Sprawa Lisy Holm ze Szwecji | #129 KRYMINATORIUM

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Lato roku 2015 miało być dla 17-letniej Lisy Holm przełomowe. Wchodząca w dorosłość szwedzka nastolatka właśnie ukończyła szkołę. Podjęła też swoją pierwszą pracę. Miała być kelnerką w małej, przydrożnej kawiarni we wsi Blomberg.

Przez początkowe dwa tygodnie Lisę do pracy odwoził jej ojciec. W końcu zaczął namawiać córkę, aby tę niespełna 50-kilometrową trasę Lisa spróbowała pokonać samodzielnie swoim motorowerem.

W niedzielny poranek 7 czerwca 2015 roku Lisa po raz pierwszy udała się w samotną podróż do pracy. Bezpiecznie dotarła na miejsce. W drodze powrotnej jednak coś się stało…

Kluczyki w stacyjce

LISA HOLM
17-latka była podekscytowana możliwością samotnego dojazdu do pracy, choć początkowo nie ukrywała, że się boi | fot. romancatholicimperialist.com

Lisa obiecała ojcu, że tuż po skończeniu swojej zmiany – zanim wyruszy w drogę powrotną – wyśle mu SMS-a z informacją, że wraca. Po godzinie 18 wykonała połączenie. Stefan usłyszał tylko niewyraźny bełkot…

Gdy po upływie 90 minut Lisa nie wróciła do domu, jej rodzice zaczęli się martwić. Stefan postanowił to jak najszybciej sprawdzić. Wsiadł w samochód i pojechał w kierunku kawiarni. Chociaż lokal był już zamknięty, tuż za budynkiem wciąż stał zaparkowany motorower Lisy.

Szarpiąc za klamkę, przypadkowo włączył alarm. Dziesięć minut później pojawiła się Lena, mieszkająca w tej samej wsi szefowa Lisy. Oboje przeszukali całą kawiarnię. Po Lisie nie było ani śladu.

Ojciec o zaginięciu córki powiadomił policję z oddalonego o kilkanaście kilometrów miasta Lidköping. Tajemnicze okoliczności zniknięcia nastolatki sprawiły, że funkcjonariusze podeszli do zgłoszenia bardzo poważnie i już 15 minut później przed kawiarnią zjawił się policyjny patrol.

Wkrótce rozpoczęły się poszukiwania, które wkrótce przerodziły się w jedną z największych akcji poszukiwawczych w historii Szwecji.

Na żwirowej drodze

Przez całą noc policjanci pukali do każdych drzwi w sąsiedztwie i pytali, czy któryś z sąsiadów nie widział Lisy Holm. Mieszkańcy kręcili głowami i bezradnie rozkładali ręce.

Pierwszy przełom nastąpił dopiero w poniedziałkowy poranek, gdy do gospodarstwa przybył Arne Jönsson, mężczyzna będący właścicielem nie tylko całej farmy, ale i budynku, w którym mieściła się kawiarnia. W jego stodole została znaleziona damska rękawiczka. Ojciec Listy rozpoznał, że należy ona do jego córki.

Stodoła, w której znaleziono rękawiczkę, została zabezpieczona, a na miejsce wezwano specjalną grupę policyjnych techników. Dla wszystkich stało się jasne, że Lisa Holm padła ofiarą przestępstwa…

Wolontariusze w akcji

Rozpoczęto pobieranie próbek DNA od okolicznych mieszkańców, w celu dopasowania ich do materiału genetycznego znalezionego w stodole.

Za zgodą rodziny, informacja o zaginięciu Lisy Holm została upubliczniona i już wkrótce wszystkie media w kraju prezentowały zdjęcie 17-latki i apel o pomoc w ustaleniu miejsca jej pobytu.

Do akcji poszukiwawczej w międzyczasie dołączyła organizacja „Missing People”. W czwartek 11 czerwca – 4 dni po zaginięciu – wolontariusze odnaleźli kolejne rzeczy należące do Lisy Holm.

Nerijus Bilevicius
Obrońcy Litwina robili wszystko, co tylko mogli, aby podważyć zebrane przeciwko niemu dowody | fot. aftonbladet.se

Ludzie z „Missing People” w swoich poszukiwaniach zbliżali się coraz bardziej do pobliskiej wsi Martorp. Gdy dzień później znaleźli się na terenie gospodarstwa Arne Jönssona, na którym mieszkał Nerijus Bilevicius ze swoją żoną i bratem – doszło do nieoczekiwanego wydarzenia, które zwróciło na to miejsce uwagę nie tylko wolontariuszy, ale przede wszystkim śledczych.

„Nie macie tu czego szukać!”

Do przeszukujących teren młodych ludzi podeszło dwóch mężczyzn ubranych w stroje robocze. Nie mówili po szwedzku. Ich dziwne zachowanie sprawiło, że powiadomiono policję i z jeszcze większą uwagą przeczesywano każdy metr gospodarstwa.

Policjanci ustalili, że robotnicy to pochodzący z Litwy bracia Bilevicius. Obaj pracowali również w gospodarstwie Blomberg, gdzie także znaleziono rzeczy należące do Lisy. Żaden z nich nie potrafił jednak wyjaśnić, dlaczego rzeczy należące do poszukiwanej 17-latki znalazły się w dwóch różnych miejscach, w których pracowali Litwini.

Wkrótce w wiadomościach pojawiła się informacja o tym, że ciało Lisy zostało odnalezione w jednym z pomieszczeń gospodarczych…

DNA nie kłamie

Informacja o śmierci Lisy Holm sprawiła, że cała Szwecja doznała wielkiego szoku. Tej samej nocy 35-letni Nerijus Bilevicius, jego żona i brat zostali oskarżeni o dokonanie morderstwa.

Kilka dni po ich aresztowaniu w szwedzkiej prasie pojawiła się informacja, że na bieliźnie Lisy odnalezione zostało DNA nie tylko Nerijusa, ale i jego żony, co miało świadczyć o jej współudziale w zbrodni. Nerijus Bilevicius nie przyznawał się do winy.

Fałyszywe alibi brata

Dowody bardzo obciążały Litwina. I choć ten uparcie milczał w sprawie, jego brat postanowił wyjawić coś policjantom…

Proces Nerijusa Bileviciusa stał się jednym z najgłośniejszych wydarzeń 2015 roku w Szwecji. Cały kraj bardzo interesował się sprawą.

Przesłuchano wielu świadków, a prokuratura starała się drobiazgowo opowiedzieć, jak mogło dojść do zbrodni. Jak mogło, a nie jak doszło – ponieważ na wiele pytań nie udało się znaleźć odpowiedzi.

Niewielka ilość dowodów doprowadziła nawet do powstania teorii, że Litwin w całą sprawę został wrobiony…

Jak zakończył się proces Litwina? Czy za śmiercią szwedzkiej nastolatki stał ktoś inny? Szczegóły sprawy w #129 odcinku Kryminatorium.

Słuchaj podcastów na: