Aktorka wypadła z jachtu. Wypadek czy zbrodnia? | #150 NIEWYJAŚNIONE

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Śmierć Natalie Wood w ostatni weekend listopada 1981 roku wstrząsnęła całym Hollywood. Przez lata wszyscy uważali, że na rodzinnym jachcie doszło do nieszczęśliwego wypadku, będącego skutkiem mocno alkoholowej imprezy. Jak naprawdę zginęła amerykańska aktorka?

Dopiero po kilkudziesięciu latach prawda o tamtej tragicznej nocy powoli zaczęła wychodzić na światło dzienne. Czy był to tylko przypadek, nieumyślne spowodowanie śmierci, a może zimne morderstwo?

AKTORKA OD URODZENIA

Natalie Wood była jedną z największych gwiazd Hollywood ery lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Piękną i utalentowaną aktorkę uwielbiali zarówno widzowie, jak i krytycy. Jako jedna z nielicznych kobiet potrafiła z powodzeniem przejść od ról dziecięcych do dorosłych, nie tracąc przy tym ani popularności, ani rzeszy oddanych fanów.

Jeszcze zanim ukończyła 25 lat miała na swoim koncie trzy nominacje do Oscara. Szybko stała się ucieleśnieniem sukcesu oraz najjaśniejszym symbolem złotej ery Hollywood. Role w kultowym „Buntowniku bez powody” i musicalu „West Side Story” uczyniły z niej nieśmiertelną ikonę.

Aktorka u szczytu swojej sławy uznawana była za największą gwiazdę Hollywood. Zanim skończyła 25 lat, zdobyła trzy nominacje do Oskara | Fot. edition.cnn.com

W latach siedemdziesiątych Natalie postanowiła więcej czasu poświęcić swojej rodzinie i córkom. Jej kariera mocno zwolniła. Mimo to zbliżająca się do czterdziestki aktorka wciąż była na ustach wszystkich – od swoich wielbicieli po dziennikarzy z plotkarskich magazynów. Głównie za sprawą swojego głośnego małżeństwa z inną wielką gwiazdą ekranu – aktorem Robertem Wagnerem. Ich burzliwy związek stale przykuwał uwagę mediów.

„Już raz byli małżeństwem. Po rozwodzie w roku 1962 oboje poszli jednak własną drogą. Dziesięć lat później pobrali się ponownie. Doświadczeni życiowo i zawodowo zdawali się w końcu znaleźć swoje szczęście. W roku 1981 mówiła o nich cała Ameryka”

AWANTURA NA JACHCIE

Wagner po rolach w takich hitach jak „Płonący wieżowiec”, „Bitwa o Midway” czy „Port lotniczy” był niekwestionowanym idolem. Odniósł też sukces za sprawą serialu telewizyjnego, w którym grał główna rolę.

Natalie postanowiła wrócić do aktorstwa po kilku latach przerwy. Jesienią 1981 roku kręciła swój ostatni film. Na planie partnerował jej Christopher Walken – gwiazda „Łowcy jeleni” i „Psów wojny”.

Był ostatni weekend listopada. Aktorka zamierzała spędzić ten czas razem z mężem na ich jachcie „Splendour”, w pobliżu kalifornijskiej wyspy Catalina. Małżeństwo aktorów do wspólnego świętowania zaprosiło również ekranowego partnera Natalie – Christophera Walkena.

To, co wydarzyło się wtedy na jachcie do dziś pozostaje jedną z najmroczniejszych zagadek Hollywood. Wspólna impreza, podszyta alkoholem, lekami uspokajającymi, przemocą i zazdrością doprowadziła do tajemniczej śmierci Natalie Wood. 29 listopada 1981 roku, krótko przed północą, Wagner ostro pokłócił się z Walkenem.

Natalie Wood i Robert Wagner każdą wolną chwilę spędzali na swoim jachcie. Do tragedii doszło podczas Święta Dziękczynienia w roku 1981. | Fot. vintagenewsdaily.com

Powodem awantury miała być Wood, którą mąż podejrzewał o romans z kolegą z planu. Kilka minut później 43-letnia aktorka zniknęła z pokładu w tajemniczych okolicznościach, wraz z nią zginęła szalupa ratunkowa. Jej ciało, dryfujące w pozycji pionowej z twarzą zanurzoną pod wodą, znaleziono kilka godzin później.

Kobieta ubrana była jedynie w koszulę nocną, skarpetki i puchową kurtkę. Według oficjalnej wersji śmierć aktorki uznano za „nieszczęśliwy wypadek”. Pijana aktorka miała wpaść do wody podczas próby dostania się do nadmuchiwanej łódki. Nie było świadków tego wydarzenia, gdyż wszyscy uczestnicy imprezy, łącznie z kapitanem jachtu Dennisem Davernem, spali w swoich kajutach. Śledztwo zamknięto, wątpliwości pozostały.

WYCZEKIWANY PRZEŁOM

Przełom w sprawie nastąpił w roku 2011. Podczas jednego z telewizyjnych wywiadów Dennis Davern publicznie przyznał się do tego, że 30 lat wcześniej skłamał podczas policyjnego przesłuchania. W nadawanym na żywo programie oskarżył Roberta Wagnera o przyczynienie się do śmierci aktorki. W tym samym czasie do Biura Szeryfa Hrabstwa Los Angeles wpłynęła petycja o wznowienie śledztwa. Podpisało ją kilka osób, które nie wierzyły w oficjalną wersję wydarzeń.

17-stronicowy dokument w szczegółach wymieniał wszystkie błędy, jakie zostały popełnione podczas pierwszego śledztwa. Wskazywał również na wątpliwości w zeznaniach osób znajdujących się wówczas na pokładzie jachtu. Dennis Davern powtórzył w petycji swoją wersję, która znacznie różniła się od tej przedstawianej przez Roberta Wagnera.

Tragiczna śmierć Natalie Wood wstrząsnęła nie tylko całą Ameryką, ale i globem. O jej ostatnich chwilach życia rozpisywały się wszystkie światowe dzienniki. | Fot. rarenewspapers.com

Nowy raport koronera, stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że na ciele aktorki znaleziono świeże siniaki na nadgarstkach i kolanach oraz zadrapania na szyi i czole. Oznaczało to, że Wood przed utonięciem mogła zostać pobita. Niedługo po tym policja opublikowała 10-stronicowy dodatek do raportu z autopsji, który ostatecznie wykluczył ustalenia śledczych sprzed 30 lat.

W uzupełnieniu stwierdzono, że Wood miała kilka siniaków i zadrapań na swoim ciele, zanim znalazła się w wodzie. W sierpniu 2012 roku oficjalnie zmieniono przyczynę śmierci Natalie Wood z „wypadku” na „wypadek oraz inne nieokreślone czynniki”.

Co tak naprawdę wydarzyła się na jachcie tamtej tragicznej nocy? Czy mąż aktorki mógł być przyczynić się do jej śmierci? Jakie są szanse, że winni zostaną ukarani?

O tym wszystkim dowiecie się słuchając #150 odcinka KRYMINATORIUM.

Słuchaj podcastów na: