preloder
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Przeglądając ostatnio stare gazety natknąłem się na ciekawy artykuł o przesłuchaniu małżeństwa niejakich Maliszów. Był on bardzo emocjonujący, momentami wręcz książkowy i zainteresował mnie na tyle, że postanowiłem poszukać więcej informacji na ten temat. Kryminalna historia z wątkiem miłosnym w tle? Brzmi to intrygująco. Oto historia Jana i Marii Maliszów.

Malisz zbrodnia

Nic nie wskazywało na to, by 2-ego października 1933 r. w trzypiętrowej kamienicy przy dawnej  Pańskiej 11 miało wydarzyć się coś szczególnego. Jednak około godziny ósmej rano do mieszkania Państwa Kirschów docierają dziwne, niepokojące odgłosy jakiejś szamotaniny. Słychać stłumiony huk jakby wystrzałów z broni i krzyki. W pierwszej chwili na nikim nie robi to większego wrażenia – w końcu u Süskindów, od których pochodził ów jazgot, często dochodziło do awantur. Wrzaski i zamęt były tam na porządku dziennym. Jednak służąca pana Kirscha nalega, by sprawdzić co się dzieje u sąsiadów –  zamieszanie tak wczesną porą było jednak trochę nietypowe.

Listonosz przebinda

Kirsch razem z gosposią wychodzą na klatkę schodową. W tym momencie mija ich zbiegająca po schodach para narzekająca głośno na Süskindów. Gdy Kirschowie docierają do mieszkania głośnych sąsiadów, drzwi otwiera zakrwawiona kobieta w średnim wieku błagając o pomoc. W mieszkaniu widać kilka leżących nieruchomo ciał… przerażający widok. Co się tam właściwie stało? Czy można to jakoś racjonalnie wytłumaczyć?

 

Słuchaj podcastów na: