Przełomy w trudnych śledztwach | #82 ARCHIWUM X

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Kontynuujemy temat Archiwum X, a dokładniej podsumowania prowadzonych w zeszłym roku policyjnych czynności. W poprzednim odcinku była mowa o przełomach w sprawach nawet sprzed 25 lat. Dziś skupimy się na kilku głośnych przypadkach zabójstw sprzed lat, które najprawdopodobniej udało się wyjaśnić, i których sprawcy obecnie zasiadają na ławie oskarżonych przed polskimi sądami.

Są to historie z „pierwszych stron gazet”, wydarzenia, którymi żyła cała Polska – sprawa zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan ze Szczucina, zabójstwa krakowskiej studentki oskórowanej przez psychopatycznego mordercę czy słynna „sprawa miłoszycka”, w której niesłusznie skazano na karę więzienia Tomasza Komendę.

Iwona Cygan

Iwona Cygan
Zagadka śmierci Iwony była praktycznie nie do rozwiązania na poziomie lokalnym | fot. gazetagazeta.com

Została zamordowana w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 roku w miejscowości Łęka Szczucińska koło Szczucina w województwie małopolskim. Jej na wpół roznegliżowane zwłoki ujawniono o poranku pod wałem przeciwpowodziowym, nad Wisłą. Dziewczyna została uduszona metalowym drutem.

Pomimo iż były w Szczucinie osoby, które wiedziały, kto ją zabił, jeszcze przez blisko dwie dekady sprawcy przestępstwa mogli cieszyć się wolnością i poczuciem kompletnej bezkarności. Było to możliwe dzięki bliskim powiązaniom domniemanych sprawców zbrodni z lokalnym układem biznesowym, politycznym i organami ścigania.

Zagadka śmierci Iwony była praktycznie nie do rozwiązania na poziomie lokalnym – ani w Szczucinie, ani w Dąbrowie Tarnowskiej, ani nawet w Tarnowie. Dopiero przekazanie akt śledztwa policjantom z Archiwum X w Krakowie przyniosło wreszcie pierwsze efekty.

Sprawa „Skóry”

Pod koniec 1998 roku w Krakowie zamordowano 23-letnią studentkę – jej oprawca działał w sposób skrajnie brutalny. Nie tylko zamordował dziewczynę, ale jeszcze obciął jej głowę, ręce, nogi, a także zdarł z ofiary płat skóry, który następnie wrzucił do Wisły.

Na początku stycznia 1999 roku fragment ten zaplątał się w śrubę napędową jednego z pływających po rzece statków. O makabrycznych znalezisku powiadomiono policję i w ten sposób rozpoczęło się śledztwo w jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat w Polsce. Niestety, na przełom w sprawie musieliśmy czekać jeszcze prawie dwie dekady. Dopiero w roku 2017 aresztowano wówczas osobę podejrzaną o dokonanie zbrodni. Okazał się nim mieszkaniec krakowskiego Kazimierza.

Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oskarżonemu grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Jednak w mediach pojawiało się sporo doniesień, które kwestionowały związek Roberta ze śmiercią dziewczyny. Prokuratura przez długie miesiąca za wszelką ceną próbowała znaleźć mocne dowody, ale czy okażą się one wystarczające?

Skóra Kraków
Proces oskarżonego przed Sądem Okręgowym w Krakowie ruszył w lutym 2020 roku. | fot. dziennikpolski24.pl

Zbrodnia miłoszycka

Tragedia rozegrała się podczas nocy sylwestrowej 1996/1997 w Miłoszycach pod Wrocławiem. Małgosia wybrała się z koleżankami z Jelcza na dyskotekę w klubie „Alcatraz” w Miłoszycach. W zabawie brało udział łącznie kilkaset osób. Po północy 1 stycznia 1997 roku, Małgosia wyszła z klubu w towarzystwie kolegi. Po chwili kolega wrócił na dyskotekę, ale sam. Dlaczego sam? W późniejszym śledztwie zeznał, że podszedł do nich jakiś mężczyzna, który przedstawił się jako Irek, brat Małgosi i powiedział, że odprowadzi ją do domu. W rzeczywistości nastolatka nie miała żadnego brata. Tajemniczy Irek i Małgosia oddalili się w nieznanym kierunku.

Co działo się z Małgosią po spotkaniu z owym Irkiem, okazało się dopiero po południu 1 stycznia. Na podwórzu jednego z gospodarstw w Miłoszycach ujawniono roznegliżowane zwłoki nastolatki. Małgosia została pobita, zgwałcona i porzucona na pewną śmierć. Bezpośrednią przyczyną zgonu było wychłodzenie organizmu.

Przesłuchano wówczas Ireneusza M., będącego dziś głównym podejrzanym o dokonanie zabójstwa. W styczniu 1997 roku Ireneusz wspomniał o szczególe, który znać mógł praktycznie tylko sprawca zabójstwa. Niestety, śledczy nie zwrócili wówczas na to uwagi. Przez to niedopatrzenie mężczyzna jeszcze przez dwie dekady unikał odpowiedzialności za zbrodnię.

Zbrodnia miłoszycka
Śledztwo w sprawie zabójstwa Małgosi pod koniec lat 90. nie przynosiło rezultatów. | fot. gazetawroclawska.pl

Ofiara systemu

Ze zbrodnią miłoszycką wiąże się inny dramat. W roku 2000 aresztowano, a następnie skazano na 25 lat pozbawienia wolności Tomasza Komendę. To on w opinii sądu zabił Małgosię.

Wyrok zapadł pomimo braku dowodów, a nawet wbrew zeznaniom wielu świadków poświadczających alibi Tomasza. Tomasz Komenda wolność odzyskał dopiero w roku 2018, wtedy też został sądownie uniewinniony.

Czy poprzedni rok przyniósł jeszcze jakieś rozwiązania historii sprzed lat? Czy były jakieś porażki? Posłuchajcie #82 odcinka Kryminatorium!

Słuchaj podcastów na: