Jednej nocy zabił 8 pielęgniarek – Richard Speck | #161 MORDERCY

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

W lipcu 1966 roku w Chicago została zamordowana rekordowa, jak na tamte czasy, liczba osób. Wśród 72 ofiar, osiem kobiet zginęło z ręki jednego człowieka tej samej, upalnej nocy. Richard Speck, 24-letni marynarz, z wymownym tatuażem „Born to raise hell”, metodycznie i bez pośpiechu zamordował osiem pielęgniarek w ich wspólnym domu.

Wydarzenie to zostało okrzyknięte zbrodnią stulecia, a sprawca całe zdarzenie podsumował słowami: „to po prostu nie była ich noc”.

UPALNA, LIPCOWA NOC

14 lipca przed godziną 6 jeden z mieszkańców Chicago w trakcie spaceru z psem usłyszał głośne i dramatyczne krzyki dochodzące z jednego z budynków. Zaniepokojony poszedł w kierunku, z którego dochodziły wołania o pomoc.

Zobaczył młodą kobietę stojącą na zewnętrznym parapecie okna na pierwszym piętrze, która w rozpaczy krzyczała, wołając pomocy. Bez zastanowienia jeden z obserwatorów zadzwonił po policję. W międzyczasie kobieta, zdesperowana skoczyła z pierwszego piętra, 3 metry w dół. Nie mogła się ruszyć. W końcu świadkowie zdarzenia zabrali ją do pobliskiego domu w oczekiwaniu na przyjazd mundurowych.

Obecny wygląd budynku, w którym policja odnalazła ciała 8 kobiet, zamordowanych przez Specka. Fot. | Google Street View

Pierwszy na miejscu znalazł się Daniel Kelly, który tego dnia patrolował okoliczne ulice w swoim radiowozie. Na miejscu od razu zauważył, że tylne okno budynku otworzono siłą. Po wejściu do środka, w salonie na kanapie odnalazł nagie ciało młodej kobiety leżącej na brzuchu. Sprawca związał jej ręce za plecami.

Znał ją, to była Gloria, siostra jego byłej dziewczyny. Po zidentyfikowaniu pierwszego ciała, z bronią w ręku udał się na pierwsze piętro budynku, gdzie odnalazł kolejne 7 ciał. Wstrząśnięty tym widokiem, pośpiesznie wrócił do swojego radiowozu i po połączeniu z dyspozytorem zaczął prosić o wsparcie.

URODZONY, BY WZNIECIĆ PIEKŁO

Kobieta, która wyskoczyła z okna, była świadkiem zdarzenia. Ktoś podawał jej zastrzyk uspokajający, ktoś inny łagodnie ją obejmował. Opowiedziała policjantom, że cztery ofiary była studentkami pielęgniarstwa. Reszta z zamordowanych była wykwalifikowanymi pielęgniarkami z Filipin, które przybyły do Chicago by zdobyć dodatkowe kwalifikacje.

W tym samym czasie, gdy technicy zabezpieczali liczne ślady znalezione na miejscu zbrodni, jedyny świadek została przewieziona do szpitala na obserwację. Nie chcąc tracić czasu mundurowi przydzieleni do sprawy zdecydowali się na okazanie jej około 100 zdjęć znanych im gwałcicieli, mając nadzieję że wśród nich będzie ona w stanie zidentyfikować sprawcę.

Richard Speck na policyjnej fotografii, wykonanej w roku 1961. Fot. allthatsinteresting.com

 

Na tym etapie śledztwa nie było wiadomo czy morderstwa popełnione zostały na tle seksualnym. Policjanci postanowili postawić wszystko na jedną kartę. Zaledwie po przejrzeniu kilku zdjęć kobieta popadła w stan głębokiego szoku i paniki, na tyle lekarze zdecydowali się na przerwanie działań policji, bojąc się o jej stan psychiczny.

Zachowanie było na tyle wymowne, że policjanci od razu wiedzieli, że to właśnie sprawca zbrodni. Mężczyzną na zdjęciu, przy którym zatrzymała się ofiara był Richard Speck, 24-latek z bardzo charakterystycznym tatuażem na ramieniu, który jasno wskazywał, że „urodził się by wzniecić piekło”.

ROZBITA BUTELKA WINA

Policja rozpoczęła natychmiastowe poszukiwania mordercy. Ten nie obawiał się schwytania. Spędził poranek w tym samym barze, w którym był poprzedniego dnia, niecałe 2 kilometry od miejsca zbrodni. Gdy tam był, usłyszał w radiu, że jedna z pielęgniarek przeżyła.

Wiedział, że policja będzie kontrolować wszystkie możliwe środki komunikacji w mieście, zdecydował się więc zaszyć w jednej z biedniejszych dzielnic Chicago. Zameldował się w hotelu pod fałszywym nazwiskiem, więc myślał, że jest bezpieczny.

2 dni po morderstwie policja była już pewna, że za zbrodnią stoi Richard Speck, więc rozpoczął się pościg za mordercą. Poza zeznaniami kobiety, policja porównała także odciski palców znalezione na miejscu i dopasowała je do 24-letniego marynarza. W związku z tym szef lokalnej policji publicznie wskazał go jako winnego zbrodni, a także upublicznił jego wizerunek.

Richard Speck krótko po swoim aresztowaniu, | Fot. chicagotribune.com

Speck wiedząc już, że tym razem nie uda mu się uciec od odpowiedzialności. Wypił część taniego wina, które miał ze sobą a następnie rozbił butelkę i użył jej do podcięcia sobie żył. W porę odnalazł go pracownik hotelu, który wezwał policję, a tym samym uratował mu życie.

W trakcie oczyszczania ran jeden z lekarzy zauważył charakterystyczny tatuaż na ramieniu mężczyzny. „Urodzony by wzniecić piekło”. Wiedząc już z kim ma do czynienia, odwrócił się do asystujących mu pielęgniarek. Powiedział, że jest to poszukiwany przez policję zabójca pielęgniarek.

Jak wyglądały ostatnie chwile życia zamordowanych kobiet? Czy morderca przyznał się do popełnienia zbrodni? Czy spotkała go sprawiedliwa kara? O tym wszystkim dowiecie się po wysłuchaniu #161 odcinka KRYMINATORIUM!

Słuchaj podcastów na: