Zaginięcie dzieci Beaumont

zaginięcie dzieci Beaumont

Jedna z najgłośniejszych, niewyjaśnionych tajemnic Australii. Od tego zdarzenia minęło już ponad 50 lat, ale sprawa porwania dzieci Beaumont wciąż wzbudza wiele emocji. 

Szczęśliwa i kochająca się rodzina. Państwo Beaumont mieli trójkę dzieci: 10- letnią Jane, 8-letnią Arnnę i 5-letniego Granta. Mieszkali w mieście Adelaide na południu Australii, na przedmieściach dzielnicy Samerton.

Głowa rodziny – Jim Beaumont – był marynarzem. Jego małżonka Nancy nie pracowała zawodowo, zajmowała się dziećmi. Pięcioosobowa rodzina mieszkała w niewielkim domku w pięknej okolicy. Zaledwie kilka minut drogi od słonecznej, piaszczystej plaży. Nikt nie spodziewał się, że wkrótce ich szczęśliwe życie zamieni się w koszmar.

dzieci beaumonts
Ojciec dzieci był marynarzem

Dzieci od pewnego czasu mogły chodzić same na plażę. Styczeń jest tam najcieplejszym miesiącem w roku. W 1966 roku temperatury sięgały nawet 40 stopni.  Najstarsza córka miała opiekować się swoim młodszym rodzeństwem. Somerton było spokojną dzielnicą, nie było zatem powodów do obaw. Dzieci na plażę dojeżdżały autobusem. Wykorzystywały każdą wolną chwilę, aby spędzić czas nad brzegiem wody. Podczas dziesiątek wypraw nie było żadnych problemów, aż do 26 stycznia 1966 roku. Wtedy dzieci wyszły na plażę po raz ostatni i nigdy nie wróciły do domu.

 

Dzień zaginięcia

 dzieci beaumont plaża
Tak wygląda obecnie plaża Glengelg, na którą wybrały się dzieci Beaumont

26 stycznia jest świętem narodowym w Australii. Był to ciepły dzień. Nic więc dziwnego, że dzieci chciały spędzić go nad wodą. Przed wyjściem dostały od mamy drobne pieniądze, aby mogły kupić przekąski na plaży. Dzieciaki wyszły na autobus. Przystanek znajdował się kilkaset metrów od ich domu na rogu Harding Street i Diaronal Road.

Nie ma wątpliwości, że dzieci dotarły w to miejsce i około godziny 10:10 wsiadły do autobusu. Rodzeństwo było widziane przez kilkoro świadków, potwierdził to również kierowca autobusu. Jedna z pasażerek zapamiętała nawet kolory ubrań dzieci oraz to, że starsza z dziewczynek trzymała w ręku swoją ulubioną książkę „Little Women”. Po 5-minutowej podróży dzieci wysiadły przy plaży Glenelg. Była godzina 10:15.

 

Zaginięcie dzieci BEaumont
Zaginięcie dzieci Beaumont to jedna z największych zagadek kryminalnych Australii

Godzinę później dzieci Beaumont bawią się na plaży. To potwierdzona relacja świadków. Zważywszy na to, że było to słoneczny przedpołudnie, a w dodatku święto narodowe i dzień wolny od pracy, nad brzegiem wody było wielu  turystów.

Tajemniczy mężczyzna 

Pewna starsza kobieta zauważyła, że dzieci były obserwowane przez młodego mężczyznę w niebieskich kąpielówkach. Początkowo opalał się w pobliżu, ale później dołączył do zabawy i spędził z dziećmi kilkanaście minut. Na podstawie zeznań kobiety oraz innych świadków udało się stworzyć portret pamięciowy – jasnowłosy mężczyzna, z pociągłą twarzą.

beaumont dzieci podejrzany
Portret pamięciowy poszukowanego

Do dziś nie udało się ustalić kim był mężczyzna. Dla wielu osób jest to główny podejrzany. Przez lata pojawiało się wiele hipotez. Spekulowano kim był, skąd pochodził oraz co robił na plaży w Adelaide. Jednak żadnych ustaleń nigdy nie udało się potwierdzić. Pewne jest jednak to, że dzieci opuściły plażę w towarzystwie tego tajemniczego mężczyzny.

Między godziną 11:45 a 12:15 świadkowie widzieli całą czwórkę przy sklepie ze słodyczami, znajdującym się w okolicy. Wizyta w tym miejscu wiąże się z dwoma ważnymi poszlakami. Dzieci kupiły tam słodkie ciastka, które bardzo lubiły. Jednak pojawił się również inny zakup. Ciastko z mięsem. Państwo Beaumont zapewniali, że żadna z ich pociech na pewno nie byłaby zainteresowana takim produktem. Co więcej, za wszystko zapłacono jednofuntowym banknotem. Ten szczegół okazał się bardzo ważną wskazówką dla śledczych.

Przed wyjściem na plażę Pani Beaumont wręczyła najstarszej córce pieniądze – 8 szylingów i jedną sześciopensówkę. Nie było tam żadnego jednofuntowego banknotu. Dzieci nie miały swoich oszczędności, więc ktoś musiał dać im banknot, którym zapłaciły w sklepie. Całkiem możliwe, że ciastko z mięsem kupione było na prośbę osoby, która wręczyła im pieniądze. Osoby, z którą dzieci były widziane po raz ostatni… Mężczyzna nie wszedł do sklepu, nie wiadomo gdzie wtedy przebywał. Jeżeli miał złe zamiary wobec dzieci, na pewno miał na uwadze, aby jak najmniej osób widziało ich razem.

Przed wizytą w sklepie mężczyzna pomógł ubrać się dzieciom. Według świadka, który widział to zdarzenie, nieznajomy robił to powoli z uśmiechem na twarzy. Wyglądało na to, że sprawiało mu to wielką przyjemność.

„Moja najstarsza córka była bardzo nieśmiała. Nie ma szans, aby czuła się komfrotowo przy osobie, którą chwilę wcześniej poznała. Nie mówiąc już o tym, że nieznajomy facet miałby pomóc się jej ubierać. Może i była młoda, ale nie była kompletnie  naiwna”. – Nancy Beaumont

 

Wiele wskazywało na to, że mężczyzna mógł mieć kontakt z dziećmi już wcześniej. Młodsza z córek państwa Beaumount wspomniała kiedyś, że jej starsza siostra ma chłopaka. Rodzice uznali to za żart. Może jednak chodziło o jasnowłosego mężczyznę, który kazał trzymać znajomość w sekrecie?

Gdy dzieci o umówionej porze nie wróciły do domu, ich matka podejrzewała, że spóźniły się na autobus i przyjadą z opóźnieniem. Podobne sytuacje miały już miejsce. Jednak godziny mijały, a Jane, Arnna i Grant nie wracali do domu.

Poszukiwania

Zaniepokojeni rodzice rozpoczęli poszukiwania. Próbowali odtworzyć trasę przebytą przez dzieci, mając nadzieję na szczęśliwe zakończenie dnia. Jednak ani w pobliżu domu, ani na plaży, nie udało się znaleźć żadnych śladów, które mogłyby pomóc w odnalezieniu.

poszukiwania dzieci Beaumont
W okolicy rozklejono setki plakatów

Około godziny 19:30 policja przyjęła zgłoszenie o zaginięciu dzieci. Jim Beaumont kontynuował poszukiwania, chodząc po okolicy przez całą noc, podczas gdy matka czekała na nich w domu. Nad ranem Jane, Arnna i Grant oficjalnie zostali uznani za osoby zaginione. Policja rozpoczęła śledztwo na niebywałą skalę, a sprawa zaginionego rodzeństwa Beaumont do dziś uznawana jest za jedną największych zagadek kryminalnych Australii.

Policja początkowo przyjęła założenie, że dzieci Beaumont utopiły się podczas kąpieli. Była to najbardziej prawdopodobna hipoteza, jednak na plaży nie znaleziono ich rzeczy. Wchodząc do wody musiałyby zostawić na lądzie swoje ubrania, ręczniki, a także książkę, którą tego dnia starsza z dziewczynek miała przy sobie.

Sąsiedzi, rodzina i przyjaciele Państwa Beaumont zostali szczegółowo przesłuchani. Przeszukano gruntownie całą okolicę. Próbowano znaleźć jakikolwiek ślad. Sporządzono portret pamięciowy tajemniczego mężczyzny, jednak działania te nie przyniosły żadnego rezultatu.

5 dni po zaginięciu Państwo Beaumont wystąpili w telewizji, z apelem o pomoc w rozwiązaniu sprawy. Od tego czasu, o zaginięciu w Adelaide wiedział cały kraj.

Do policji zaczęły napływać masowe zgłoszenia, ale żadna z poszlak nie okazała się kluczowa. Śledztwo utknęło w miejscu na kilka miesięcy, aż do momentu gdy do funkcjonariuszy zgłosił się nowy świadek. Pewna kobieta zeznała, że w noc zaginięcia dzieci, widziała mężczyznę z portretu, wchodzącego z trójką dzieci do opuszczonego domu. Po kilku godzinach kilkuletni chłopiec wybiegł z budynku, ale złapał go tajemniczy mężczyzna i razem wrócili do środka. Kobieta nie poinformowała o tym policji przez 6 miesięcy. Dlaczego? Tego nie wiemy. Nie udało się również ustalić, czy mówiła prawdę. 

Pomoc jasnowidza

Po pewnym czasie Australię odwiedził holenderski jasnowidz Gerard Croiset. Pojawił się pomysł, aby za sprawą swoich rzekomych paranormalnych zdolności, spróbował rozwiązać sprawę. Policja oraz rodzice zaginionych podchodzili do tego sceptycznie. Ale presja społeczeństwa była na tyle duża, że jasnowidz dostał szansę.

„Miałem wizję związaną z tymi dziećmi. Jestem z 90% pewny, że potrafię wskazać miejsce, w którym znajdziemy ich zwłoki”.

Szczątki miały znajdować się pod ziemią na terenie prywatnej posiadłości. Sprawdzono ten trop i jak można było się domyślić, okazał się błędny. Jasnowidz wrócił do Holandii, a sprawa zaginionych dzieci wciąż była niewyjaśniona.

jim-nancy-beaumont-960x540
Jasnowidz Gerard Croiset nie zdołał pomóc w śledztwie

Kolejne zaginięcie 

Po 7 latach od tajemniczego zaginięcia Jane, Arnny i Granta, w tym samym mieście doszło do podobnego zdarzenia. Ponownie zostały porwane dzieci, a portret pamięciowy sprawcy był bardzo podobny do szkicu przedstawiającego tajemniczego mężczyznę sprzed 7 lat.

porwanie dzieci beaumont
Czy porywaczem był ten sam mężczyzna?

25 sierpnia 1973 roku to dzień, który był sportową ucztą dla wszystkich fanów futbolu amerykańskiego w mieście Adelaide. Na miejscowym stadionie kibicowało kilkadziesiąt tysięcy osób. Wśród nich były także dwie zaprzyjaźnione rodziny. Państwo Ratcliffe z 11-letnią Joanne oraz państwo Gordon z 4-letnią Kirste. W trakcie meczu młodsza z dziewczynek zakomunikowała, że musi iść do toalety. 11-letnia Joanne zapewniła, że zaprowadzi tam młodszą koleżankę i zaopiekuje się nią. Dziewczynki wyszły ok. 15:45 i już nie wróciły. Zaniepokojeni rodzice zaczęli przeszukiwać stadion, wydano specjalne komunikaty, w poszukiwania zaangażowało się mnóstwo osób. Dziewczynki zapadły się pod ziemię. Wszystko wskazywało na to, że zostały porwane…. O 17:12 ich zaginięcie zgłoszono policji.

porwanie dzieci Australia
Dziewczynki zniknęły bez śladu podczas meczu futbolu australijskiego

Udało się dotrzeć do wielu świadków, którzy widzieli dziewczynki w towarzystwie tajemniczego mężczyzny. Jego portret pamięciowy był bardzo podobny do poszukiwanego mężczyzny sprzed 7 lat. Ponadto okoliczności porwania były bardzo podobne. Pomimo usilnych prób ta sprawa wciąż pozostaje niewyjaśniona. Zachodzi jednak duże prawdopodobieństwo, że za dwa porwania w mieście Adelaide odpowiedzialny był ten sam człowiek.

Podejrzani

von Einem Beaumont
Bevan von Einem był jednym z podejrzanych

Sprawa zaginionych dzieci była bardzo medialna w Australii. Media co jakiś czas wracały do tematu. Przez lata pojawiło się kilku podejrzanych. Jednym z nich był skazany na dożywocie w 1984 roku Bevan von Einem, który zabił 15-letniego chłopca, a także był odpowiedzialny za kilka innych zbrodni.

Wśród obserwatorów akcji poszukiwawczej z 1966 roku znajdował się mężczyzna bardzo podobny do von Einema. Jak dobrze wiemy, sprawcy zbrodni lubią przychodzić w miejsca, w których prowadzone są czynności śledcze. Niejednokrotnie zadaniem policjantów jest potajemne fotografowanie gapiów, ponieważ zdarzało się, że w tłumie obserwatorów stał sprawca zbrodni. Von Einem jednak nigdy nie przyznał się do związku ze sprawą dzieci Beaumont i nic mu nie udowodniono.

Z biegiem lat pojawiali się również inni podejrzani,  którym również nie udało się nic udowodnić.

Zaledwie kilka miesięcy temu w mediach głośno było o przełomie w sprawie. Australijskie dzienniki relacjonowały przeszukiwania terenu, na którym mogły znajdować się szczątki zaginionych.

dzieci beaumont poszukiwania
W poszukiwania zaginionych dzieci zaangażowanych było wiele osób

W 2007 roku na policję zgłosiła się pewna kobieta, która oskarżyła o uprowadzenie sprzed lat własnego ojca. Relacjonowała, że w dniu zaginięcia dzieci Beaumont, ojciec przyszedł do ich domu ze znajomym. Na jego koszuli była krew. Według zeznań kobiety na tylnym siedzeniu samochodu znajdowały się zwłoki poszukiwanych dzieci. Te zeznania dla wielu wydawały się absurdalne, ale niedługo potem wszystko potwierdził jej brat.

Anthony Munro Beaumont dzieci
Anthony Munro był podobny do rysopisu poszukiwanego mężczyzny

Policja przesłuchała ojca, czyli Allana McIntyre, ten jednak do niczego się nie przyznał i nie znaleziono żadnych śladów potwierdzających zeznania jego dwójki dzieci. Jednak podczas składania wyjaśnień policja zainteresowała się znajomym, o którym mówiły. Był to Anthony Munro – biznesmen, który w momencie zaginięcia dzieci mieszkał w Adelaide, ale niedługo potem wyjechał na stałe do Kambodży. Został ściągnięty do Australii na przesłuchanie. W 2016 zeznawał jako podejrzany w śledztwie dzieci Beaumont. W tej sprawie nie udało mu się niczego udowodnić, ale został uznany winnym za inne przestępstwa związane z napaścią seksualną na dzieci w Adelaide w latach 60. i 70.

Według wielu głosów mężczyzna był łudząco podobny do portretu pamięciowego sprzed lat. Był wysoki, atletycznie zbudowany, miał jasne włosy i wyraziste rysy twarzy.  Nie było również wątpliwości, że miał skłonności pedofilskie. Nie znaleziono jednak żadnych śladów, które mogłoby połączyć go z porwaniem z 1966 roku.

Zaginięcie dzieci Beumont – śledztwo wciąż trwa 

the satin man beaumont
Informacje zawarte w książce dały nowy trop śledczym

Jeszcze 3 lata przed przesłuchaniem Anthonego Munro opublikowana została książka „The Satin Man”. Autor również oskarżał tam o zbrodnię sprzed lat swojego ojca –Henrego Phippsa. Mężczyzna był znanym biznesmenem w Adelaide i przed laty był już na celowniku policji. Jednak teraz, po latach, jego syn opublikował nowe informacje. Autor książki podobno miał widzieć trójkę porwanych w dzień zaginięcia, na podwórku przed domem. Zapewniał, że ich ciała zostały zakopane na jednej z posiadłości bogatego biznesmena. Policja odniosła się do tej publikacji i zaprzeczyła tym doniesieniom. Domniemany podejrzany zmarł 3 lata przed wydaniem książki. Nie było możliwości, aby go przesłuchać.

Policja zdecydowała się mimo wszystko sprawdzić ten trop. Na posiadłości Phippsa, która znajdowała się zaledwie 5 kilometrów od plaży, na której bawiły się zaginione dzieci Beaumont rozkopano teren próbując szukać szczątków lub śladów.

Poszukiwania miały miejsce w styczniu tego roku. Niestety według aktualnych doniesień jak dotąd nie trafiono na żaden ślad. Pomimo tego, że od tajemniczego zaginięcia minęło już ponad 50 lat, policja wciąż próbuje odkryć prawdę. Rodzice porwanych dzieci Beaumont są już w podeszłym wieku, ale wciąż mają nadzieję, że przed śmiercią znajdą jeszcze odpowiedź na pytanie, co stało się z Jane, Arnną i Grantem.

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here