Józef Cyppek. Najbardziej mroczna ze wszystkich legend Szczecina. Od wielu lat historia tego mężczyzny wzbudza wiele emocji i inspiruje twórców. Powstają również liczne mutacje tej historii, napędzane plotkami. Jedno jest jednak pewne – Rzeźnik z Niebuszewa istniał naprawdę. I choć każdy szeptem opowiada tę historię, niewiele osób decyduje się mówić o niej głośno. Mimo faktu, iż Cyppek od wielu lat nie żyje, ludzie wciąż są przerażeni czynami, jakich dokonał.

 

Tekst w formie audio jako podcast można znaleźć na:
Kryminatorium na iTunes
Kryminatorium na Spotify

Młodość

O początkach życia Rzeźnika z Niebuszewa nie wiemy zbyt dużo. Rodzi się 20 sierpnia 1895 w Opolu. Pochodzi z mieszanej rodziny – mama jest Polką, a tata Niemcem. Wiadomo, że Józef również o sobie myśli jako o Niemcu.  Włada równie dobrze językiem polskim, co niemieckim. Nie zachowały się żadne zdjęcia Cyppka, jednak wiadomo, że wyrasta on na niewysokiego mężczyznę – ma zaledwie 158 cm wzrostu, ale jest niezwykle przysadzisty, a jego dłonie są ogromne. Zachowany w jego aktach odcisk jego kciuka jest niewyobrażalnych rozmiarów. Posiada ogromną siłę fizyczną i jest sprawnym mężczyzną. Jego twarz jest okrągła, czoło wysokie, a niebieskie oczy dopełniały gęste brwi.

Jako 20 – latek, Cyppek walczy w I Wojnie Światowej. Zdobywa dwa medale za odwagę. Niestety, musi również coś stracić. Zostaje raniony w prawą nogę, którą lekarze postanawiają amputować na wysokości kolana. Jako kaleka, spędza wiele czasu w szpitalach, uczy się poruszać z protezą . Wtedy również zapisuje się do partii komunistycznej. Ten czyn powoduje, iż spędza trzy miesiące w więzieniu za działalność wywrotową.

Dorosłe życie

Tak w 1952 roku wyglądał dom, do którego wprowadził się Rzeźnik / fot. Gazeta Wyborcza

W 1919 roku, już po wyjściu z więzienia, podejmuje pracę na kolei, a rok później bierze ślub z nieznaną z imienia Polką, która rodzi mu dwóch synów. Ich wspólne, rodzinne życie przerywa II Wojna Światowa. Józef ze względu na brak nogi, nie może brać w niej czynnego udziału. Wiele źródeł podaje jednak, że w wojnie biorą udział jego synowie. Ten rozdział historii Rzeźnika również kończy się tragicznie. Według tych samych źródeł, starszy syn umiera na froncie, młodszy natomiast przepada w czasie działań wojennych. W końcu jego żona również staje się ofiarą wojny – ginie w alianckim bombardowaniu Opola. Cyppek traci w ten sposób całą rodzinę. Kilka lat później bierze ślub z Helgą – prostytutką znaną w swoim środowisku jako Margarita. Razem wyjeżdżają do Szczecina.

Aby w pełni poznać historię Rzeźnika, należy zrozumieć również historię powojennego Szczecina. Było to miasto uważane za najbardziej niebezpieczne w kraju.  Wszystko za sprawą stykania się wielu kultur – w mieście wciąż było pełno Żydów, Niemców, Polaków, a także rosyjskich szabrowników. I chociaż z całych sił starano się odbudować miasto, działania te były znacznie utrudnione. Napaści zdarzały się tutaj wyjątkowo często. Ludzie obawiali się wychodzić wieczorami na ulice. Ciężko było znaleźć zbłąkanego przechodnia, więc szabrownicy wypracowali inny plan działania. Napadali na domy i mieszkania pod osłoną nocy. Gwałcili kobiety, mordowali mieszkańców i wynosili wszystko, co miało jakąkolwiek wartość.

Za najbardziej niebezpieczną uznawano dzielnicę Niebuszewo, zwaną w tamtych czasach Lejbuszewem, ze względu na ogromną ilość zamieszkujących ją Żydów. Dzielnica ta nawet dzisiaj wymieniana jest w rankingach miejsc o dużej ilości przestępstw obok takich, jak łódzkie Bałuty, czy poznańskie Jeżyce. Właśnie na Niebuszewie rozpoczyna się bardziej znana, ale i pełna przekłamań historia Józefa Cyppka.

Wawrzyniaka i Wilsona 7

Obecna Niemierzyńska 7 – to tutaj zbrodni dokonał Rzeźnik / fot. archiwum własne

Kiedy razem z Helgą wprowadza się do mieszkania na ulicy Wawrzyniaka, Józef zatrudnia się jako ślusarz w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Pracuje w zajezdni tramwajowej Pogodno. Margarita natomiast nie zaprzestaje pracy w swoim fachu. Oprócz prostytucji, zajmuje się jednak również stręczycielstwem. Pracuje dla niej kilka spośród niemieckich prostytutek. Dość szybko wpada ona w ręce policji. Idzie do więzienia, a jej mąż zajmuje mieszkanie nr 3 przy ulicy Wilsona 7, przemianowanej na Rewolucji Październikowej. (Obecnie jest to ulica Niemierzyńska.)

 

 

 

 

To właśnie w zajezdni Pogodno pracował Rzeźnik / fot. archiwum własne

Według relacji sąsiadów, wprowadza się tam z młodym blondynem, którego przedstawia jako swojego syna. Chłopak pewnego dnia przestaje być widywany, co jednak wtedy nie wzbudza żadnych podejrzeń, lub po prostu sąsiedzi nie chcą budować zażyłości z kontrowersyjnie zachowującym się sąsiadem. Cyppek bowiem nie jest przyjemną osobą. Często obraża sąsiadów, szczególnie kobiety i dzieci. Spędza czas na seksie z prostytutkami. Często nie wraca na noc, a kiedy już to robi, w mieszkaniu zwykle odbywają się libacje. W tych imprezach brało udział wielu zaprzyjaźnionych z nim Niemców – między innymi Johanna, będąca młodą pracownicą wytwórni mięsa, rzeźnik Gunter i Hans – właściciel straganu na bazarze w Turzynie. Jest również częstym gościem kina Młoda Gwardia, znajdującego się naprzeciwko jego domu. Kino to później zostało przemianowane na Polonia, a następnie zlikwidowane.

Po rozbiórce kino Polonia to już jedynie wspomnienie i dziura między blokami / fot. archiwum własne

Zbrodnia

Irena Jarosz to jedyna oficjalna ofiara Cyppka / fot. wmrokuhistorii.blogspot.com

Rozrywkowe życie Rzeźnika zostało przerwane 11 września 1952 roku. Właśnie wtedy Józef Jarosz wrócił do domu, w którym nie zastał żony. Opiekę nad ich 7 – miesięcznym dzieckiem sprawowała sąsiadka, która weszła do mieszkania,  zaalarmowana długim płaczem niemowlaka. Nie miała pojęcia, gdzie może znajdować się 20 – letnia Irena Jarosz. Takie zachowanie nie było do niej podobne. W dodatku mężczyzna zauważył, że z domu zniknęło kilka przedmiotów – pierzyna, prześcieradło, garnitur, koc i dwa zegarki. Poszukując żony, zagląda on do mieszkania na parterze. Tam zauważa swoją kołdrę, obleczoną charakterystyczną poszwą. Zawiadamia milicję. Służby nie zastają właściciela. W tym czasie przebywa on w kinie. Po jego powrocie, milicja wchodzi do mieszkania. Widok, który zastają, mrozi im krew w żyłach. W notatce jednego z milicjantów czytamy:

 

 

Widok, jaki zastali na Niemierzyńskiej milicjanci, zmroził im krew w żyłach / fot. wmrokuhistorii.blogspot.com

„W pokoju na kanapie leżały zwłoki kobiety, z odciętą głową, rękami, nogami i wyciągniętymi wnętrznościami. Ręce i jedno udo przy szafie. Wnętrzności – w wiadrze pod oknem. W kuchni na zlewie, krzesłach i drzwiach czerwone plamy – część nieudolnie pościerana. Na półce przy kaflowej kuchni miska do połowy wypełniona czerwoną cieczą. Obok maszynka do mielenia mięsa ze śladami mielenia. Na talerzach serca i wątroba ludzka. Na stole, na patelni niedojedzona jajecznica z jakimś tłuszczem. Obok chleb ze smalcem, sałatka z pomidorów i kawałek surowego mięsa, chyba wołowego. Po mieszkaniu walały się butelki po piwie i wódce.”

 

Mordercę udało się namierzyć dzięki kołdrze / fot.wmrokuhistorii.blogspot.com

Jarosz w szczątkach rozpoznaje ciało swojej żony. Milicjanci w mieszkaniu dokonują również innych odkryć – znajdują sukienki i majteczki dziewczęce, a także niemiecki podręcznik anatomii. Lekarz dokonujący sekcji zwłok, nie jest w stanie określić przyczyny zgonu, ze względu na brak głowy. W raporcie jednak pojawia się informacja, iż ciało zostało rozkawałkowane fachowo. Może to wskazywać na wprawę sprawcy.

 

 

 

Proces

W jeziorze Rusałka Cyppek utopił głowę zamordowanej / fot. archiwum własne

Cyppek przyznaje się do zabójstwa. Tłumaczy, że Irena od dawna mu się podobała. Fantazjował o niej. Kiedy 11 września przyszła do jego mieszkania pożyczyć szklankę mąki, zaproponował jej seks. Odmówiła, więc uderzył ją młotkiem w głowę.  Ciało pociął, aby łatwiej było je wywieźć. Początkowo miał zamiar je zakopać, jednak w końcu postanowił wrzucić je do jeziora Rusałka, znajdującego się blisko jego domu. Zdążył pozbyć się w ten sposób głowy zamordowanej. Zaledwie dwa dni później, czyli 13 września, do sądu trafia akt oskarżenia. Próżno w nim szukać wzmianek o znalezionych ubraniach, czy śladach mielenia mięsa. Akt zbudowany jest na oskarżeniu o zabójstwo na tle seksualnym, przyjmując w pełni zeznania oskarżonego.

Sprawa zostaje utajniona. Jako uzasadnienie tego kroku, w dokumentach widnieje zapis „okoliczności popełnionego przestępstwa przez oskarżonego Cyppek Józefa mogłyby wywołać niepokój publiczny”. Prawdopodobnie obawiano się, iż wyciek szczegółów zbrodni mógłby doprowadzić do pogromu mniejszości niemieckiej zamieszkującej Szczecin. Być może również z tego względu postanowiono nie wspominać o tym, co na Rewolucji Październikowej znalazła policja.

Kara

O wyroku w sprawie Rzeźnika lakonicznie wspomniał jedynie Kurier Szczeciński / źródło: Książnica Pomorska

Proces w trybie doraźnym rozpoczyna i kończy się 17 września. W bardzo szybkim tempie 6 dni, sprawca zostaje skazany na karę śmierci. Opinia publiczna dowiaduje się o tym dwa dni później z lakonicznej notki w Kurierze Szczecińskim. Zawiera ona jedynie informacje o morderstwie i wymiarze kary. W więzieniu mężczyzna pisze list do prezydenta Bieruta. Ten jednak nie korzysta z prawa łaski i 3 listopada 1952 roku, Józef Cyppek zostaje powieszony. Jego ciało spoczywa w bezimiennym grobie na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie. Według dostępnych informacji, niecałe 30 lat później, pochowano tam kolejnego mężczyznę. Być może to dlatego niegdyś na tym grobie pojawiały się znicze. Jednak żaden z nich nie doczekał się pomnika, ani nawet tabliczki. W chwili obecnej trudno jest odnaleźć to miejsce, gdyż właściwie nie przypomina ono grobu, a jedynie kępę trawy pomiędzy nimi.

W mieszkaniu na Niemierzyńskiej długo nikt nie chce zamieszkać. W końcu administracja postanawia je podzielić. Część włącza do innego lokalu użytkowego, a z drugiej, w której znajdowała się feralna kuchnia, robi toalety dla mieszkańców.

 

Obecnie mieszkanie Józefa Cyppka zajmuje biuro / fot. archiwum własne

Legenda

Te wszystkie informacje nie pozostawiają zbyt wielu wątpliwości. Źródła są co do nich niemal w całości zgodne. Rozbieżności pojawią się, kiedy chcemy bardziej zgłębić tę historię. Tempo śledztwa, kontrowersyjna notatka, a nawet brak informacji – wszystkie te czynniki przez lata sprzyjały tworzeniu się różnych plotek i podejrzeń. Jedne są bardziej, a drugie mniej prawdopodobne. To właśnie dzięki nim, Rzeźnik z Niebuszewa stał się legendą – w tamtych czasach morderstwo, nawet tak brutalne, nie było czymś niezwykłym. Ludzie w kraju wyniszczonym po wojnie i niebezpiecznym mieście, widzieli wiele. Jednak to właśnie Józef Cyppek stał się obiektem strachu. Aby zrozumieć ten fenomen, warto przyjrzeć się historiom szeptanym w szczecińskich bramach.

Pierwszą, a zarazem najmniej prawdopodobną plotką, jest ta o rzekomej przynależności Rzeźnika do SS w czasie II Wojny Światowej. Źródła tych głosów można upatrywać się w jego poczuciu niemieckości, licznych znajomości z Niemcami, a także brutalności zbrodni. Znajdowali się nawet ludzie twierdzący, iż widzieli pod jego pachą wytatuowany symbol tej formacji, czy swastykę, co miało plotkę potwierdzać. Wiadomo jednak, iż do SS przyjmowani byli tylko zdrowi mężczyźni, spełniający pewne kryteria budowy fizycznej. Niski i przysadzisty mężczyzna bez nogi z pewnością nie miałby szans na wcielenie. Co więcej, naziści mieli w zwyczaju tatuowanie nie symbolu, a grupy krwi na wewnętrznej stronie ramienia, blisko pachy. Z tych względów pogłoskę o SS można odrzucić.

Seryjny morderca

Przypuszcza się, że Józef Cyppek miał na swoim koncie znacznie więcej ofiar. Tajemnicze zniknięcie chłopaka, którego przedstawiał jako swojego syna to tylko jedna z poszlak. Ze starych wydań Kuriera Szczecińskiego można się dowiedzieć, iż na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych minionego wieku, w Szczecinie milicja prowadziła śledztwo dotyczące seryjnego mordercy, który rozczłonkowywał i porzucał ciała ofiar. W pociągu relacji Szczecin – Poznań, pasażerowie odkryli walizkę z kończynami ludzkimi. Na Niebuszewie dzieci znalazły kobiecy korpus w beczce po smole. Mimo kolejnych zgłoszeń, milicji nie udaje się ustalić tożsamości ani ofiar, ani zabójcy.

Po ujęciu Rzeźnika, informacje o nowych ciałach zdają się nie pojawiać. Wiadomo także, że jakiś czas po skazaniu go, z jeziora Rusałka spuszczono wodę. Znaleziono wtedy wiele ludzkich czaszek. Być może to jedynie zbiegi okoliczności. Nie zmienia to jednak faktu, iż wydają się dziwne i powiązane ze sobą. Czy Rzeźnik i seryjny morderca ze Szczecina to ta sama osoba? Tej tezie zdają się przeczyć niektóre ze źródeł mówiące, iż Cyppek przeprowadził się do Szczecina dopiero na początku lat pięćdziesiątych. Nie mógłby wtedy być sprawcą zbrodni dokonywanych przed tym czasem. Z drugiej strony istnieją źródła datujące jego przyjazd znacznie wcześniej. Brak jest natomiast dokumentów mogących z jednoznacznie określić czas jego przeprowadzki.

Źródła nie są zgodne co do tego, w którym roku Rzeźnik zamieszkał w Szczecinie / fot. archiwum własne

Handel mięsem

Wraz z podejrzeniami o inne zabójstwa, nadchodzą również kolejne. W czasach powojennych mięso było towarem luksusowym i trudno dostępnym. Wiadomym jest, że Józef utrzymywał bliskie kontakty z ludźmi zajmującymi się wytwarzaniem oraz dystrybucją towarów mięsnych. Po schwytaniu Cyppka, zaczęto plotkować o zapadni, która miała prowadzić z jego mieszkania do piwnicy. Sąsiedzi przypominają sobie smród wydobywający się z jego mieszkania, a osoby robiące w tamtym czasie zakupy u niemieckiego przyjaciela mężczyzny na turzyńskim straganie przypominają sobie o dziwnym, słodkim posmaku mięsa, jego puchnięciu, czy paznokciu znalezionym w bigosie. Kojarzą również informacje o zaginionych dzieciach. Na tej podstawie zaczęto mówić, że Rzeźnik z Niebuszewa mordował swoje ofiary, a następnie przerabiał je na mięso. Prawdopodobności tego przypuszczenia może dodawać treść notatki milicyjnej, mówiącej o świeżych śladach mielenia w maszynce do mięsa.

Na niemierzyńskiej 7 wciąż można zobaczyć wejście do piwnicy Józefa Cyppka / fot. archiwum własne

Przyjmując teorię o sprzedaży mięsa, warto zadać sobie pytanie, jak mógł przebiegać ten proceder? Wiadomo, że Józef nie sprzedawał nic samodzielnie – nie był właścicielem żadnego stoiska. Dlatego podejrzenia padły na Hansa. W czasach ogromnego deficytu mięsa, miał on zawsze świeże towary. Ofiary miała mu natomiast dostarczać właścicielka mieszkania wynajmowanego na godziny, lub bileterka kina, odsyłająca do niego dzieci, którym zabrakło na bilet. Ciała na mięso miał przerabiać w mieszkaniu i piwnicy, za czym mogłaby przemawiać maszynka do mięsa, lub wywozić je pod osłoną nocy do budynku Wyższej Szkoły Rolniczej (obecnie Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny), gdzie urządził sobie „przetwórnię”.

Mit, czy prawda?

W propagowaniu tej historii, jak również pogłoski o rzekomym związku z SS, zdecydowanie przysłużył się Leszek Szuman – polski astrolog. Przez wiele osób uznawany jest on do tej pory za wielką postać, jednak wśród przeciwników ezoteryki, wiary w horoskopy i przepowiednie, uznawany jest za szarlatana. Założył Pomorskie Towarzystwo Parapsychotroniczne.  Współpracował on z Milicją Obywatelską, a w czasie stanu wojennego wydał jedną ze swoich książek, zatytułowaną „Życie po śmierci”. Jeden z jej fragmentów opowiada, jak autor odczuł głęboki strach po wejściu do budynku Wyższej Szkoły Rolniczej, a kilka miesięcy później w Szczecinie schwytano człowieka, który produkował tam mięso. Historia choć nie zawiera żadnych danych osobowych, jasno przywołuje postać Rzeźnika. Szuman jednak przedstawia wiele nieprawdziwych teorii – twierdzi, iż ciało Ireny Jarosz było pozbawione jedynie głowy i wisiało w szafie, powieszone za nogi. Opisuje również, że Cyppek sam przyznał się do mordu na dzieciach i wskazał jako wspólniczkę bileterkę kina.

To właśnie w budynku Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego, Cyppek miał przerabiać ciała ofiar na mięso / fot. archiwum własne

Niewątpliwie książka znanego i cenionego w wielu kręgach człowieka, mogła mieć znaczny wpływ na wypaczenie historii mordercy. Mimo to, działania milicji, jak również inne poszlaki pozwalają nadal przypuszczać, że Rzeźnik mógł mieć na koncie więcej ofiar, a nawet przerabiać je na mięso. Może porzucone ciała były z pewnych względów nieprzydatne, lub służyły praktycznej nauce anatomii? W toku śledztwa uznano, że podręcznik anatomii znaleziony w mieszkaniu nr 3, był wystarczającym źródłem wiedzy. Cyppek twierdził, że posiadał ją i czytał, ponieważ był zainteresowany tą tematyką. Czy jednak samo zainteresowanie i wiedza teoretyczna pozwoliłyby na rozczłonkowanie ciała, które patolodzy później określiliby „fachowym i wprawnym”?

Teorie spiskowe

Dziwne zachowanie organów ścigania tłumaczy się na dwa sposoby. Jeden z nich wiąże się bezpośrednio z powodem utajenia sprawy. Milicja zdawała sobie sprawę z faktu, iż historia o mężczyźnie pochodzenia niemieckiego, wyrabiającego z ludzi mięso, może stać się zapalnikiem do mordowania niemieckiej ludności Szczecina. Właśnie dlatego w tej sprawie nie przesłuchano bileterki, czy związanych z obrotem mięsem Niemców. Sprawę postanowiono jak najbardziej uciszyć, a winnego szybko skazać. Tak też się stało. Sprawę do sądu skierowano po dwóch dniach, po sześciu zapadł wyrok skazujący, a niecałe dwa miesiące po śmierci Ireny Jarosz, wyrok wykonano.

Na Targowisku Turzyn według plotek miało być sprzedawane w latach pięćdziesiątych ludzkie mięso / fot. archiwum własne

Drugą z teorii jest chęć zatuszowania innej sprawy. Okoliczności śmierci 20 – latki jak również celowo rozsiewane plotki, miały być dobrym sposobem na wyciszenie i ukrycie sprawy rzeźników, którzy naprawdę zajmowali się handlem ludzkim mięsem, ale zostali złapani na gorącym uczynku, kiedy w ich lokalu znaleziono zwłoki kobiety z odciętą głową. Kobieta ta zaginęła kilka godzin wcześniej, a ofiarą miała się stać, gdy przypadkowo odkryła proceder. Ponieważ byli to ludzie wpływowi, celowo starano się przypisać Rzeźnikowi z Niebuszewa większą ilość zbrodni. Podobne okoliczności obu tych spraw znacznie to ułatwiły. Zwolennicy tej teorii sugerują, że o kontrowersyjnej notatce nie mówiono na sali sądowej, ponieważ pojawiła się w aktach dopiero po ogłoszeniu wyroku.

Nowe fakty

Aby prześledzić historię Cyppka w Szczecinie, potrzeba paru godzin pieszej wędrówki

Nowe światło na sprawę może rzucać opowieść pani Genowefy – sąsiadki Józefa, która nigdy wcześniej nie opowiadała publicznie historii tamtych czasów. Udało nam się do niej dotrzeć. Pani Genowefa opowiedziała o kilku ciekawostkach, które zapamiętała. Myśląc o Cyppku, wspomina sytuację, gdy przyszedł wymienić wadliwą klamkę w jej drzwiach. Wziął ze sobą metalowy kosz, w którym były pilniki, narzędzia oraz futrzana rękawiczka. Z jego opowieści dało się wywnioskować, że jest ona zrobiona z psiej skóry. Kobieta myślała, że sąsiad żartuje. Pamięta, że za przysługę nie chciał przyjąć pieniędzy. Prosił jedynie o załatwienie niemielonej kawy z magazynu żywności, w którym pracowała kobieta.

Pamięta również jak wczoraj kulejącą postać z przeszywającym, budzącym strach wzrokiem spod kapelusza, zakrywającego rzadkie, siwe włosy. Zapytany o to, co stało się z jego nogą opowiadał, że stracił ją w wojsku. Dodawał, że to wina zwierząt i właśnie dlatego tak ich nienawidzi. Jednak poproszony o wyjaśnienie, nigdy tego nie uczynił. Natomiast kiedy na podwórko przychodziły psy lub koty, zawsze znikały.

Widok z ulicy Niemierzyńskiej 7 na miejsce, gdzie było kino Polonia / fot. archiwum własne

Józef był postrzegany wśród sąsiadów jako osoba agresywna. Zawsze wchodził ludziom w drogę i próbował nimi rządzić. Jeśli ktokolwiek mu się sprzeciwiał, zaczynał krzyczeć po niemiecku, a później okazywało się, że drzwi i okna tych osób zostały zniszczone. Pani Genowefa mówi, że Józef nigdy nie miał do niej pretensji i krzywo na nią nie spojrzał. Mimo tego, potwornie się go bała. Do dziś zapytana o jego osobę, zaczyna się trząść. Związek z tym faktem ma wiele incydentów, o których również odważyła się powiedzieć. Cyppek wiele razy gościł u siebie ludzi z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, w szczególności pewnego starszego inspektora. Inspektor był człowiekiem siejącym postrach – za brak przywitania, potrafił wezwać podwładnych, którzy wywozili niegrzeczną według niego osobę i przywozili po jakimś czasie pobitą.

Sam Cyppek również nie stronił od tego typu rozwiązań. Pani Genowefa opowiada, że zdarzyło mu się pobić sąsiada z kamienicy obok – Kazika, ponieważ jego pies nasikał na schody. W wyniku tego pobicia, Kazik stracił oko. Z kolei kiedy jedno z bawiących się dzieci nazwało Cyppka kuternogą, następnego dnia znaleziono chłopca pobitego. Józef z kolei chodził tego dnia z połamaną laską, choć zwykle jej nie używał, a wcześniej była ona w całości. Zdarzyło się także, że w czasie zimy pobił jednego z mieszkańców za równie błahy wybryk, po czym zaciągnął do swojej piwnicy i nagiego polewał wodą.

Mimo dokładnej mapy, trudno odnaleźć miejsce pochówku mordercy / źródło: cmentarze.szczecin.pl

Mieszkańcy wiedzieli, że z powodu swoich koneksji, Cyppek jest nietykalny, jednak nie przypuszczali, że agresywny sąsiad może okazać się, jak go określa ‘diabłem’ Pani Genowefa zapamiętała, że Józef nienawidził 20 – letniej Ireny Jarosz. Nazywał ją ‘żydowską świnią’ i odgrażał, że ją zabije. To był kolejny powód strachu starszej dziś kobiety – obawiała się, że sąsiad odkryje jej żydowskie pochodzenie. Co wydaje się dziwne, w tamtych czasach Cyppek opowiadał także o swojej nienawiści do Niemców, choć wszyscy mieszkańcy Wilsona 7 byli przekonani, że jest z nimi powiązany, a takie słowa wypowiada, ponieważ sam musi się czegoś obawiać.

Czy tylko Irena Jarosz straciła życie w kuchni Józefa Cyppka? / fot. wmrokuhistorii.blogspot.com

Pani Genowefa wspomina także o chłopcu, którego Józef przedstawiał, jako swojego syna. Mówi, że nie pamięta, jak miał na imię, ale również nie potrafi przypomnieć sobie sytuacji, aby chłopiec cokolwiek powiedział. Mógł więc być on niemową. Józef go bił. Pewnego dnia chłopak siedział i płakał bezgłośnie na schodach kamienicy. Mężczyzna podszedł, uderzył go i gestem dłoni kazał wejść do środka. Po jego zniknięciu pani Genowefa myślała, że uciekł do swojej matki, o której sam Józef nic nigdy nie mówił. Później jednak zastanawiała się nad jednym z wydarzeń. Otóż bezpośrednio przed zniknięciem chłopaka, znajomi Cyppka z ministerstwa wynosili z mieszkania nr 3 meble i dywan, co po czasie wydaje się dziwnym zbiegiem okoliczności.

Kobieta wyznaje także coś, o czym nikt w tamtych czasach nie chciał mówić głośno. Po złapaniu Cyppka, jego mieszkanie było opróżniane. Wtedy właśnie lokatorzy mogli zobaczyć mnóstwo słoików. W słoikach znajdowały się łapki i głowy zwierząt, oraz ludzkie uszy. Wszystko przygotowane, jak ogórki – do jedzenia. Pani Genowefa nie wierzy, aby jej sąsiad zamordował tylko Irenę. Uważa, iż jedynie na tym morderstwie został on złapany.

Grób Cyppka to dziś jedynie zaniedbana, uschnięta trawa i sztuczny bluszcz / fot. archiwum własne

Niekończąca się opowieść

W sprawie Józefa Cyppka, więcej jest domysłów, niż niepodważalnych faktów. Akta sprawy nie zawierają zbyt wiele informacji, a dostęp do nich, ze względu na drastyczność, nie jest chętnie udzielany. Niewiele o tej postaci można więc powiedzieć na pewno. Zapewne nigdy nie dowiemy się, co tak naprawdę spowodowało wyjątkową opieszałość milicji, tuszowanie w toku sprawy wielu wątków i wyjątkowo szybkie skazanie mężczyzny. Co ciekawe, egzekucja mężczyzny jest jedynym udokumentowanym wykonaniem wyroku śmierci przez powieszenie, jaki został wykonany w powojennym Szczecinie. Nie można również z pewnością potwierdzić ani wykluczyć pogłoski o handlu ludzkim mięsem, szczególnie w świetle opowieści ówczesnych mieszkańców Wilsona 7. Jedyne, co wiemy na pewno to fakt, iż niezależnie od ilości ofiar, Rzeźnik z Niebuszewa był niezwykle brutalną i bezwzględną osobą. Mimo upływu lat, jego historia nadal będzie toczyć się własnym życiem i przerażać mieszkańców Szczecina.

1 KOMENTARZ

  1. Strona wygląda świetnie, aż chce się na nią wchodzić.
    Opowieści z Kryminatorium często towarzyszą mi podczas drogi na uczelnie, ale też przy nauce.
    Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do stworzenia tej strony, a Panu, Panie Marcinie dziękuję za ogrom pracy jaką wkłada Pan w tworzenie podcastów oraz odcinków na kanale Niediegetyczne, które są bardzo ciekawe. Życzę wszystkiego dobrego, wytrwałości i zapału do dalszej pracy 😉
    Pozdrawiam,
    Madzia 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here