preloder
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Pierwszy raz uderzył w roku 1970, a jego zbrodnie wstrząsnęły rumuńską stolicą. Przez ponad rok, nocami przemierzał obskurne ulice Bukaresztu w poszukiwaniu swoich ofiar. Wybierał samotne, atrakcyjne kobiety. Atakował młotkiem, siekierą, toporem, metalowym prętem lub nożem. Zawsze podczas złej pogody. Swoje ofiary okaleczał i brutalnie gwałcił, a przez rodzime media został uznany najbardziej sadystycznym seryjnym mordercą w historii Rumunii. Gdy tropiący go agenci z przerażeniem odkryli, że psychopata wysysa krew z żywych jeszcze ofiar, nadali mu budzący grozę przydomek: „Wampir z Bukaresztu”.

Śmierć w deszczu

Fanica Ilie
Jedną z ofiar wampira była Fanica Ilie, zaatakowana w marcu 1971 roku | fot. http://miscareaderezistenta.ro

Środowy wieczór w Bukareszcie, 8 kwietnia 1970 roku, był bardzo zimny i deszczowy. Pustą Ulicą samotnie wracała z pracy Elena Oprea, młoda blondynka, która kilkanaście minut wcześniej zakończyła swoją popołudniową zmianę w pobliskiej fabryce. Od bloku, w którym mieszkała, dzieliło ją niespełna sto metrów. Odległość ta okazała się jednak zbyt wielka, by Elena mogła zdążyć bezpiecznie wejść do klatki…

Do kolejnej napaści doszło niecałe dwa miesiące później – podczas deszczowej nocy, z 1 na 2 czerwca. Psychopata zaatakował w okolicach miejskiego cmentarza. Florica Marcu została przewrócona na ziemię i pobita.

Pierwszy rysopis grasującego sadysty sporządzony został przez milicjantów 24 lipca, jednak prowadzone od kilku miesięcy śledztwo wciąż tkwiło w martwym punkcie. Rumuńskie władze były mimo wszystko przekonane, że aresztowanie poszukiwanego mężczyzny to tylko kwestia czasu. Nie chcąc doprowadzić do paniki, zabroniły dziennikarzom informowania opinii publicznej o grasującym po ulicach Bukaresztu napastniku.

Do kolejnych zbrodni doszło w lutym 1971 roku. Tajemniczy „nocny łowca” miał teraz na koncie sześć ataków i nie było to jego ostatnie słowo.

Z pomocą securitate

Czas uciekał. Tajemniczy psychopata wciąż przemierzał w strugach deszczu ciemne uliczki Bukaresztu. Czuł się bezkarny i pewny siebie. Tymczasem milicjanci w dalszym ciągu błądzili po omacku. Sekretarz generalny Rumuńskiej Partii Komunistycznej Nicolae Ceaușescu żądał natychmiastowego aresztowania nieuchwytnego mordercy kobiet. Na rozkaz rumuńskiego dyktatora, do śledztwa włączono specjalny oddział Zarządu Śledztw Kryminalnych Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego.

Doświadczeni śledczy z Securitate mieli dużo większe możliwości niż funkcjonariusze milicji. Cel był jeden – schwytać sprawcę okrutnych zbrodni, jakich do tej pory nie odnotowano w Rumunii od niemal trzech dekad. Ponad tysiąc dodatkowych uzbrojonych milicjantów oddelegowano do nocnego patrolowania ulic Bukaresztu.

Orzeł i wampir

Śledztwu nadano kryptonim „Operacja: Orzeł”. Opracowano też modus operandi sprawcy, któremu z uwagi na widoczne zamiłowanie do wysysania krwi ofiar nadano przydomek „Wampira z Bukaresztu”.

Ion Rimaru wampir z Bukaresztu
„Uczniem był bardzo słabym. Człowiekiem jeszcze słabszym.” | fot. theworldnews.net

Domyślano się, że wkrótce morderca uderzy ponownie. Przestrzegano kobiety, by nie wychodziły same po zmroku. Mężczyźni odprowadzali swoje żony i córki do pracy, a potem do domu. Po tym, jak w mediach pojawiła się plotka, że morderca atakuje wyłącznie blondynki, setki kobiet zdecydowało się na przefarbowanie włosów. Mimo wielu środków bezpieczeństwa, w pierwszych dniach maja Wampir z Bukaresztu uderzył ponownie. I to kilka razy.

Jednak podczas oględzin zwłok kolejnej ofiary wampira, agenci Securitate dokonali przełomowego odkrycia. Pod ciałem zamordowanej kobiety odnaleziono ważny dowód – zamoczony dokument, będący zwolnieniem lekarskim. Na jego podstawie śledczy próbowali zidentyfikować zbrodniarza.

W ten sposób udało się dotrzeć do studenta weterynarii, Iona Rîmaru. Śledczy musieli jeszcze odpowiedzieć na dwa kluczowe pytania. Kim dokładnie był ten człowiek i co sprawiło, że stał się bezwzględnym psychopatą?

Obawy matki

Ion przyszedł na świat 12 października 1946 roku w miasteczku Corabia, przy granicy rumuńsko-bułgarskiej. Dzieciństwo chłopca nie należało do szczęśliwych.

Ion po rozpoczęciu nauki w szkole średniej zaczął mieć problemy z prawem. Za każdym razem, gdy aresztowano go za kradzieże lub włóczęgostwo, ojciec wyciągał do syna pomocną dłoń. Płacił kaucje i odbierał syna z aresztu. Matka za występki Iona obwiniała byłego męża.

Rîmaru był slabym uczniem, co często podkreślali jego wykładowcy. Powtarzał każdy kolejny rok nauki. Jego koledzy nie mieli o nim lepszego zdania. Często skarżyli się kierownikowi akademika na jego dziwne zachowania.

Śmierć za śmierć

Podczas przesłuchania Ion Rîmaru każdego dnia przedstawiał inną wersję wydarzeń. Gdy doszło do procesu, wszystkie kobiety, które przeżyły, wskazywały na Iona, jako na sprawdzę ataków. Dowody świadczące o winie oskarżonego okazały się niepodważalne, Rîmaru zaczął więc udawać osobę chorą psychicznie

Czy wampirowi z Bukaresztu udało się uniknąć kary? Co go łączyło ze zbrodniami, które popełniono w Bukareszcie w latach 40.? O tym, jak i o wielu innych szczegółach w sprawie posłuchacie w kolejnym, #76 odcinku Kryminatorium!

Słuchaj podcastów na: