preloder
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Seryjni mordercy… to jeden z najczęściej podejmowanych tematów na Kryminatorium. Takie historie kojarzą nam się pewnie z daleką przeszłością. Zakładam, że na sam dźwięk słów „seryjny morderca” myślimy o zamierzchłych czasach. A tym bardziej nie bierzemy pod uwagę, że taki przestępca może grasować w Polsce i w dodatku, że mógłby chodzić po ulicach miasta, które na pewno każdy dobrze zna i niejednokrotnie odwiedzał podczas urlopu.

Dlatego też sprawa słynnego Tulipana odbiła się tak dużym zainteresowaniem. Okazuje się, że pomimo wszechobecnej technologii, monitoringów, nawigacji i coraz lepszych możliwości, którymi dysponuje obecnie Policja, seryjny, a może bardziej wielokrotny morderca, może być dla nas zagrożeniem. Zatrzymany ostatnio Mariusz G. jest tego potwierdzeniem.

Czerwony Alert

Pierwsze doniesienia, że w Kołobrzegu dzieje się coś dziwnego i że w tajemniczych okolicznościach zaczynają znikać kobiety, zaczęły do mnie docierać już w zeszłe wakacje. Któryś ze słuchaczy na facebookowym lub instagramowym profilu Kryminatorium podesłał mi link do informacji ten temat.

Mariusz G. Gazeta Kołobrzeg
Gazeta Kołobrzeska, wydanie z 8 listopada 2019 roku

Muszę się Wam przyznać, że wtedy to zbagatelizowałem. Nie przypuszczałem nawet, że te plotki i przypuszczenia o seryjnym zabójcy z Kołobrzegu mogą być prawdziwe. Nauczony doświadczeniem, brałem to jako teorie spiskowe.

Myśl o domniemanym seryjnym z Kołobrzegu odrzucałem od siebie również ze względu na to, że to miasto jest mi niezwykle bliskie. Mieszkałem tam przez wiele lat i nawet teraz często Kołobrzeg odwiedzam. Nie wierzyłem więc w to, że w moim mieście mogło wydarzyć się coś tak mało prawdopodobnego. Jednak dziś wiemy już, że nie są to plotki, ani nawet teorie spiskowe. Zabójca zwany przez media „krwawym tulipanem z Kołobrzegu” to fakt.

Jest to zatem ciekawy temat dla Kryminatorium. Zakładam, że znacie już tę sprawę z doniesień medialnych. Nie ma innej opcji, musieliście o tym słyszeć, bo jak wspomniałem, w listopadzie temat tulipana przewijał się dosłownie wszędzie. Mam przed sobą kilka wydań lokalnej Gazety Kołobrzeskiej z opisem tej sprawy jako główny temat numeru, ale pisały o tym również największe polskie dzienniki, a temat ten podejmowały także największe telewizyjne programy interwencyjno-śledcze.

Na tropie mordercy

Gdy o sprawie zaczęło być głośno, gdy zacząłem ją śledzić w mediach, w wielu artykułach trafiałem na wzmianki o tym, że do rozwoju sprawy w jakiś sposób miała się przyczynić pewna lokalna dziennikarka.

Muszę Wam przyznać, że ten wątek mnie zainteresował. Oczywiście okoliczności całej sprawy są niezwykle ciekawe, ale rzadko pisze się o ważnych tropach znalezionych przez dziennikarzy. Tym bardziej w przypadku tak głośnych zbrodni.

Kołobrzeg seryjny morderca
W listopadzie 2019 roku o kołobrzeskim Tulipanie zrobiło się głośno już w całej Polsce | fot. pixabay.com

Przyznajcie, że to bardzo ciekawy motyw. Mnie kojarzy się on z fabułą dobrego amerykańskiego serialu lub filmu albo z powieścią kryminalną, w której to nieustępliwy reporter z małego miasteczka nie daje za wygraną i przez kilka lat zbiera informacje, aż w końcu dociera do ważnych faktów, które wpływają na rozwój śledztwa. Takie historie łączymy raczej z fikcją, a nie z prawdziwym życiem. Okazuje się jednak, że w Kołobrzegu naprawdę był ktoś, kto od wielu lat tej sprawie bacznie się przyglądał. Ktoś, kto jako pierwszy zwrócił uwagę na te dziwne rzeczy dziejące się w pięknym nadmorskim mieście…

Anna Buchner-Wrońska: Ja się trochę z tego śmieję. To należy przecież do policji, ale faktycznie może coś w tym jest. Od początku pisałam o zaginięciach kobiet w Kołobrzegu. Koledzy z redakcji już się ze mnie śmiali, bo co roku pisałam, że to kolejny rok bez pani Doroty Sz., bez Anety D. Pytali mnie: „no to kiedy ją Wrońska odnajdziesz w końcu?”

Anna Buchner-Wrońska jest reporterką Gazety Kołobrzeskiej. Śledziła sprawę tajemniczych zaginięć kobiet w Kołobrzegu od samego początku, a pierwsze wzmianki o zaginięciach docierają do nas z 2014 roku.

Anna Buchner-Wrońska: Po zaginięciu kolejnej kobiety tak sobie podsumowałam: nie ma pani Doroty, Aneta też zaginęła w dziwnych okolicznościach. To nie jest normalne, że kobiety tak po prostu giną w dziwnych okolicznościach.

Pani Anna opowiedziała o wielu ciekawych szczegółach tej historii, jak i o czynnościach, które w tej sprawie podejmowała. Przenieśmy się więc do Kołobrzegu. Już słyszycie, prawda? Już czujecie ten nadmorski klimat? Klimat miasta, które jest niezwykle piękne i urocze – to trzeba przyznać, ale niestety przez te szeroko komentowane zbrodnie ostatnio ma nie najlepszą opinię.

Te tajemnicze zaginięcia kobiet w końcu połączono z jednym mężczyzną. Mariusz G. obecnie przebywa w areszcie. Postawiono mu zarzut zabójstwa trzech kobiet. Iwony, Anety i Bogusławy.

Anna Buchner-Wrońska: Iwona i Aneta były osobami samotnymi, zakompleksionymi, nie miały bliskich znajomych, przyjaciół. Żyły w swoim własnym świecie i Mariusz G. pewnie myślał, że nikt się nimi nie będzie interesował.

Mariusz G. przyznał się do trzech zabójstw. W grudniu oficjalnie przeprosił za dokonane zbrodnie. W mediach pojawił się komunikat przekazany przez jego obrońcę:

Bardzo żałuje swoich czynów. Zapewnia, że nie działał z premedytacją. Mówi, że ani razu czyn, który popełnił, nie był zaplanowany. W każdym przypadku do zabójstwa dochodziło w sytuacjach nagłych i konfliktowych, w których nie był w stanie zapanować nad swoimi emocjami. Chce przeprosić rodziny swoich ofiar za zło, które wyrządził i deklaruje, że będzie starał się zadośćuczynić za krzywdy, które popełnił. Mariusz G. podkreśla, że nigdy nie działał z chęci przejęcia majątku swoich ofiar, ani nie wzbogacił się na ich śmierci. Mówił, że między nim, a jego późniejszymi ofiarami dochodziło do rozliczeń, których szczegółów nie znam.

Kolejna ofiara?

Ale to jeszcze nie koniec. Zanim spotkałem się z Panią Anną, sprawdziłem bazę osób zaginionych Itaki. Byłem ciekawy czy na terenie miasta w ostatnich latach doszło również do innych tajemniczych zniknięć.

Ostatnie miejsce pobytu: Kołobrzeg. W bazie wyskakuje tylko jeden wynik. To Dorota Szymczak, zaginiona w 2014 roku. Miała wtedy 46 lat. Obecnie, jeżeli żyje ma lat 51. W serwisie znajduje się jej zdjęcie. To zdjęcie z dowodu osobistego. Jest dosyć niska, ma 150 cm wzrostu i piwne oczy.

Dorota Szymczak Kołobrzeg Itaka
Na stronie fundacji Itaka dane Beaty Szymczak znajdują się w bazie zaginionych | fot. zaginieni.pl

Informacje o zaginięciu próbuję znaleźć również na oficjalnej stronie policji. Jeżeli wynik pokaże się także tutaj, będzie to oznaczać, że jest to sprawa nadal aktualna i że wciąż trwają policyjne poszukiwania. Przynajmniej z założenia powinno tak być, ponieważ zdarza się, że w tej policyjnej bazie zaginionych dostępnej dla internautów czasem można znaleźć zaginięcia już nieaktualne. Takie, w których poszukiwania zostały zakończone.

Dorota Szymczak Kołobrzeg zaginieni
Policyjna baza zaginionych także umieściła informacje o zaginionej kobiecie | fot. zaginieni.policja.pl

Dorota Szymczak znajduje się w bazie. Poza tym samym zdjęciem jak w Itace jest tutaj również opis jej wyglądu oraz kontakt do jednostki prowadzącej poszukiwania. Beata zaginęła dwa tygodnie przed wigilią 2014 roku. Tulipan swoją pierwszą ofiarę, Iwonę, zabił mniej więcej rok później. W Waszych głowach teraz pewnie już też pojawia się to pytanie:

Czy zaginięcie Doroty Szymczak z Kołobrzegu może mieć związek z postacią Marusza G.?

Po więcej szczegółów zapraszam do #80 odcinka Kryminatorium!

Słuchaj podcastów na: