Zaginięcie Iwony Wieczorek | PODCAST #3

Najgłośniejsza polska sprawa niewyjaśnionego zaginięcia. 19-letnia dziewczyna w 2010 roku zapadła się pod ziemię. O tym zdarzeniu mówiły wszystkie ogólnokrajowe media, jednak do dziś nie wiemy, gdzie jest Iwona Wieczorek.

 

Iwona Wieczorek mieszkała wraz z matką oraz ojczymem w Gdańsku, w dzielnicy Przymorze. W chwili zaginięcia miała 19 lat. Kilka miesięcy wcześniej napisała maturę i planowała iść na studia. Uczelnia, na którą złożyła papiery to Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni, na kierunku Stosunki międzynarodowe. Pięć dni po zaginięciu, przyszedł list z decyzją o przyjęciu na studia. Iwona Wieczorek nie zdążyła go jednak przeczytać…

Artykuł w wersji audio:

Ostatnia impreza

16 lipca 2010 roku, Iwona Wieczorek planuje wyjść na imprezę. Około godziny 18:00 dzwoni do swojej matki mówiąc, że za chwilę wychodzi do koleżanki, u której będą przygotowywać się do zabawy. Nastolatka nie wiedziała jeszcze wtedy, czy wróci na noc do domu. Wspomina matce, że może zostanie na noc u koleżanki.

Iwona wieczorek 2018
Zaginięcie 19-latki do dziś nie zostało wyjaśnione

Jakiś czas później do dziewczyn dołączają znajomi. Kilka lat starsi od nich mężczyźni – Adrian, Marek i Paweł. Iwona Wieczorek zna ich od jakiegoś miesiąca. Ok. godz. 22:00, cała piątka wsiada do srebrnej Toyoty Avensis należącą do Pawła i jadą na działkę jego babci przy ul. Reja. Po drodze kupują alkohol. Był to tzw. before przed późniejszą imprezą w sopockim klubie. Iwona Wieczorek na działkach wypiła  ćwierć litra wódki. Jeszcze przed wyjazdem na imprezę, napisała smsa do swojej znajomej, że jest już pijana. 

Młodzież opuszcza działki ok. północy. Taksówka wiezie ich na imprezę do jednego z najlepszych miejsc w Trójmieście – Dream Club w Krzywym domku. Wstęp dozwolony jest tam od 21 lat, więc 19-letnia Iwona oraz młodsza od niej koleżanka Adria nie powinny zostać wpuszczone. Jednak Paweł, jeden z przebywających z nimi mężczyzn, znał dobrze ochroniarzy w klubie, więc weszli bez problemu i to nawet bez kolejki. Nikt nie zwrócił uwagi na wiek młodych dziewczyn.

Iwona trzy miesiące wcześniej rozstała się z chłopakiem – Patrykiem. W noc zaginięcia dostaje smsa od koleżanki. Dowiaduje się z niego, że w gdańskim klubie Bannana Beach jej były chłopak przebywa w towarzystwie dwóch dziewczyn. Ta informacja zdenerwowała Iwonę. W dodatku pokłóciła się z koleżanką Adrią, z którą przebywała na imprezie. Powodem konfliktu prawdopodobnie była zazdrość o jednego z chłopaków, z którymi się bawiły. Jednak w późniejszych relacjach, znajomi Iwony nie potrafili, lub nie chcieli opowiedzieć o dokładnych przyczynach sprzeczki.

Konflikt okazał się jednak na tyle poważny, że Iwona Wieczorek wyszła samotnie z klubu. Bez pieniędzy, skierowała się w stronę swojego domu, oddalonego o około 6 km.

Powrót do domu

Po drodze zarejestrowało ją kilka kamer monitoringu. Dziewczyna szła na bosaka, w ręce trzymała swoje buty. Kieruje się w stronę plaży. Jej znajomi próbują się z nią skontaktować. Dzwonią, wysyłają smsy. Bateria w telefonie Iwony była na wyczerpaniu i o 3:49 sygnał z jej komórki znika. Jednak przedtem rozmawiała jeszcze z Adrią. Dziewczyny znowu się kłóciły. Koleżanka miała rzeczy należące do Iwony, m.in. klucze do jej mieszkania. Dziewczyny umówiły się, że Adria zostawi rzeczy na balkonie. Jej mieszkanie znajdowało się na parterze, obok bloku Iwony. Podczas ostatniej rozmowy telefonicznej z Adrią, Iwona powiedziała, że jest przy trzecim zejściu na plażę od sopockiego mola. Były to okolice tzw. Chińskiego hotelu i nieopodal tego miejsca po raz ostatni logował się telefon zaginionej dziewczyny. W tym czasie Adria była już blisko swojego bloku, do domu wróciła taksówką. Gdyby nie doszło do kłótni i Iwona Wieczorek nie wyszłaby z lokalu, dziewczyny na pewno wróciłyby razem.

Iwona wieczorek monitoring
Policja od 8 lat próbuje dotrzeć do mężczyzny widocznego na nagraniu

Ostatni zapis z monitoringu pochodzi z godziny 4:12 i to nagranie wzbudza najwięcej kontrowersji. Widzimy na nim idącą nadmorską ścieżką Iwonę. Tuż za nią podąża niezidentyfikowany człowiek, który w mediach znany jest jako „mężczyzna z ręcznikiem”. Całkiem możliwe, że jest to ostatnia osoba, która widziała dziewczynę przed zaginięciem. Zapis pochodzi z kamery przy zejściu na plażę nr 63, tuż obok Parku Reagana. Iwona Wieczorek z tego miejsca do domu miała nieco ponad 2 km. Niedaleko od miejsca, w którym monitoring zarejestrował dziewczynę po raz ostatni, znajdowała się kolejna kamera. Niestety była niesprawna. W przeciwnym wypadku wiedzielibyśmy na pewno, czy dziewczyna wybrała dłuższą drogę, czy poszła na skróty przez Parka Reagana.

 

Wybór krótszej drogi przez Iwonę wydaje się być bardziej prawdopodobny. Zarówno były chłopak, jak i jej koleżanka przyznali, że 19-latka poszłaby skrótem. Alternatywą byłaby nieco dłuższa trasa, ale również nieco bardziej bezpieczna. W parku Reagana jest wiele zalesionego terenu. Jednak nie był to przecież środek nocy, było już widno, a na ulicach pojawiali się pierwsi turyści. Iwona raczej nie czuła zagrożenia. Nie przypuszczała, że przechadzka przez park może okazać się dla niej tragiczna.

Poszukiwania

Około godziny 8 rano Paweł, czyli mężczyzna, z którym Iwona spędzała poprzedni wieczór próbował do niej zadzwonić. Telefon nie odpowiadał. Paweł zaniepokoił się sprawą, kilka lat wcześniej jego dziewczyna zginęła w wypadku samochodowym. Sytuacja była  podobna. Odłączyła się od niego podczas imprezy. Do domu wracała z grupą znajomych, a w trakcie podróży doszło do śmiertelnego wypadku. Paweł przeczuwał, że coś mogło się stać również tym razem. Niedługo później Adria zorientowała się, że pozostawiona na balkonie torba jest nietknięta. Matka Iwony była przekonana, że jej córka noc spędziła u koleżanki. Dopiero ok. godziny 16:00 dowiedziała się, że Iwona Wieczorek od wielu godzin nie daje znaku życia. Obdzwoniono wszystkich znajomych dziewczyny, sprawdzono trasę, którą wracała, a kilka godzin później zaginięcie zgłoszone zostało na policję.

Iwona Wieczorek plakat
Plakaty z wizerunkiem zaginionej wisiały w całym Trójmieście

Rozpoczęto poszukiwania, w które od samego początku mocno zaangażowała się rodzina i znajomi Iwony. Sprawa nabierała coraz większego rozgłosu i szybko zainteresowały się nią lokalne media. W Gdańsku i okolicach rozwieszano plakaty z wizerunkiem 19-latki. Dokładnie przeszukano teren parku Reagana oraz inne miejsca w okolicy. Jednak działania te nie przynosiły rezultatu. O sprawie z każdym tygodniem robiło się coraz głośniej. Jednak szansa na odnalezienie żywej dziewczyny malała diametralnie z każdym dniem. Za pomoc w rozwiązaniu zagadki, wyznaczono nagrodę. Najpierw kilkadziesiąt tysięcy złotych, a później milion. Taką kwotę mieli przekazać gdańscy biznesmeni za wskazanie miejsca pobytu Iwony.

W związku z ogromnym nagłośnieniem sprawy, policja dostawała wiele mylnych tropów z różnych zakątków Polski. Ktoś widział Iwonę w Jastrzębiej Górze, ktoś inny w Łodzi, Warszawie, a nawet Londynie. A każde tego typu zgłoszenie musiało zostać sprawdzone. Pojawiły się też osoby, które na tragedii zrozpaczonej rodziny próbowały zarobić pieniądze. 23-latek z Częstochowy twierdził, że dziewczyna żyje i została przez niego porwana. Żądał 800 tysięcy złotych okupu. Został zatrzymany przez policję, a  takich osób było znacznie więcej…

Znajomi na celowniku 

Szczególne zainteresowanie wzbudzali znajomi, którzy bawili się z 19-latką w noc jej zaginięcia. Cała grupka została oczywiście przesłuchana przez policję. Uznano że nie mają żadnego związku ze zniknięciem koleżanki. Wszyscy angażowali się w poszukiwania. Szczególnie zdeterminowany był Paweł.

 Jednak on jako jedyny nie zgodził się na badania na wykrywaczu kłamstw. Po miesiącu zmienił zdanie i sam zgłosił się na policję. Wypadł najbardziej wiarygodnie ze wszystkich badanych. Dokładne wyniki testu nie przedostały się jednak do miediów.

Wiemy natomiast, że zeznania znajomych Iwony nie były spójne. Matka zaginionej dziewczyny w wielu wywiadach sugerowała, że skrywają oni jakąś tajemnicę.

Dziennikarskie śledztwo 

W 2013 roku tygodnik Polityka opublikował nowe fakty w sprawie.  W bilingach Iwony pojawił się tajemniczy numer, który w aktach sprawy opisany został jako „numer poruszający się po drodze tożsamej”.  Właściciel tego numeru pojawiał się dokładnie w tych samych miejscach co zaginiona. Numer logował się na terenie Sopotu oraz w okolicy miejsca zamieszkania Iwony. Ustalono, że właścicielem numeru była kobieta, która często kontaktowała się z Pawłem, czyli z mężczyzną, który spędzał ostatni wieczór z Iwoną i bardzo zaangażował się w poszukiwania. Para rozmawiała ze sobą kilkaset razy. Nawiązywali połączenia również w noc zaginięcia dziewczyny. Z bilingów wynika, że ich kontakty telefoniczne uaktywniały się za każdym razem, gdy o sprawie Iwony było głośno w mediach. Były telefony przed wyjściem na komendę, oraz zaraz po jej opuszczeniu. Właścicielka numeru, feralnego wieczoru pojawiła się nawet w Krzywym domku, czyli w tym samym miejscu, w którym bawiła się Iwona Wieczorek ze znajomymi. Niektórzy twierdzili, że to ta ona mogła być powodem konfliktu i to przez nią 19-latka wyszła z imprezy. Policja oczywiście przesłuchała tę kobietę oraz Pawła. Oboje zaprzeczyli znajomości, a dziewczyna nie przyznała się, żeby kiedykolwiek była posiadaczką tajemniczego numeru poruszającego się po drodze tożsamej”. Po pewnym czasie zmieniła jednak zdanie. Zgłosiła się na policję wraz ze swoim adwokatem twierdząc, że taki telefon jednak ma. Rewelacje o tajemniczym numerze pojawiły się w aktach dopiero rok po zaginięciu dziewczyny. Dla wielu był to dowód na to, że organy ścigania działały niezwykle opieszale. Wątek tajemniczego numeru nie okazał się przełomem w sprawie. Uznano, że mógł to być zwykły zbieg okoliczności.

Policja skomentowała to w ten sposób:

„Tezy zawarte w publikacji wprowadzają opinię publiczną w błąd i na siłę starają się wprowadzić wątek sensacyjny do prowadzonych przez funkcjonariuszy działań”.

W lipcu 2016 roku dziennikarze z czasopisma Reporter, przeprowadzili dziennikarskie śledztwo, a jego wyniki zgłoszone zostały na policje. Dziennikarze wskazali ewentualne miejsce ukrycia zwłok, a także sprawców zbrodni. Ciało miało zostać zakopane na  terenie działek przy ul. Hellera w Gdańsku. Funkcjonariusze przyjęli zgłoszenie i przeszukali to miejsce. Zwłok jednak nie znaleziono. Redaktorzy czasopisma przekonani są jednak, że policja przeszukała teren niedokładnie, a trop, który podsunęli jest bardzo wiarygodny.

Nagrania z monitoringu

Mężczyzna z ręcznikiem
Czy Mężczyzna z ręcznikiem może mieć jakieś informacje o zaginięciu Iwony?

Bez wątpienia najwięcej emocji wzbudziły nagrania z montiringu.  A właściwie zapis ścieżki przy wejściu na plażę nr 63. W tym czasie w okolicy zarejestrowano wiele przechodzących osób. Policja dotarła do wszystkich z wyjątkiem dwóch mężczyzn. Pierwszy to mężczyzna w bermudach, drugi to oczywiście mężczyzna z ręcznikiem. Facet idący chwiejnym krokiem, zmęczony, możliwe, że pod wpływem alkoholu. Na jego ramieniu znajduje się biały ręcznik.  Podąża tuż za Iwoną.  Nie zachowuje się dziwnie. Nie jest agresywny, ale sprawia wrażenie jakby się rozglądał i oceniał sytuację. Ten fragment nagrania to główny powód, dlaczego ta sprawa zdobyła tak ogromny rozgłos. Idący mężczyzna wciąż nie został zidentyfikowany. Tego typu tajemnice wzbudzają szczególne emocje.

Zapis nagrania najprawdopodobniej przedstawia ostatnie minuty życia Iwony, tuż przed nieszczęściem. Idący za nią mężczyzna mógł być jej przyszłym mordercą. Mógł być również niezwykle ważnym świadkiem, dzięki któremu udałoby się rozwiązać tę sprawę. Widzimy go. Wiemy jak wygląda.  A mimo wszystko nie jesteśmy w stanie nic zrobić, ponieważ nie znamy jego tożsamości…

W sprawę zaginięcia Iwony zaangażował się również „ON”. Czyli nasz polski detektyw celebryta. Zespół Rutkowskiego wykonał szkice twarzy i sylwetki poszukiwanego mężczyzny. Jest wysoki, ok. metr dziewięćdziesiąt wzrostu, mógł mieć ok. 35 lat

Wiele osób przekonanych jest, że ten człowiek jest kluczem do rozwiązania zagadki.  Niestety pomimo nagrań i portretu pamięciowego,  wciąż nie udało się ustalić jego tożsamości. Sprawa Iwony była tak bardzo nagłośniona w polskich mediach, że ten człowiek na pewno musiał o tym słyszeć. Prawdopodobnie widział również nagrania, na których się znajduje. Jednak mimo wszystko nie zgłosił się na policję. Musi mieć jakiś powód. Nie jest podejrzanym w tej sprawie. Policja poszukuje go jako świadka.

 

Ślady

Kilkanaście dni po zaginięciu dziewczyny, w pobliżu miejsca, w którym widziano ją po raz ostatn,i odnaleziono biały ręcznik z napisem „Bogatynia”. Od razu połączono to z tajemniczym mężczyzną, który podobny ręcznik miał przerzucony przez ramię. Posiadał wiele cech wspólnych. Długość, kolor, znaleziono go w rowie przy uliczce, w którą mogła skręcić Iwona Wieczorek. Nie zabezpieczono jednak na nim śladów biologicznych zaginionej dziewczyny. Były tam natomiast ślady dwóch innych kobiet. Do dziś nie ustalono, czy był to ręcznik, który na nagraniu niósł tajemniczy niezidentyfikowany mężczyzna. Całkiem możliwe, że był to tylko zbieg okoliczności i znalezisko nie miało żadnego związku ze sprawią Iwony.

Relacje świadków

Rok po tajemniczym zniknięciu przesłuchano pracownika firmy sprzątającej, który podobno widział Iwonę.

“Zwróciłem na nią uwagę, bo była ładna. Pamiętam, że w ręku niosła buty. Zażartowaliśmy nawet, że ładna dziewczyna i fajnie by było ją poderwać. Minęliśmy ją, a ona siedziała na ławce z tym mężczyzną z ręcznikiem, którego pokazywali w telewizji. Potem, gdy jechaliśmy dalej w kierunku Brzeźna, a jechałem wolno, jakieś 5 km/h, to ona nas minęła. Nawet dwukrotnie, gdyż co chwilę się zatrzymywaliśmy, aby na przykład opróżnić kosze”.

Plakat Iwona Wieczorek
Iwona jeżeli żyje, dziś ma 27 lat

Początkowo „mężczyzna z ręcznikiem” miał iść z dziewczyną, ale później ta oddzieliła się od niego i skręciła w jedną z alejek Parku Reagana przy zejściu na plażę nr 58. Świadek zeznał że Iwona weszła do parku sama, mężczyzna z ręcznikiem odszedł. Pozostałe dwie osoby z ekipy sprzątającej zaprzeczyły, aby widziały wtedy samotnie idącą dziewczynę. Ta wersja zdarzeń nie została więc oficjalnie potwierdzona

Według innego świadka, mężczyzna z ręcznikiem bawił się w tym samym klubie co Iwona. Stefania W. w noc zaginięcia sprzedawała kwiaty pod Krzywym Domkiem. Około godziny 3 nad ranem, zauważyła wychodzącą na zewnątrz grupkę osób. Wśród nich była Iwona Wieczorek. W ich pobliżu stało trzech mężczyzn. Jeden z nich zwrócił szczególną uwagę kobiety.

„Widać było, że pożąda Iwony. Intensywnie wpatrywał się w nią, ale nie słyszałam, aby się do niej odezwał. Według mnie zachowywał się dziwnie i może mieć związek z jej zniknięciem”.

„Mam wrażenie, że ten „pan-ręcznik” na okazanych mi fotografiach to ten sam, którego widziałam pod Krzywym Domkiem w Sopocie”.

„Był w wieku 30-40 lat. Miał wystające kości policzkowe i charakterystyczną mimikę twarzy. Przez skórę widziałam, jak poruszają się jego ścięgna i mięsnie…”

Kobieta nie odnalazła jednak opisywanego mężczyzny na nagraniach monitoringu z klubu. Jej zeznania nie wniosły więc zbyt wiele do sprawy, ponieważ nie udało się potwierdzić jej wersji.

Śledztwo wciąż trwa 

7 lat po zaginięciu, policja opublikowała dodatkowe nagranie mężczyzny z ręcznikiem. Widzimy go wychodzącego z imprezy. Ten zapis również jest niewyraźny, ale pojawiła się szansa na to, że może zgłosi się nowy świadek, który widział go podczas wspólnej zabawy w tym miejscu. Od zdarzenia minęło jednak tak wiele czasu, że graniczyłoby to z cudem…

Mężczyzna z ręcznikiem Iwona Wieczorek
Policja opublikowała zapis z monitoringu dopiero po 7 latach

Jak na razie nic nie wskazuje na to, aby najgłośniejsza sprawa zaginięcia w historii Polski została wyjaśniona. Media co kilka miesięcy wracają do tematu. Nagłówki w stylu „przełom w sprawie Iwony Wieczorek”, pojawiają się regularnie kilka razy w roku. Niestety żadne z tych doniesień nie doprowadziło do rozwiązania tajemnicy. Pomimo upływu lat, ta historia wciąż wzbudza ogromne emocje.

7 KOMENTARZE

  1. Bardzo cieszę się, że zacząłeś nagrywać podcasty! Ciut irytujący jest niestety ten głos kobiecy 🙁 Bardzo fajne rozwiązanie, ale.. nie ten głos niestety.

    Mam nadzieje, że w przyszłości podcasty będą trochu dłuższe!
    Pozdrawiam i super praca!

  2. a dlaczego nie ma nic o biurze Lampart ? Oni zrobili filmik na którym pokazują że to ekipa sprzątająca zrobiła , co z tym wątkiem ?

  3. Material swietny. Koncepcja duzo bardziej przyjemna i konkretna niz youtube. Tylko, na litosc boska, nie zapraszaj do wspolpracy tej laski… Jej glosu nie da sie sluchac. Z nia sukcesu nie wroze.

  4. Przerwałam w 2:11. Głos tej laski jest nie do zniesienia. Weź kogoś bardziej.. “radiowego”. Brzmi jak bajka dla dzieci, a nie poważny materiał o, co by nie mówić, poważnej sprawie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here