Wyprawa nowożeńców | #109 ZAGINIĘCIA

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Tajemnica Wielkiego Kanionu

Znajdujący się w amerykańskim stanie Arizona Wielki Kanion jest jednym z cudów natury. Większość z turystów odwiedzających te okolice pragnie jedynie podziwiać bajeczny krajobraz, stojąc w bezpiecznym miejscu. Są jednak i tacy, którzy decydują się na spływ malowniczą Rzeką Kolorado, która przecina Wielki Kanion na długości niemal 450 kilometrów. Tylko nielicznym do tej pory się to udało.

Gdy jesienią 1928 roku – w ramach swojego miesiąca miodowego – wyzwanie to zdecydowali się podjąć nowożeńcy Glen i Bessie Hyde, do tego czasu tylko 45 osobom udało się w pełni przemierzyć łodzią całą długość kanionu.

Nigdy nie wyjaśniono, co tak naprawdę przytrafiło się Glenowi i Bessie. Koniec ich wyprawy stał się tym samym jedną z największych tajemnic Wielkiego Kanionu.

Kościół ze skał i piasku

23-letnia Bessie Haley w 1927 roku, podczas swojej podróży statkiem z San Francisco do Los Angeles, poznała Glena Hyde’a. Na ląd zeszli razem i od tego momentu byli nierozłączni. Postanowili wziąć ślub, najszybciej jak to tylko możliwe.

Glen Bessie
Planem było przepłynięcie rzeki bez kamizelek ratunkowych, na własnoręcznie zbudowanej łódce | fot. coolinterestingstuff.com

Kobieta od męża przejęła nie tylko nazwisko, ale również jego pasje i plany. Pokochała spływy kajakowe, żeglarstwo, wędkarstwo i polowania. Była zachwycona pomysłem Glena, który postanowił przepłynąć Rzekę Kolorado.

„Deszczem w twarz”

Zbudowanie drewnianej łodzi płaskodennej zajęło Glenowi tylko dwa dni. Konstrukcja z wyglądu przypominała niewielką barkę rzeczną, z dwoma żaglami na dość niskich masztach. Imię nadała jej Bessie – „Deszczem w twarz” była gotowa, by spełnić marzenia pary o sławie związanej z dokonaniem planowanego przez nich wyczynu.

Od brzegu oddalili się pod koniec października 1928 roku. Małżeństwo planowało ukończyć swój spływ w pierwszym tygodniu grudnia, niespełna półtora miesiąca później, co byłoby równoznaczne z pobiciem rekordu szybkości.

Pierwszy miesiąc rejsu upłynął bez niespodzianek i komplikacji, co Bessie odnotowała w swoim dzienniku podróży, mającym posłużyć jej później do napisania książki o tej historycznej wyprawie.

Na granicy wytrzymałości

Ostatnim znanym przystankiem w ich wyprawie był szlak o nazwie Bright Angel Creek, gdzie wysiedli na brzeg 17 listopada. W miejscu tym mieścił się zakład fotograficzny prowadzony przez braci Kolb.

Emery Kolb zwrócił również uwagę na to, że kobieta sprawiała raczej wrażenie osoby będącej na granicy swojej wytrzymałości. Była nerwowa, przemęczona i niechętna na kontynuowanie wyprawy.

Opuszczając Bright Angel Creek, nowożeńcy zgodzili się jeszcze zabrać ze sobą pasażera. Adolph Sutro przepłynął z nimi kilkanaście kilometrów. Małżeństwu do pokonania pozostało około dwustu kilometrów. Dziś już wiadomo, że Sutro był ostatnią osobą, która widziała Glena i Bessie żywych.

łódka
Opuszczona łódka nie była uszkodzona i nadawała się do kontynuowania wyprawy | historycollection.com

6 grudnia 1928 roku podróżnicy nie pojawili się w wyznaczonym przez nich celu wyprawy, usytuowanym w kalifornijskim miasteczku Needles. Zebrani na miejscu dziennikarze zastanawiali się nad przyczyną opóźnienia. Po jakimś czasie przedstawiciele prasy zaczęli opuszczać miasto w przekonaniu, że para po drodze przerwała swą wyprawę.

Na miejscu pozostał już tylko ojciec Glena, który jako jedyny przeczuwał, że musiało wydarzyć się coś złego. Natychmiast rozpoczął poszukiwanie zaginionego syna i synowej.

19 grudnia pilot opłaconego przez starego Hyde’a samolotu wypatrzył dryfującą łódź Hyde’ów. Nie dostrzegł jednak żadnego z małżonków.

„Wiedzieli, na co się porywają”

Dwa dni przed końcem roku poszukiwania zostały przerwane. Oficjalnie uznano, że Glen i Bessie utonęli, a ich ciała porwał nurt rzeki. Eksperci nie dawali również zbyt wiele szans na to, że kiedykolwiek zostaną odnalezione.

Niektórzy reporterzy zaczęli oskarżać Hyde’ów o brak odpowiedniego przygotowania i doświadczenia. Rodzina Glena zmuszona była wielokrotnie bronić jego dobrego imienia. Jeannie Hyde – siostra mężczyzny za każdym razem podkreślała jednak, że para wiedziała, na co się porywa i oboje byli dobrze przygotowani do wyprawy.

Śmierć małżeństwa wydawała się oczywista, a zagadka ich zaginięcia ostatecznie wyjaśniona. Jednak przez kolejne dziesięciolecia zaczęły pojawiać się mniej lub bardziej prawdopodobne teorie sugerujące, że los nowożeńców mógł być zupełnie inny, niż do tej pory sądzono.

prasa
W prasie małżeństwo zostało nazwane amatorami szukającymi mocnych wrażeń | fot. coolinterestingstuff.com

Ostatnie zdjęcie

Pierwsze wątpliwości wzbudziły relacje Adolpha Sutro – ostatniej osoby, która widziała nowożeńców żywych. Twierdził on, że Bessie miała stanowczo dość tej wyprawy. Jego słowa potwierdził zarówno Emery Kolb, jak i jego córka, będąca świadkiem odpłynięcia pary z ich stacji.

Spekulowano więc, że Bessie, doprowadzona do skrajnej desperacji, po kolejnej kłótni małżeńskiej po prostu zastrzeliła męża, a następnie uciekła, by rozpocząć nowe życie pod zmienionym nazwiskiem. Byli też tacy, którzy widzieli to zupełnie inaczej – to Glen zastrzelił żonę, gdyż miał już mieć dość jej ciągłego narzekania.

O sprawie zrobiło się ponownie głośno w 1971 roku, gdy do jednej z wycieczek po Wielkim Kanionie do turystów dołączyła starsza kobieta. Według przewodnika była podobna do Bessie, którą znał z archiwalnych zdjęć. Nieznajoma w dodatku dziwnie się zachowywała i nawiązywała do tego feralnego zaginięcia…

Pudełko z nocnej szafki

Po śmierci Emery’ego Kolba – jednej z ostatnich osób, które spotkały nowożeńców – na terenie jego domu odnaleziono ukryty szkielet mężczyzny. W jego czaszce widniała dziura po kuli. Od razu pojawiła się hipoteza, że ów szczątki należą do Glena, który został zastrzelony przez samego Kolba.

Kolejna nadzieja na wyjaśnienie zagadki pojawiła się też w 1992 roku tuż po śmierci 81-letniej Georgie White, jednej z najbardziej znanych przewodniczek po Wielkim Kanionie. Rodzina porządkująca jej rzeczy osobiste dokonała zaskakującego odkrycia. Miało ono dowodzić, że Georgie to w rzeczywistości Bessie Hyde, która przeżyła i ze zmienioną tożsamością – niemal do końca swoich dni – oprowadzała turystów w pobliżu miejsca jej zaginięcia.

Georgie
Czy Georgie White ukryła swoją prawdziwą tożsamość? | fot. historycollection.com

„Utonęli bez dźwięku”

Teorii jest wiele, a poszukiwania odpowiedzi na pytanie, jak wyglądały ostatnie chwile życia Glena i Bessie nadal trwają. Amerykański historyk, pisarz i podróżnik Brad Dimock poświęcił ponad połowę swojego życia na badanie historii zaginięcia Glena i Bessie.

Efektem jego badań była książka zatytułowana „Utonęli bez dźwięku. Tragiczny miesiąc miodowy Glena i Bessie Hyde nad rzeką Kolorado” – książka niestety nigdy w Polsce nie została wydana.

Czy książka odkrywa jakieś nowe fakty w tej sprawie? Co z innymi teoriami spiskowymi? A może odpowiedzi należy szukać w pamiętnikach Bessie? Posłuchajcie #109 odcinka Kryminatorium.

Słuchaj podcastów na: