucieczką. Walka o życie trwała dość długo. Zabójca prawdopodobnie również nie wyszedł z niej całkowicie bez szwanku – być może odniósł obrażenia typu zadrapania. Dlatego nie pokazywał się w okolicy, a gdy przypadkiem spotkał matkę Izy, zasłaniał twarz.

Jeśli wierzyć opiniom internautów, przed laty doszło w miejscu zabójstwa do dwóch innych napaści o charakterze seksualnym. W obu przypadkach kobietom udawało się uciec. Trzeci jednak był tym tragicznym…

Mieszkańcy Gdyni Dąbrowy oceniają, że zabójstwo Izy było swoistą cezurą. Wyznaczało granicę między spokojnym życiem a egzystowaniem po tym makabrycznym zdarzeniu. Wszystko zmieniło się o 180 stopni. Rodzice bali się wypuszczać z domu dzieci, nastolatki były w stanie psychozy i żyły w strachu, że ktoś może być następny. Wieczorne życie towarzyskie zamarło, a i to dzienne również stało się pełne napięcia i strachu.

Pytania i tajemnice

Śledczy z Archiwum X zapewniają, że mają ślady biologiczne mordercy i cały czas go szukają. Możliwe jednak, że śledztwo nie zostało przeprowadzone wystarczająco dokładnie. Opinia publiczna skupiła się na szukaniu mężczyzny przedstawionego na portrecie pamięciowym, który najprawdopodobniej nie ma ze sprawą nic wspólnego. Zupełnie zignorowano szczegóły, które podała matka ofiary – że w lesie, zaledwie 40 minut przed odnalezieniem ciała, spotkała dziwnie zachowującego się mężczyznę potężnej postury.

Poza tym jeden z dziennikarzy interesujących się sprawą dowiódł na przykładzie pierwszego lepszego bezdomnego, że wcale nie wszyscy zostali przesłuchani w sprawie. Dodatkowo nie ujawniono żadnych szczegółów dotyczących tego, jak Iza Strzałkowska była ubrana owego dnia. Być może taka informacja przypomniałaby niektórym o jakichś istotnych detalach. Pojawia się sporo dziur i tajemnic w ponoć szczegółowym i intensywnym śledztwie. Czyżby policja zlekceważyła powagę sytuacji?

Same służby odrzucają takie spekulacje, twierdząc, że dołożyli wszelkich starań, by sprawę rozwiązać.

„Rzadko kiedy na taką skalę prowadzi się badania w Europie. Zastosowaliśmy nowatorską metodę polegającą na określeniu pewnych cech pasujących do rysopisu sprawcy przestępstwa”.

izastrzalkowska.pl

Rodzice Izy stworzyli stronę internetową izastrzalkowska.pl, gdzie publikują od czasu do czasu różne informacje: filmiki z okazji kolejnych urodzin córki, a nawet fragment wywiadu z panią Małgorzatą, matką Izy, którego udzieliła po pięciu latach od tragedii. Mówiła w nim o swoim życiu po życiu. Dziś nie roztrząsa bez końca swojego dramatu, ale skupiła się na nadziei – wierzy, że córka czeka na nią w niebie i tam wreszcie się spotkają. Wywiad zakończyła stwierdzeniem, że żal jej matki człowieka, który potrafił zrobić coś takiego.

Ojciec Izy w 2016 roku również nie wypowiadał się zbyt wylewnie na temat sprawy, tym bardziej że wówczas we wrześniu miał wreszcie pojawić się portret pamięciowy człowieka, którego spotkała w lesie jego żona.

W październiku 2011 roku odbył się turniej piłki nożnej ku pamięci zmarłej Izy Strzeleckiej. Wygrała go drużyna jej starszego brata, Patryka.

Mimo upływu siedmiu lat Gdynia Dąbrowa wciąż żyje przeszłością. Młodzi pamiętają Izę, wspominają ją życzliwie i z sentymentem. Wszyscy jednak przyznają, że tragedia ta uderzyła osobiście w każdego z nich, a życie nigdy nie będzie takie samo.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here