Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Pod koniec sierpnia 1955 roku w Gdyni dokonano przerażającego odkrycia. W jednym z przedziałów pociągu, który przyjechał do nadmorskiej miejscowości z Krakowa znajdowały się owinięte w gazetę odcięte ludzkie nogi. 11 dni później we Wrocławiu, znaleziono korpus należący do tej samej kobiety. Nie było jednak dokumentów ani głowy. Przez wiele miesięcy próbowano ustalić tożsamość denatki. Przesłuchiwano świadków oraz regularnie sprawdzano zgłoszenia dotyczące zaginionych kobiet. Przełom nastąpił dopiero półtora roku później. Starsza mieszkanka Krakowa pojawiła się na komisariacie. Próbowała ustalić co dzieje się z jej sąsiadką, której nie widziała od dłuższego czasu. Już tego samego dnia ustalono, że znaleziono w pociągu rozkawałkowane zwłoki należały do Marii Gałuszkowej. Identyfikacja ofiary sprawia, że śledztwo zostaje wznowione.

Stanisław Wójcik doktorek Kraków

Kobieta przed zaginięciem nawiązała bliską relację ze studentem medycyny. Stanisław pasował do wizerunku doktora. Oczytany, inteligentny, przechodząc przez Stary Rynek na głowie często miał studencką czapkę, a spod płaszcza wystawał biały kitel. Już jako student pracował w klinice. Pomimo wielu obowiązków regularnie pomagał staruszce w prowadzeniu interesu. Opiekował się Gałuszkową. Przynosił lekarstwa, mierzył ciśnienie. Stara kobieta był szczęśliwa, że na jesień życia spotkała kogoś takiego jak Wójcik. Kogoś, kto chce dla niej jak najlepiej.

Więcej szczegółów o sprawie w 50 odcinku Kryminatorium. Do usłyszenia!

Słuchaj podcastów na: