Zabójstwo tłumacza przed egzaminem | #160 ŚLEDZTWA PRL

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Egzamin z języka angielskiego miał się odbyć w mieszkaniu wrocławskiego wykładowcy 30 lipca 1967 roku dokładnie o godzinie 9 rano. W tym samym czasie w mieszkaniu profesora doszło do okrutnej zbrodni.

Student czekający przed drzwiami na umówione spotkanie był jedyną osobą, która widziała morderców. Rozmawiał nawet z jednym ze sprawców przez zamknięte drzwi. Czy na podstawie jego relacji milicjantom udało się dotrzeć do morderców?

ZALICZYĆ EGZAMIN

30 maja pewien student trzeciego roku Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych Jerzy miał zaliczyć język angielski.

Wykładowca przedmiotu zaprosił do go siebie na godzinę 9. Pan Franciszek miał w zwyczaju przyjmować studentów i egzaminować ich u siebie w domu. Tam przyjmował też klientów, bo zajmował się zawodowo tłumaczeniem. I to nie tylko języka angielskiego, znał też łaciński, francuski i niemiecki. Był nawet tłumaczem przysięgłym i współpracował z Sądem Wojewódzkim we Wrocławiu.

Obecny wygląd bloku, w którym mieszkał wrocławski tłumacz. Do zabójstwa doszło w jego własnym mieszkaniu. | Fot. Google Street View

Student przyszedł nieco wcześniej. Kilka minut przed 9 wstał z ławki i poszedł w kierunku budynku. Mieszkanie wykładowcy znajdowało się na pierwszym piętrze. Zadzwonił do drzwi. Wiedział, że jego egzaminator jest domu i nie śpi. Pół godziny wcześniej widział go, gdy ten wyszedł do sklepu na zakupy.

Jednak nikt nie otwierał. Student zbliżył się do drzwi i zaczął nasłuchiwać. Do jego uszu dobiegły dziwne odgłosy. Przypominały stłumione rzężenie, ale nie wzbudziły jego niepokoju. Zadzwonił do drzwi i wtedy usłyszał męski głos mówiący, że profesor jest zajęty i żeby wrócił za 10 minut.

Musiał poczekać. Wszedł więc po schodach pół piętra wyżej. Z tego miejsca doskonale widział drzwi wykładowcy, miał nadzieję, że jeżeli nadejdzie już jego kolej, zostanie poproszony do środka.

MARTWY TŁUMACZ

Drzwi mieszkania otworzyły się po kilku minutach. Wyszli z niego dwaj mężczyźni. Jeden z nich widząc stojącego wyżej studenta od razu chciał podejść w jego stronę, jednak ten drugi go zastopował. Następnie zamknęli drzwi na klucz i wyszli z budynku.

Jerzy ponownie zszedł więc na pierwsze piętro i zadzwonił do mieszkania. Nikt nie otwierał, teraz ze środka nie wydobywały się już żadne odgłosy. Na progu zauważył jednak krew, która wyciekała z mieszkania.

Młody mężczyzna zaniepokoił się. Zapukał do mieszkania obok, aby prosić o pomoc sąsiadów. Razem poszli do pobliskiego komisariatu milicji. Wrócili pod drzwi profesora z milicjantem, który wszedł do środka przez balkon sąsiedniego mieszkania.

W środku w przedpokoju w leżały zwłoki Pana Franciszka. Dookoła było pełno krwi, a mężczyzna miał mocne obrażenia głowy.

Tak prezentował się blok w czasie, gdy jedno ze znajdujących się w nim mieszkań stało się miejscem zbrodni. | Fot. polska-org.pl

Sekcja zwłok wykazała dziewięć ran tłuczonych głowy, połączonych z wielokrotnymi złamaniami kości pokrywy i podstawy czaszki z niewielkim wylewem krwi oraz zmiażdżeniami mózgu. Ponadto trzy rany kłute klatki piersiowej, z których jedna została zadana w okresie znacznego osłabienia krążenia, czyli po dwóch ranach poprzednich klatki piersiowej i po obrażeniach głowy.

Na rękach zamordowanego stwierdzono wiele obrażeń, a to wskazywało na, że mężczyzna się bronił. Między profesorem a sprawcami na pewno doszło do szamotaniny.

TWARZE MORDERCÓW

Narzędziem zbrodni był nóż o długości ostrza 15 cm. Sprawcy mieli też ze sobą młotek, siekierę albo jakiś inny ciężki przedmiot, którym uderzali ofiarę. Do zabójstwa nie wykorzystali przedmiotów, które znaleźli w mieszkaniu. Mieli je ze sobą i zabrali po wykonanej robocie.

Kluczowym elementem całego śledztwa stał się student Jerzy. Widział twarze i sylwetki morderców. Nawet słyszał ich głosy. Widział sprawców chwilę po dokonaniu zabójstwa.

Do zbrodni doszło między godziną 8:40 a 9:00. To pozwalało na sprawdzenie alibi ewentualnych podejrzanych. Choć student widział sprawców, ale nie przyjrzał się im twarzom. Pewne było tylko to, że sprawców było. Raczej chudzi mężczyźni, z których jeden był wyraźnie wyższy. Tylko tyle.

Milicja rozpoczęła śledztwo. Sprawdzano osoby, które miały jakiś zatarg z profesorem, które mogły chcieć się za coś zemścić. Na celownik śledczych trafiło kilkadziesiąt osób. Znajomi zamordowanego, współpracownicy, klienci, studenci. Wszyscy zostali sprawdzeni, jednak żadna z tych osób nie trafiła na listę podejrzanych.

Te próby ustalenia sprawców trwały aż do listopada 1967 roku. Pół roku później mordercy wciąż byli bezkarni.

Wtedy nastąpił przełom. Do milicjantów dotarła informacja, o dwóch mężczyznach, którzy mogą mieć związek z morderstwem.

DZWONEK DO DRZWI

Pierwszym z nich był 35-letni Józef, drugim, znacznie młodszy, 19-letni Zbigniew. Okazało się, że obaj mają bogatą kryminalną przeszłość. Ich wzrost i wygląd pasowały to opisu, który przedstawił Jerzy.

Dzwonek do drzwi spłoszył morderców. Wychodząc z mieszkania, zostali zauważeni przez studenta, czekającego na klatce schodowej. | Fot. pixabay.com

Motyw dokonania zabójstwa był dość typowy – pieniądze. Józef miał dokonać kradzieży wspólnie ze Zbigniewem. Mieli po prostu ogłuszyć starszego mężczyznę, zabrać łup i zwiać. Jednak z czasem wizja napadu stała się bardziej makabryczna. Postanowili dokonać zabójstwa. Do mieszkania mieli wejść pod pretekstem przetłumaczenia fragmentu z książki.

Tuż po zamordowaniu tłumacza, w mieszkaniu rozległ się głośny dzwonek do drzwi. Józef i Zbigniew znieruchomieli i spojrzeli po sobie. Co powinni teraz zrobić? Czy ktoś dowiedział się o zbrodni? Czy, któryś z sąsiadów zaalarmował milicję?

Józef wyjrzał przez wizjer w drzwiach. Zobaczył młodego mężczyznę, który nie dawał za wygraną i ponownie wciskał dzwonek. Mordercy postanowili go spłacić i dać sobie czas na posprzątanie miejsca zbrodni. Niewiele im to jednak pomogło…

Jakie były okoliczności tego okrutnego morderstwa? Czy sprawcy przyznali się do winy? Czy otrzymali za swój czyn sprawiedliwy wyrok? O tym wszystkim dowiecie się po wysłuchaniu #160 odcinka KRYMINATORIUM!

Słuchaj podcastów na: