Spalone szczątki kobiety z doliny | #175 TAJEMNICZE ZBRODNIE

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Tajemnicza śmierć kobiety w górskiej dolinie Isdal do dziś pozostaje jedną z największych kryminalnych zagadek w Norwegii. Wiele teorii oraz niewielka ilość dowodów sprawiają, że wciąż powstają kolejne teorie na temat kobiety z doliny i wydarzeń sprzed ponad pięćdziesięciu lat.

Czy kobieta z Isdal była szpiegiem czy terrorystką? Doszło do morderstwa czy samobójstwa? A może jej śmierć spowodował nieszczęśliwy wypadek? Podobne pytania wciąż rozpalają wyobraźnie nie tylko samych Norwegów…

CIAŁO Z DOLINY

29 listopada 1970 roku pewien drwal zabrał dwie swoje córki na górską wędrówkę przez Isdalen, czyli Lodową Dolinę. Chcieli wdrapać się na niewielkie głazy, aby na nich zrobić sobie postój na gorącą herbatę z termosu.

Nagle mężczyzna poczuł dziwny zapach. Przypominał spaleniznę i dochodził z miejsca, do którego właśnie zmierzali. Pierwsza dobiegła tam jedna z dziewczynek. I to właśnie ona natknęła się na spalone szczątki kobiety. Jej ciało było mocno zwęglone. Podobnie jak twarz, której nie można było rozpoznać.

Portret pamięciowy tajemniczej kobiety z doliny został opublikowany we wszystkich norweskich gazetach | Fot. nrk.no

Wkrótce w Isdalen zaroiło się od funkcjonariuszy. Natychmiast rozpoczęli śledztwo w sprawie okoliczności śmierci kobiety, którą wkrótce nazwano „kobietą z Isdal”. Szybko postawiono pierwszą hipotezę. Zdaniem śledczych w Isdalen musiało dojść do morderstwa.

Następnego dnia ciało zabrano do kostnicy w celu dokonania sekcji zwłok. Wówczas na miejscu pojawił się specjalny zespół kryminalistyczny. Wkrótce dokonano kolejnych odkryć.

Pod plecami ofiary leżał damski zegarek, kolczyki, pierścionek i futrzany kapelusz, który wyraźnie pachniał benzyną. Była też pusta butelka po likierze, nadpalona paczka papierosów, plastikowy pojemnik na paszport oraz pudełko zapałek. W znalezionej torbie ofiary wciąż znajdowały się nylonowe pończochy, szalik, pojemnik lakieru do włosów oraz maść na zapalenie skóry.

MORDERSTWO CZY SAMOBÓJSTWO?

Zarówno wszystkie znaki identyfikacyjne, jak i etykiety na tych przedmiotach zostały przez kogoś skrupulatnie usunięte lub dokładnie zamazane. Czy komuś zależało na tym, aby policji nie udało się zidentyfikować ofiary? Sekcja zwłok sprawiła, że pytań pojawiło się jeszcze więcej.

W organizmie ofiary stwierdzono obecność niewielkiej ilości alkoholu oraz leku na padaczkę. Śledczy zaczęli się zastanawiać, czy kobieta próbowała popełnić samobójstwo. Jeśli tak, to nie zdążyła, ponieważ wcześniej została spalona.

Sam przebieg pożaru również rodził mnóstwo pytań. Najbardziej spalone były plecy i głowa. Najmniej brzuch i pośladki. Zdaniem lekarza ofiara została otoczona krótkotrwałym, ale intensywnym płomieniem, ale nie był w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi, co było przyczyną pożaru.

Ekipy śledcze pracujące na miejscu odnalezienia zwłok kobiety z doliny | Fot. nrk.no

Trzy dni po odkryciu ciała doszło do przełomu. W przechowalni bagażu na dworcu kolejowym w Bergen znaleziono dwie walizki.

Zawierały damskie buty, odzież, peruki, kosmetyki oraz krem na ostre zapalenie skóry. Natychmiast połączono to z martwą kobietą z doliny. Największą zagadkę stanowiła odnaleziona w bagażu kartka z notatką. Wyglądała jak tajny kod z kolumnami cyfr i liter.

Udało się rozszyfrować tajemniczą, zakodowaną wiadomość, znalezioną w jednej z walizek kobiety. Okazało się, że nie jest to tajny szyfr szpiegowski, ale osobiste notatki na temat podróży, jakie ofiara odbyła w ciągu kilku ostatnich miesięcy przed jej śmiercią.

WIELE IMION BELGIJKI

Na podstawie analizy czaszki wykonano rysopis zmarłej, a twarz kobiety ze stworzonej rekonstrukcji rozpoznał sprzedawca butów. Wkrótce na policję zaczęli się zgłaszać świadkowie.

Policji udało się ustalić, że kobieta meldowała się w dziewięciu różnych hotelach. Za każdym razem posługiwała się innym nazwiskiem i przedstawiała inny dowód tożsamości.

Zmieniała imiona, adresy, nawet charakter pisma. Jednak za każdym razem twierdziła, że była Belgijką. Zachowywała się bardzo ostrożnie. Praktycznie nie wychodziła ze swoich hotelowych pokoi. Pracownicy hoteli zwracali uwagę na jej widoczne zdenerwowanie. Nosiła peruki i mówiła w kilku językach. Zdecydowanie wyglądała na osobę, która próbuje się ukryć.

Kobietę z doliny pochowano anonimowo na cmentarzu katolickim | Fot. nrk.no

Ślad obecności kobiety w hotelach urywał się 23 listopada, kiedy wymeldowała się z hotelu w Bergen. Wstępnie uznano, że zginęła ona właśnie tego dnia.

Tajemnicza kobieta szpieg pozostała anonimowa. Z powodu braku dalszych postępów śledztwo zamknięto. Nie udało się znaleźć dowodów na to, że została zamordowana. Za oficjalną przyczynę śmierci uznano więc… samobójstwo. Z czasem o całej sprawie zapomniano.

Śledztwo zostało wznowione, kiedy norweskie służby odtajniły akta sprawy kobiety z Isdal. DNA kobiety umieszczono w bazie danych Interpolu. Norwescy śledczy nadal wierzą, że w przyszłości uda się odpowiedzieć na pytanie nie tylko kim była, ale także jak się nazywała.

 

Kim mogła być kobieta z Isdal? Dlaczego ukrywała swoją tożsamość? Czym tak naprawdę się zajmowała? Komu mogło zależeć na jej śmierci? O tym wszystkich dowiecie się słuchając #175 odcinka KRYMINATORIUM!

Słuchaj podcastów na: