Barbara Wolany Chorzów

Czy Rodzina Wolanych została zamordowana? Jedna z najbardziej tajemniczych spraw, jakie zapisano w annałach polskiej kryminologii. Tajemnicze zaginięcie z wątkiem kryminalnym w tle i tajemnicza kaseta magnetofonowa, na której potencjalny morderca przyznaje się, że zabił żonę oraz dzieci. Jednak zwłok tych osób nigdy odnaleziono. Od sprawy minęły już 24 lata, a policjanci z chorzowskiego Archiwum X wciąż próbują rozwiązać to śledztwo.

Tekst w wersji audio.

Pierwszy odcinek podcastu Kryminatorium powstał w oparciu o artykuł “Testament na kasecie”, autora blogu “Bez przedawnienia“.

W kamienicy pod numerem 75 przy ul. Katowickiej w Chorzowie, mieszkała rodzina Wolanych. 35-letni Ryszard oraz 2 lata młodsza od niego Barbara. Mają dzieci. 4 letnia Ilona, 2-letni Sebastian , oraz rok młodsza Andżelika. Wraz z nimi mieszkał także syn Barbary z poprzedniego związku – 6-letni Arkadiusz. Rodzina Wolanych zajmowała dwupokojowe mieszkanie. Ryszard Wolany pracował jako portier w przedsiębiorstwie „Prodrym” w Chorzowie, zaś Barbara zajmowała się licznym potomstwem. Arek i Ilona na co dzień uczęszczali do pobliskiego przedszkola, pozostałe dzieci przebywały w domu. Oboje małżonkowie nie stronili od alkoholu.

Rodzina Wolanych podcast
Jedno z nielicznych zdjęć dzieci Państwa Wolanych | fakt.pl

Małżeństwo miało na swoim koncie problemy z prawem. Zarówno Ryszard jak i Barbara byli osobami karanymi, w trakcie małżeństwa mężczyzna spędził nawet pewien czas za kratkami. Z ustaleń toczącego się później śledztwa wiadomo też, że często między małżonkami dochodziło do awantur. Zdarzało się, że  Barbara potrafiła „pójść w Polskę” na kilka dni, nie informując o tym nikogo. W takich momentach opiekę nad dziećmi sprawował ojciec, a jak mówią sąsiedzi, pod tym względem niczego nie można mu było zarzucić.

Makabryczne odkrycie

20 lutego 1994 r. przypadał w niedzielę. Tego dnia w mieszkaniu przy ul. Katowickiej 75 pojawiła się matka i siostra Ryszarda Wolanego. Były zaniepokojone, ponieważ od kilku dni nie miały z nim żadnego kontaktu. W mieszkaniu dokonały makabrycznego odkrycia – na kuchennej podłodze, na rozłożonej kołdrze, w kałuży krwi spoczywały zwłoki Ryszarda. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon. Zawiadomiono Prokuraturę Rejonową w Chorzowie. W kuchni ujawniono kartkę z odręcznym zapiskiem ojca rodziny Wolanych, odsyłającym do kasety, która znajdowała w magnetofonie. Policjanci natychmiast odtworzyli nagranie. To, co usłyszeli, z pewnością zapamiętali na długo.

 „Najdroższa mamo, kiedy będziesz słuchała tej taśmy, mnie już wśród żywych nie będzie, ponieważ stało się to, czego najbardziej się obawiałem, kiedy zawsze mówiłem, że prędzej czy później, jeśli tak będzie postępować, do tego dojdzie. Dziewiątego zeszła z tego świata wraz z dziećmi, a ja dzisiaj, to jest w niedzielę. Gdy będziesz słuchała tej taśmy, mnie już na świecie nie będzie, bo tylko jedna może być kara za to co się stało. Nie opłakujcie mnie, bo nie ma sensu. Takich jak ja się nie opłakuje. Oni leżą gdzieś na cmentarzu, tukej gdzie Janusz, ale gdzie, to tylko ja wiem i Pan Bóg. Cóż więcej mogę powiedzieć… Stało się, bo stać się musiało. Mamo, te samochody są dla Grzesia, łachy też, weźcie co uważacie, ino mieszkanie ostowcie Mietkowi, bo mnie już nic nie potrzeba. I tak, jak żech wom godoł, nie chca żadnego pogrzebu, nie chca żadnych kujwa pochówków. Tak macie zrobić, żeby było dobrze. No…”.

Samobójca zabił własną rodzinę?

Wyglądało na to, że mężczyzna odebrał sobie życie. Zabił także swoją żonę oraz dzieci, a ich zwłoki ukrył na tyle dokładnie, że nikt ich nigdy znajdzie. Przeprowadzone szczegółowe oględziny mieszkania doprowadziły do ustalenia, że w domu znajdują się rzeczy należące do Barbary Wolany oraz jej dzieci, w tym cała odzież zimowa i dziecięce wózki. Nic nie wskazywało na to, że matka udała się na zaplanowany wyjazd wraz ze swoimi dziećmi.  Nie ujawniono jednak żadnych śladów świadczących o tym, że w mieszkaniu doszło do zabójstwa. Dalsze czynności miały być prowadzone dwutorowo: jeden aspekt miał dotyczyć śledztwa w sprawie zgonu Ryszarda Wolanego, drugi zaś sprawy poszukiwawczej jego żony i dzieci.

 

zaginiona podcast
Barbara Wolany do dziś jest osobą zaginioną

Już na drugi dzień po makabrycznym odkryciu, Prokurator Rejonowy w Chorzowie wszczął śledztwo w sprawie „doprowadzenia do samobójstwa Ryszarda Wolanego. Przeprowadzona ekspertyza doprowadziła do ustalenia, że przyczyną zgonu były rany cięte szyi oraz następowe wykrwawienie. Charakter i lokalizacja ran w ocenie biegłych przemawiały za działaniem samobójczym.

Mimo tego definitywnego ustalenia, śledztwo kontynuowano, podejmując próbę zrekonstruowania ostatnich dni życia Ryszarda Wolanego. Jak udało się ustalić, od 31 stycznia 1994 r. w katowickiem rozpoczynały się ferie zimowe, więc dwójka najstarszych dzieci nie uczęszczała wtedy do przedszkola. Pani domu – Barbara Wolany, ostatni raz widziana była we wtorek, 8 lutego. Tego dnia odwiedziła przychodnię stomatologiczną. Minęła noc. W środę, 9 lutego zaczęły  dziać się rzeczy dziwne. Tego dnia bowiem pan Ryszard zjawił się w kadrach swojego zakładu pracy. Tam upoważnił swoją matkę do odbioru ewentualnego odszkodowania. Po pracy odwiedził mieszkanie swojej siostry, której wspomniał, że Barbara wraz z dziećmi wyjechała z bliżej nieznanym mu Krzyśkiem, który rzekomo miał być ojcem jej pierwszego dziecka. 10 dni przed odnalezieniem ciała Wolanego, zjawił się on w pracy pijany. Jednemu z kolegów nadmienił, że zabił całą swoją rodzinę, a zwłoki zakopał. Koleżance z pracy oraz dwóm innym współpracownikom tego dnia powiedział, że żona i dzieci zatruły się gazem. Po pracy udał się do miejskiego ośrodka pomocy społecznej, gdzie pobrał przyznany dla jego rodziny zasiłek socjalny i bony żywnościowe. Zamienił też kilka słów z urzędniczką socjalną, która opiekowała się rodziną Wolanych. Podczas rozmowy wspomniał, że żona z dziećmi wyjechała na zimowisko do Zwardonia, rekreacyjnej miejscowości w Beskidach. Kolejnego dnia, Ryszard odwiedził swoją matkę. Powiedział jej, że nigdy więcej nie zobaczy już Barbary oraz dzieci. Spotkanie z matką było ostatnim zdarzeniem, jakie udało się zrekonstruować chorzowskim policjantom. Samobójstwo zostało dokonane w niedzielę, 13 lutego 1994 roku.

Śledztwo prowadzi na cmentarz 

Po ujawnieniu zwłok Ryszarda, podjęto intensywne czynności poszukiwawcze. Zdjęcia zaginionych przekazano do wszystkich komend policji na terenie kraju, sprawdzano bliższą i dalszą rodzinę, penetrowano budynki w okolicy miejsca zamieszkania Wolanych. Ustalono że cmentarz, o którym wspominał mężczyzna podczas nagrania, znajduje się przy ul. Drzymały w Chorzowie. Spoczywał na nim pierwszy mąż Barbary. Mimo szczegółowych oględzin nie udało się ustalić, czy rzeczywiście pochowano tam zwłoki zaginionych. Ktoś wpadł na pomysł, że Ryszard Wolany mógł wrzucać ciała do istniejących już grobowców. Policjanci chcieli otworzyć z tego powodu kilkadziesiąt nagrobków, jednak miejscowy proboszcz, będący administratorem cmentarza, stanowczo się temu sprzeciwił. W tej sytuacji użyczono z jednego z gliwickich przedsiębiorstw wykrywacz metali, pomocny przy poszukiwaniu zwłok. Okazało się jednak, że na cmentarzu zwłok akurat jest pod dostatkiem, więc tego rodzaju aparatura jest zupełnie bezużyteczna.

Mimo, że w świetle zgromadzonego materiału dowodowego śmierć Barbary i jej dzieci jest dość prawdopodobna, to jednak nie ma najmniejszego dowodu na to, że rzeczywiście do niej doszło. Wobec tego miejscowa Prokuratura nie zdecydowała się na wszczęcie śledztwa w tej sprawie. Toczące się zaś postępowanie przygotowawcze w sprawie śmierci Ryszarda Wolanego zostało umorzone z powodu niestwierdzenia znamion ustawowych przestępstwa. W postanowieniu czytamy też, że „brak jest jednoznacznych dowodów, pozwalających na stwierdzenie, iż Ryszard Wolany przed samobójczą śmiercią dokonał zabójstwa członków rodziny”.

Najbardziej prawdopodobna wersja zdarzeń

Chorzowscy policjanci twierdzą jednak, że najbardziej prawdopodobna wydaje się rzeczywiście wersja, że Ryszard dokonał zabójstwa swoich najbliższych. Być może podał swoim dzieciom i żonie jakieś środki usypiające lub toksyczne, mógł też dokonać zabójstwa przez uduszenie podczas snu. Kolejne dni poświęcił na uporządkowanie swoich spraw oraz wyniesienie zwłok z mieszkania.

podcast mroczne historie
Ilona Wolany w momencie zaginięcia miała zaledwie 4 lata

Kiedy zamordował? Być może tak jak powiedział, czyli 9 lutego. Potem próbował zagłuszyć sumienie alkoholem. Świadczą o tym liczne butelki po tanich winach, jakie ujawniono w mieszkaniu. Chorzowska policja przypuszcza, że pozbycie się zwłok zabrało mu co najmniej dwa następne dni, gdyż jednorazowo nie byłby w stanie przenieść pięciu ciał ważących w sumie ponad 150 kg.

Ryszard zakopał swoich bliskich 

W lutym 1994 r. jeden z chorzowskich zbieraczy złomu zawiadomił miejscowy komisariat o kradzieży ręcznego wózka, na którym przewoził swoje łupy. Być może zdarzenie to ma związek ze zniknięciem Wolanych. Ryszard mógł pożyczyć ten wózek, aby przewieźć ciała swoich najbliższych na cmentarz.

Policyjną hipotezę uprawdopodobniła jedna z pacjentek szpitala sąsiadującego z cmentarzem. Twierdziła, że 12 lutego w późnych godzinach wieczornych, wyglądając z okna na piętrze, widziała podejrzanie zachowującego się mężczyznę niosącego łopatę. Nie wykluczone, że był nim Wolany.

Policjant zajmujący się sprawą opowiada:

Zaczęliśmy podejrzewać, że ciała są pogrzebane w którejś ze świeżych mogił, albo nawet w kilku na raz. Wolany nie musiał wcale głęboko kopać. Wystarczyło, że odsypał kilkanaście łopat. Od powierzchni ziemi do wieka spoczywającej w grobie trumny jest około metra głębokości. Załóżmy, że rozkopał dwie świeże mogiły. Tyle mu wystarczyło.

Ryszard Wolany w swoim nagraniu pożegnalnym wspominał o Januszu. Policjanci przypuszczali, że może jest to imię nieboszczyka, do grobu którego Wolany podrzucił zwłoki. Jednak nie udało się tego potwierdzić.

Świeżych grobów było ok. 40. Aby je rozkopać i przeszukać, trzeba było mieć jednak zgodę miejscowego proboszcza. Dyskusja w plebani trwała kilka godzin. Na miejsce przyjechał prokurator, ale nic to nie dało. Proboszcz uznał to za świętokractwo i nie pozwolił zakłócić wiecznego spoczynku zmarłym. Możliwe, że za sprawą tej decyzji śledztwo nigdy nie zostanie wyjaśnione. 

Ilona Wolany zaginiona podcast zaginięcia

Pomimo tego, że sprawa jest już umorzona, policjanci z Chorzowskiego Archiwum X wciąż próbują rozwiązać zagadkę. W zeszłym roku w mediach pojawiła się progresja wiekowa zaginionych. Dzięki temu możemy zobaczyć, jak mogłaby dziś wyglądać Barbara Wolany oraz jej córka Ilona.

12 KOMENTARZE

  1. Jest kilka literówek, ale ogólnie to fajnie się czyta 😉 np.
    “który rzekomo miał być jej pierwszego dziecka.” – niezrozumiałe chyba zapomniałeś dopisać ojcem dziecka
    “Jak przypuszcza chorzowska” – zapomniałeś dopisać policja 🙂
    “że może jest to imię nieboszczuka” – nieboszczka, chyba pisałeś na telefonie bo słownik mi też tak poprawił 😀

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here