Václav Mrázek – znany jak „Upiór z Chomutowa” – uznawany jest za jednego najgroźniejszych i najniebezpieczniejszych czechosłowackich seryjnych morderców. W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku zabił co najmniej 7 osób. Celem jego ataków były samotne kobiety, na które polował jeżdżąc rowerem.
Choć popełniał mnóstwo błędów, pościg za nim trwał ponad 6 lat. I tylko przypadek sprawił, że „Upiór” odpowiedział w końcu za swoje zbrodnie.
UPIÓR W ARMII
Vaclav Mrázek przyszedł na świat w roku 1925, w biednej i wielodzietnej rodzinie. Kradł od dzieciństwa. I w końcu się doigrał. Aresztowany trafił za kratki. Po wyjściu na wolność chciał się zmienić. Planował znaleźć uczciwą pracę, ożenić się i ustatkować.
Ktoś mu powiedział, że tylko wstąpienie do armii może zrobić z niego prawdziwego mężczyznę. Posłuchał tej rady i w roku 1946 zgłosił się na ochotnika do wojska. Tam na własne oczy widział, jak inni żołnierze kradli i handlowali nabytymi towarami. Zmuszali głodne kobiety do świadczenia usług seksualnych w zamian za żywność. Tym, które nie chciały się na to zgodzić, grozili śmiercią. Gwałty i pobicia były na porządku dziennym.

Brutalność, przemoc, siła, zniewolenie i dominacja zaczęły kształtować w jego umyśle obraz idealnego seksu. Zwłaszcza takiego, gdzie kobieta była przez niego unieruchomiona lub… martwa.
MORDERCA NA ROWERZE
Wyszedł w lutym 1951 roku i był spragniony seksu. Dokładnie takiego, jak lubił. Przez kilka miesięcy jeszcze udawało mu się powstrzymać swoje żądze. W sierpniu uznał, że dłużej już nie wytrzyma. Wsiadł na rower i zaczął jeździć po okolicy w poszukiwaniu odpowiedniej kandydatki.
Jego pierwszą ofiarą była 15-letnia Hana. Zobaczył ją, gdy wypasała krowy w jednej z wiosek niedaleko Chomutowa. Jako narzędzia zbrodni użył zwykłego kija, którego znalazł w pobliżu miejsca, gdzie zsiadł z roweru. Podszedł do dziewczyny udając, że chce zapytać o drogę. Gdy ta odwróciła się do niego plecami, aby wskazać mu kierunek – uderzył ją w tył głowy. Hana upadła na ziemię i straciła przytomność.
Mrázek rozebrał ją i zgwałcił. Gdy skończył, 15-latka otworzyła oczy. Płacząc próbowała wstać. Nie pozwolił na to. Kolejnymi mocnymi ciosami pozbawił ją życia. Przerażony wsiadł na rower i czym prędzej odjechał.
Stłumione żądzę Vaclava Mrázka ponownie dały o sobie znać w połowie 1953 roku. Przez następnych kilka miesięcy dokonał sześciu gwałtów. Jego ofiarami padały wówczas wyłącznie małe dziewczynki. Najmłodsza z ofiar miała zaledwie 6 lat, najstarsza 12.
DOM PO SĄSIEDZKU
Rok później zabił po raz kolejny. Jego ofiarą była 17-letnia Irina, którą zastrzelił, a następnie zgwałcił. W tym czasie śledczy wciąż starali się wytropić nieuchwytnego „upiora”. Sprawdzano wszystkich przestępców seksualnych z okolic Chomutowa. Przesłuchano ponad 25 tysięcy osób, zatrzymano kilkuset podejrzanych. Bez powodzenia.

W listopadzie 1956 roku zastrzelił spotkaną przez siebie parę, ponieważ zaczęli całować się na jego oczach. Vaclav opowiedział później śledczym, że poczuł w tamtym momencie ogromną zazdrość. Postanowił więc ukarać zakochanych za to, że byli bardziej szczęśliwi niż on.
Ostatniego ataku Mrázek dokonał nocą 9 listopada 1956 roku. Włamał się do domu swojego sąsiada ze wsi. Był pewny, że w domu nikogo nie ma. Przeszukując kolejne pomieszczenia, wszedł do sypialni. W środku zastał 57-letnią Alżbetę. Mrázek dopadł do niej i uderzył ją siekierą w głowę. Kobieta padła martwa na poduszkę i zalała się krwią.
ŁZY UPIORA
Zbudzona hałasem wnuczka Alżbety, przybiegła zobaczyć co się dzieje. Postanowił jej nie zabijać. Przed opuszczeniem domu jedynie ją związał i zakneblował dziewczynce usta. Był już na podwórzu, gdy nagle zatrzymał się. Nie chciał tego, ale czuł, że nie może się powstrzymać. Wrócił, aby zgwałcić 10-latkę.
4 miesiące później Mrázek został przyłapany na kradzieży w kopalni, a następnie aresztowany. Postawiony pod ścianą „Upiór„ załamał się. Najpierw się rozpłakał, a później potwierdził, że jest tym, za kogo go uważają. Dodatkowo przyznał, że na swoim koncie ma o wiele więcej na sumieniu.
Przesłuchujący go funkcjonariusze szybko zrozumieli, że aresztując niepozornego kieszonkowca, zupełnie przypadkowo schwytali niebezpiecznego zabójcę, zwanego przez śledczych „Upiorem z Chomutova”.

Co więcej – nawet dziś, po ponad 60 latach od jego egzekucji, Vaclav Mrázek uznawany jest przez naszych południowych sąsiadów za jednego z najgroźniejszych i najbrutalniejszych czeskich seryjnych morderców.
Jakie makabryczne szczegóły swoich zbrodni zdradził podczas przesłuchania? Czy usłyszał sprawiedliwy wyrok? Jaką pamiątkę pozostawił po sobie Upiór z Chomutova? O tym wszystkich usłyszycie w #148 odcinku KRYMINATORIUM.






