Furia w listopadowy poranek | #130 POLSKA SPRAWA Z DETEKTYWA

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

W listopadzie 2017 roku Polską wstrząsnęło zabójstwo Leszka N. w centrum Legnicy. Porażająca była nie tylko brutalność sprawcy, ale i przypadkowość tamtego zdarzenia. Gdyby ofiara pojawiła się w centrum miasta minutę później, z pewnością nie doszłoby do tej tragedii. 65-letni mężczyzna został skatowany tylko dlatego, że znalazł się na drodze, którą szedł inny człowiek…

Kto przywiózł narkotyki

Legnica, 18 listopada 2017 roku. Leszek N., 65-letni, samotnie mieszkający mężczyzna rankiem wyszedł do pobliskiej piekarni.

W tym samym czasie, w Legnicy, gościł 28-letni Marcin M. Pojawił się tam kilkanaście godzin wcześniej. W piątkowy wieczór przyjechał do znajomych. W nocy, oprócz alkoholu, razem z kolegami sięgnęli po kokainę…

Marcin w swoim uzależnieniu od narkotyków znalazł miejsce na rozwijanie miłości do muzyki – rapu i hip-hopu | fot. 24legnica.pl

Chodź tu, jeśli szukasz guza

Marcin opuścił mieszkanie znajomych około godziny 4 nad ranem. Kilka minut przed godziną 5 rano znalazł się w okolicach legnickiego targowiska. Było tam już kilku sprzedawców, którzy przywieźli towar.

Marcin doszedł do wniosku, że to doskonałe miejsce do rozładowania agresji. Zaczął kopać skrzynki pełne towarów. Jedna ze sprzedawczyń powiadomiła policję o intruzie demolującym targowisko. Nieumundurowany patrol przyjechał bardzo szybko. Niestety, Marcin M. zdążył uciec.

Nie uszedł jednak daleko. Pojawił się na ulicy Chojnowskiej. Naprzeciwko niego szedł starszy mężczyzna, jak się potem okazało, 65-letni Leszek N. Panowie nigdy wcześniej się nie widzieli, nie spotkali, nie rozmawiali. A jednak w momencie, kiedy mijali się na chodniku, przy sklepie obuwniczym, stało się coś złego…

Trzy minuty później, w tym miejscu pojawili się dwaj legniccy policjanci. Od razu zauważyli młodego mężczyznę zadającego kolejne ciosy swojej ofierze. Pomimo, że na zaistniałą sytuację zareagowali natychmiast, dla Leszka N. było już za późno. Późniejsza sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną jego śmierci było zachłyśnięcie się krwią.

Przecież ja się nie uzależnię

Marcin M. interesował się satanizmem, czytał dużo publikacji na ten temat. Tak bardzo przesiąknął tym tematem, że w 2016 roku zawarł nawet pakt z szatanem.

Na pozór prowadził zwykłe życie. Miał partnerkę, dwójkę dzieci. Utrzymywał się z różnych, dorywczych zajęć. Być może zupełnie inaczej wyglądałby jego życiorys, gdyby nie narkotyki. Pierwszy raz spróbował ich, kiedy miał 14 lat. Uzależnił się. Za każdym razem po kilku tygodniach, niekiedy miesiącach przerwy, wracał do narkotyków. To było silniejsze od niego.

Jednak dlaczego zamordował niewinnego człowieka? To pytanie powracało podczas przesłuchań na policji, w prokuraturze, wreszcie na sali sądowej. Marcin M. udzielał różnych odpowiedzi.

Legnica sprawa
Bezpośrednio po zatrzymaniu Marcin M. miał powiedzieć policjantom, że nie spodobała mu się twarz Leszka N. | fot. 24legnica.pl

Sądowe potyczki

Biegli psycholodzy, a potem psychiatrzy, nie mieli wątpliwości co do poczytalności sprawcy.

Proces przed Sądem Okręgowym w Legnicy nie był ani trudny, ani skomplikowany. Marcin złożył szczegółowe wyjaśnienia, jego wina była bezsporna. Jedyną niewiadomą był wyrok.

Obrońca Marcina podkreślał, że jego klient jest uzależniony od narkotyków, a podejmowane przez niego próby zerwania z nałogiem kończyły się porażką. Problemy te miały przyczynić się to tragedii z 18 listopada 2017 roku.

Jak skończyła się ta sprawa? Posłuchajcie najnowszego odcinka Kryminatorium. Zajrzyjcie również do drugiego numeru magazynu Detektyw, gdzie opisano tę historię („Furia w listopadowy poranek”, autor: Tomasz Przemyski).

Słuchaj podcastów na: