preloder
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Gdy 27 kwietnia 2008 roku serwisy telewizyjne rozpoczęły swoje relacje, na żywo z Amstetten, niewielkiego robotniczego miasteczka w dolnej Austrii, widzowie na całym świecie wstrzymali oddech w przerażeniu. Dzień wcześniej austriacka policja aresztowała 73-letniego emerytowanego inżyniera Josefa Fritzla, który porwał i więził swoją córkę Elisabeth. Kobieta przetrzymywana była w przydomowej piwnicy i regularnie gwałcona. W tym czasie urodziła siedmioro dzieci. Ojcem ich wszystkich był Josef Fritzl. Koszmar Elisabeth trwał 24 lata.

Narodziny bestii

Fritzl jako dziecko czuł się samotny. Nie miał przyjaciół wśród rówieśników. | fot. http://largespectrum.blogspot.com

Młodość i dorastanie „potwora z Amstetten” opisali w książce „Zbrodnie Josefa Fritzla. Analiza faktów” Bojan Pancevski i Stefanie Marsh.

Fritzl wychował się pod wpływem swojej surowej i zaborczej matki. W trudnych powojennych czasach wychowywała go samotnie. Z jednej strony rozpieszczała syna, z drugiej karała za najdrobniejsze nawet przewinienia. Z biegiem lat Josef był coraz bardziej zafascynowany matką – do tego stopnia, że wyobrażał sobie siebie w roli jej kochanka i męża. Gdy poznał swoją przyszłą żonę, nieustannie porównywał ją do swojej matki. Porównania te trwały nawet po ich ślubie.

Na zewnątrz Fritzlowie mieli opinię rodziny idealnej. Zawsze uśmiechnięci i skorzy do pomocy byli lubiani przez mieszkańców Amstetten. Prawda wyglądała jednak zupełnie inaczej. W czterech ścianach Josef rządził twardą ręką i nie uznawał kompromisów.

Fritzl nie tolerował samowoli i nieposłuszeństwa swoich dzieci. Uległa i wystraszona żona urodziła mu ich siedmioro, ale nie miała żadnego prawa stawać w ich obronie. Josefowi wybaczała natomiast wszystkie złe uczynki. Była przy nim nawet wtedy, gdy w roku 1967 trafił do więzienia za gwałt na 24-latce.

Miał w głowie obraz rodziny idealnej i gotowy był zrobić wszystko, aby ten obraz był prawdziwy. Najwięcej kłopotów wychowawczych sprawiała mu jedna z córek – urodzona w roku 1966 Elisabeth.

Elisabeth bała się ojca, więc nikomu się nie skarżyła, nawet matce. Dawała co prawda dyskretne sygnały swoim koleżankom, że coś złego dzieje się w jej domu, nikt jednak nie zareagował na czas.

Tajemnica domu Fritzlów

Fritzl swój chory plan zaczął wprowadzać w życie tuż po tym, gdy uzyskał pozwolenie na dobudowanie dodatkowego piętra w swoim domu oraz na powiększenie piwnicy. Bez niczyjej pomocy, własnoręcznie tworzył nocami podziemny bunkier. Gdy Josef znikał w podziemiach swojej posiadłości na długie godziny, reszta rodziny odczuwała ulgę. Nikt nie ośmielił się zadać mu pytania, co tam robi i po co. Ważne, że go nie było. Nie krzyczał i nikogo nie karał. Gdy przebywał w piwnicy, życie domowników na górze stawało się znośne.

W dobudowanym piętrze swojego domu Fritzl urządził kilka mieszkań, które wynajmował. W ciągu następnych lat pojawiło się tam wielu lokatorów. Ani oni, ani liczni sąsiedzi nie zauważyli prowadzonej z wielkim rozmachem rozbudowy piwnicy. Nikomu nie wydały się podejrzane tajemnicze odgłosy, które w środku nocy wydobywały się z podziemi posiadłości Fritzlów. Nikt nie zapytał, po co wnosi tam tyle sprzętu, mebli i urządzeń.

Dom Josefa Fritzla
To w tym domu Josef Fritzl wprowadził w życie swój diabelski plan | fot. allthatsinteresting.com/elisabeth-fritzl

Gdy podziemny bunkier był ukończony, Fritzl dowiedział się, że Elisabeth zamierza wkrótce wyprowadzić się z domu i zamieszkać ze swoim nowym chłopakiem. Według ojca było to nieposłuszeństwo i nie mógł się na to pozwolić. 28 sierpnia 1984 roku zwabił 18-letnią Elisabeth do swojej piwnicy. Tam, za pomocą chloroformu, pozbawił ja przytomności i przypiął kajdankami do łóżka.

Następnego dnia Josef Fritzl zgłosił zaginięcie córki w miejscowym komisariacie policji. Potrzebował jeszcze czegoś, aby wytłumaczyć jej nagłe zniknięcie. Miesiąc później zmusił więzioną córkę do napisania listu do matki. Informowała w nim, że wyjechała i nie chce, aby jej szukać. Plan Fritzla powiódł się. Teraz Elisabeth – obiekt jego najskrytszego pożądania – należała wyłącznie do niego.

Życie w więzieniu

W pierwszą ciąże Elisabeth zaszła w roku 1986, ale poroniła. . Po trzech latach urodziło się pierwsze dziecko Fritzla i Elisabeth – dziewczynka Kerstin. Josef tym razem postanowił odpowiednio przygotować swoją córkę do porodu.

Pozostawiona sama sobie, przestraszona Elisabeth, w roku 1990, urodziła Steffana. Gdy dwa lata później na świat przyszła Lisa, Fritzl uznał, że piwnica jest za mała na troje dzieci. Najmłodsza córka miała 9 miesięcy, gdy Josef wyniósł ją z piwnicy i pozostawił w kartonie przed swoim domem. Obok dziecka dołączył także wiadomość, którą rzekomo zostawiła Elisabetk przebywająca w sekcie. To ona podczas swojej nieobecności miała prosić rodziców o opiekę nad dzieckiem.

Według Fritzla warunki w piwnicy były wystarczające do życia. W rzeczywistości miejsce, w którym mieszkali „więźniowie”, prezentowało się odrażająco i koszmarnie. Aby dostać się do bunkra, trzeba było przejść przez zagracony warsztat. Ukryta za jednym z regałów komora prowadziła do 300-kilogramowych, stalowych drzwi wzmocnionych betonem. Można je było otworzyć wyłącznie za pomocą kodu. Do pierwszego pokoju prowadził bardzo wąski, pięciometrowy korytarz.

Panujące w piwnicy warunki sanitarne były tragiczne. Wszechobecna pleśń i wilgoć bardzo źle wpływała na zdrowie znajdujących się tam osób. Podobnie jak brak światła słonecznego. Fritzl przynosił co prawda wszelkie witaminy i suplementy diety, niewiele one jednak pomagały. W pomieszczeniach, z oczywistych względów, nie było okien. Za jakość powietrza odpowiadał jeden wentylator. Wszędzie unosił się odrażający zaduch i smród

Elizabeth Fritzl
Fritzl zazdrosny o ładną córkę, w końcu postanowił ją uwięzić | fot. allthatsinteresting.com

Wyrzuty sumienia?

W chorej głowie Fritzla coraz częściej pojawiała się myśl, aby zakończyć ten koszmar i wyprowadzić więźniów z piwnicy…

Jego koniec nastąpił w kwietniu 2008 roku, gdy najstarsza córka Elisabeth, 19-letnia Kerstin poważnie zachorowała. Po namowie jej matki Fritzl zgodził się zabrać Kerstin do szpitala. Dziewczyna w ciężkim stanie trafiła na OIOM 19 kwietnia. Lekarze potrzebowali jednak jej dokumentów i karty chorobowej. Fritzl nie miał ani jednego, ani drugiego. Nie wiedział też co powiedzieć lekarzom. Posiadał tylko list od Elisabeth, którego treści lekarze nie potrafili zrozumieć.

Aby ratować Kerstin, następnego dnia Fritzl do szpitala przyprowadził Elisabeth, której wygląd i stan emocjonalny wydał się lekarzom podejrzany. O swoich wątpliwościach poinformowali policję. Gdy funkcjonariusze pojawili się w szpitalu, po Elisabeth nie było już śladu. Rozpoczęto więc zakrojoną na szeroką skalę, akcję poszukiwawczą…

O jej zakończeniu oraz o innych szczegółach związanych z potworem Amstetten posłuchacie w #79 odcinku Kryminatorium!

Słuchaj podcastów na: