Kwasowy morderca – John George Haigh | #122 SERYJNI MORDERCY

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Instrukcje od wisielca

Do londyńskiego więzienia Wandsworth przybył kat Albert Pierrepoint. Miał powiesić kolejnego skazańca. Skazaniec przekazał ostatni list do rodziny oraz zostawił szczegółowe instrukcje dotyczące swoich ubrań i co z nimi później zrobić.

Skazańcem, o którym mowa był 40-letni John George Haigh, znany bardziej jako „kwasowy morderca”. Na swój przydomek zasłużył tym, że zwłoki swoich ofiar rozpuszczał w kwasie siarkowym…

Syn anioła i grzesznika

Nic nie wskazywało, że urodzony w roku 1908 John zostanie przestępcą. Choć wychował się w kochającej i religijnej rodzinie – jego dzieciństwo było dość osobliwe. Chłopiec godzinami czyta wskazane przez rodziców fragmenty Biblii. W końcu jednak zaczyna się buntować i żyć w przekonaniu, że cokolwiek zrobi, będzie bezkarny.

haigh
Haigh zauważył, że Im więcej kłamie, tym większe korzyści osiąga, a co za tym idzie – ma więcej pieniędzy. | fot. sussexlive.co.uk

Po ukończeniu szkoły znajduje zatrudnienie. To praca fizyczna, w której wytrzymuje tylko kilka miesięcy. Nie znosi brudu i zmęczenia, dlatego na życie chce zarabiać głową, a nie mięśniami. Zaczyna sprzedawać polisy ubezpieczeniowe.

Policja po raz pierwszy zwraca na niego uwagę, gdy próbuje sprzedawać samochody, które do niego nie należą. Interes kręci się bardzo dobrze, ale po kilku miesiącach John zostaje aresztowany i trafia do więzienia. W zamkniętej celi spędza 15 miesięcy.

Najsłabsze ogniwo oszustwa

Za swoje przestępstwa zostaje wykluczony z religijnej wspólnoty. Rodzice przestają utrzymywać z nim kontakt. Haigh jednak nie bardzo się tym przejmuje.

Zaczyna podrabiać dokumenty, dzięki którym wyłudza luksusowe towary. Sprzedaje je później po znacznie zaniżonych cenach. Dorabia się sporej sumy, po czym znowu ląduje w więzieniu. Tym razem na kilka lat.

Po wyjściu na wolność ponownie wpadł przy kolejnym oszustwie i wtedy obiecał już sobie, że już nigdy więcej nie da się zamknąć w więzieniu. Zaczął obmyślać plan…

Rozpuszczanie według wzoru

Był on prosty – będzie się zbliżał do bogaczy, zyska sobie ich zaufanie, zostanie wspólnikiem w interesach. Na koniec przejmie majątek, a później sprawi, że jego ofiary znikną bez śladu.

W czasie odbywania kary poznaje działanie kwasu siarkowego. Pracując w więziennym warsztacie blacharskim, ma do niego niemal nieograniczony dostęp. Wykrada niewielkie ilości i magazynuje w swojej celi.

Latem 1944 roku John w końcu opuszcza więzienne mury. Jest przekonany, że dopiero teraz nadchodzi jego czas. Czuje się geniuszem zbrodni.

Pierwsza ofiara niemal sama wpada mu w ręce. W londyńskim domu publicznym wpada na swojego dawnego przyjaciela. Jest nim William McSwan. Pochodzi z bogatej rodziny, żyjącej z pobierania czynszów z sześciu posiadłości…

Haigh zwabił go, a następnie zamordował i pozbył się ciała.

John George Haigh
Mężczyzna tyle razy trafiał za kratki, że w końcu postanowił obmyślić idealny plan, by nie znaleźć się tam ponownie. | fot. atmostfear-entertainment.com

Przyjaciel na śmierć i życie

John zgłosił się do rodziców zamordowanego. Ponieważ wciąż trwała druga wojna światowa, wytłumaczenie okoliczności zaginięcia Williama nie było zbyt trudną sprawą.

Przy okazji Haigh przygotował wszystkie dokumenty przepisujące na niego posiadłości Williama. Okazało się jednak, że jego były przyjaciel nie do końca był z nim szczery. Akty własności wskazywały jasno, że pełnoprawnymi właścicielami wciąż pozostają jego rodzice. Haigh postanawia się ich także pozbyć…

Dwa lata później John George Haigh znów tonie w długach. Jego wybór pada więc na małżeństwo Hendersonów. Doktor Archibald i jego żona Rosalie byli niezwykle majętni. Żyli drogo, pili najlepsze alkohole, dużo podróżowali i mieli piękne domy.

John odpowiedział na ich ogłoszenie o sprzedaży kilku z nich. Przedstawił się jako ekspert branży nieruchomości i zaoferował swoją pomoc przy transakcji. Łatwo się domyślić, co stało się później…

Inwestor z garażu

Podobnie jak w przypadku Hendersonów, John spieniężył cały zapisany mu dobytek. Choć tym razem wzbogacił się znacznie bardziej niż poprzednio – pieniędzy wystarczyło mu na rok. Bardzo szybko zaczął się rozglądać za kolejnym celem. Jego wybór padł na bogatą, 69-letnią wdowę z Crawley, Olive Durand-Deacon.

Johnowi z łatwością udaje się zrobić wrażenie na bogatej wdowie. Szybko nakłania ją do zostania jego wspólniczką. Proponuje również obejrzenie jego projektów i dokonanie w nich odpowiednich poprawek. Durand-Deacon zgadza się odwiedzić garaż – nazywany teraz przez Johna „pracownią artystyczną”.

Tym razem zarobi na tym blisko 40 tysięcy funtów – czyli równowartość dzisiejszych 700 tysięcy.

„Zabiłem i nic mi nie zrobicie”

Zgodnie z wcześniej ustalonym schematem John musiał powiadomić kogoś o zaginięciu jego ofiary. W tym przypadku była to pani Lane, jedyna przyjaciółka zamordowanej.

Kobieta jest niezwykle podejrzliwa. Wie doskonale, że jej przyjaciółka nie pojawiła się w hotelowej restauracji już podczas wczorajszego obiadu i kolacji. Pani Durand-Deacon nigdy nie opuściłaby posiłku bez wcześniejszego powiadomienia o tym swojej przyjaciółki. Lane postanawia zgłosić sprawę policji. Haigh osobiście zawozi ją na komisariat i obiecuje wszelką pomoc w odnalezieniu zaginionej wdowy.

Policja sprawdzając Haigha, trafia na wynajęty przez niego garaż. Funkcjonariusze postanawiają zajrzeć do środka. Wewnątrz odkrywają między innymi kilka pojemników z kwasem siarkowym…

Policjanci dokonali makabrycznego odkrycia. W beczkach znajdowały się rozpuszczone ludzkie szczątki. | fot. medium.com

Śledztwo potoczyło się bardzo szybko. Ostatecznie Haigh przyznał się nie tylko do zamordowania wdowy, ale również do zabicia i rozpuszczenia w kwasie McSwanów, Hendersonów oraz trzech innych osób. Z zadowoleniem stwierdził, że ma na koncie 9 śmiertelnych ofiar.

Kwasowy wampir

Zbrodnia Johna miała być idealna, bez ciała, bez śladów. Jednak mężczyzna przeoczył pewien szczegół. W tych okolicznościach nie pozostaje mu nic innego, jak wszelkimi sposobami uniknąć grożącej mu kary śmierci.

Postanawia udawać osobę chorą psychicznie. Na poczekaniu wymyśla wersję, że morderstw dokonał, aby pić krew swoich ofiar. Liczy, że tym sposobem zostanie zamknięty w szpitalu psychiatrycznym. Opowiada policjantom nawet o tym, kiedy stał się „wampirem”.

Nikt jednak nie dał się nabrać na jego opowieści. Zabójca jest zupełnie zdrowy i może wziąć udział w procesie. Ten rozpoczyna się dwa miesiące później…

Jeśli jesteście ciekawi wszystkich szczegółów dotyczących tej sprawy, włączcie najnowszy, #122 odcinek Kryminatorium.

Słuchaj podcastów na: