Kto zastrzelił reżysera z Hollywood? | #164 TAJEMNICZE ZBRODNIE

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Śmierć słynnego reżysera niemych filmów wstrząsnęła w latach 20-tych całym ówczesnym Hollywood. I stała się jedną z największych kryminalnych zagadek tego okresu. Głównie z powodu mnóstwa teorii, wielu podejrzanych i wątpliwości, jakie pojawiły się w trakcie prowadzonego śledztwa.

To wszystko sprawia, że morderstwo Williama Desmonda Taylora do dziś fascynuje Amerykanów, próbujących znaleźć odpowiedź na pytanie: kto tak naprawdę zabił hollywoodzką gwiazdę.

ŚMIERĆ W HOLLYWOOD

William Desmond Taylor do Ameryki przybył jako biedak bez grosza, ale na początku lat dwudziestych XX wieku jego nazwisko znali wszyscy w Hollywood. Był bogaty i popularny. Cieszył się opinią jednego z najbardziej utytułowanych i szanowanych reżyserów. Kręcił najbardziej kasowe filmy i pracował z największymi gwiazdami kina.

W środę – 1 lutego 1922 roku – William zaprosił do swojego domu młodą aktorkę, Mabel Normand. Rozmawiali o ich kolejnym wspólnym projekcie. Kwadrans przed dwudziestą po kobietę przyjechał jej szofer. Odjeżdżając, kobieta nie wiedziała jeszcze, że właśnie widziała Williama po raz ostatni…

Na początku lat 20. XX wieku William Desmond Taylor był u szczytu swojej reżyserskiej kariery. Zarówno krytycy, jak i widzowie byli zachwyceni jego filmami. | Fot. Wikipedia.

Dwanaście godzin później do posiadłości reżysera przybył jego lokaj Henry. Ku swojemu zdziwieniu stwierdził, że drzwi wejściowe były otwarte. Wszedł do środka. Kilka sekund później z jego gardła wydobył się przerażający krzyk.

Przybyli na miejsce policjanci znaleźli na podłodze w salonie martwe ciało reżysera. Takim widokiem nie byli zaskoczeni. Dużo bardziej zdziwiło ich to, co działo się wokół zmarłego.

Obok zwłok kręciło się mnóstwo ludzi. Wśród nich był szef studia filmowego, dla którego od wielu lat Taylor kręcił. Biegał on nerwowo po domu w obecności kilku mężczyzn, ubranych w ciemne garnitury. W kominku płonęły jakieś papiery. Do domu wciąż wchodzili obcy ludzie. Inni w pośpiechu wychodzili, trzymając w ręku tajemnicze pakunki.

NIEPROSZENI GOŚCIE

W sypialni Taylora policjanci zastali aktorkę Mabel Normand. Kobieta gorączkowo przerzucała leżące na stoliku papiery, jakby w popłochu czegoś szukała. Na widok funkcjonariuszy chwyciła garść dokumentów i wybiegła z domu.

Sekcja zwłok wykazała, że reżyser został zastrzelony. Kula weszła za prawym obojczykiem. Dziura w marynarce nie odpowiadała tej w kamizelce. Oznaczało to, że w chwili oddania strzału reżyser trzymał ręce podniesione do góry.

Dlaczego w domu Taylora policja zastała osoby zachowujące się tak, jakby próbowały w pośpiechu wyczyścić miejsce zbrodni? O powodzie takiego zachowania szybko napisała prasa. A był on dla wielu oczywisty.

Całe Hollywood jeszcze nie zdążyło się otrząsnąć po dwóch wielkich skandalach obyczajowych sprzed kilku tygodni. Na kolejny producenci nie mogli sobie pozwolić. Dlatego prewencyjnie w domu Taylora pojawili się ludzie, którzy mieli za zadanie znaleźć i zniszczyć wszystko, co tylko mogłoby przedstawić sławnego reżysera w niekorzystnym świetle.

Rozpoczęło się sprawdzanie każdego tropu. Wytypowano kilku podejrzanych. Śledczy od razu wykluczyli z kręgu podejrzanych lokaja. Nie udało się powiązać jego osoby ze śmiercią Taylora.

Śmierć sławnego reżysera wstrząsnęła całym Hollywood. O morderstwie pisały wszystkie dzienniki. | Fot. rarenewspapers.com

GROŹBY ZABORCZEJ MATKI

W sypialni Taylora znaleziono damską koszulę nocną z wyszytymi na niej trzema literami „M”. Szybko znaleziono właścicielkę koszuli. Pomogły w tym odkryte listy miłosne podpisane przez 20-letnią aktorkę Mary Miles Minter.

Śledztwo wykazało, że związek pary trwał od trzech lat i był utrzymywany w ścisłej tajemnicy. Największym przeciwnikiem tego romansu była zaborcza matka aktorki, która wielokrotnie groziła za to reżyserowi śmiercią.

Czy to właśnie matka młodej aktorki była morderczynią? Podczas przesłuchania kobieta wielokrotnie zmieniała swoje zeznania. Nie potrafiła również przedstawić wiarygodnego alibi na wieczór morderstwa. W jej domu znaleziono rewolwer tego samego kalibru, jak ten, z którego zastrzelono Taylora. Badanie broni nie potwierdziło jednak, że to właśnie z niej zastrzelono Taylora. Ostatecznie kobieta została zwolniona z powodu braku dowodów.

Jedno z najważniejszych pytań, jakie zadawali sobie śledczy brzmiało: co w domu zamordowanego robiła aktorka Mabel Normand i czego szukała w jego rzeczach osobistych? Ona sama powiedziała policji, że kochała Taylora – ale wyłącznie tak, jak córka kocha własnego ojca.

Gdy rankiem pojawiła się w jego domu – reżyser już nie żył. Nie potrafiła jednak odpowiedzieć policjantom czego szukała w jego sypialni i dlaczego na widok funkcjonariuszy uciekła, zabierając ze sobą garść dokumentów.

Później Mabel wielokrotnie zmieniała swoje zeznania. Twierdziła, że Taylor kilka razy się jej oświadczył, ale ona za każdym razem odrzucała jego małżeńskie propozycje. Wkrótce kobieta ostatecznie zniknęła z listy podejrzanych. Czy mogła mieć ona coś wspólnego z jego śmiercią?

REŻYSER KONTRA MAFIA?

Jedna z teorii mówiła, że aktorka była uzależniona od kokainy, a zakochany w niej reżyser chciał odciąć ją od dilerów. Zdradził więc policji nazwiska kilku lokalnych gangsterów. Wykorzystując swoje wielkie wpływy i jeszcze większe pieniądze – starał się wymusić na policji rozprawienie się z handlarzami narkotyków w Hollywood.

To miało się nie spodobać lokalnej mafii. Na Taylora wydano wyrok śmierci. Płatny zabójca miał dopilnować, aby wojna reżysera z handlarzami narkotyków nie zakończyła się jego sukcesem.

Czy jej uzależnienie młodej aktorki Mabel Normand od narkotyków mogło mieć związek z morderstwem reżysera? | Fot. Wikipedia.

Zaraz po zabójstwie Taylora, miejsce zbrodni zostało niemal zdewastowane przez wielu ludzi. Producenci filmowi, dziennikarze, znajomi reżysera. Do domu ofiary wchodził każdy, kto tylko miał w tym jakiś cel.

Policjanci nie zrobili niczego, aby zabezpieczyć choćby salon, gdzie znaleziono zwłoki. W ten sposób wiele ważnych śladów i dowodów zostało bezpowrotnie utraconych. Te, które się zachowały – z biegiem lat tajemniczo ginęły z policyjnych akt.

Bałagan panujący w ówczesnym policji sprawił, że prowadzone śledztwo szybko utknęło w martwym punkcie. Pomimo wielu tropów i wskazówek, morderca słynnego reżysera wciąż pozostawał na wolności. Co więcej, policjanci nawet się nie domyślali kto pociągnął na spust…

Czy detektywom udało się wyjaśnić zagadkę morderstwa słynnego reżysera? Komu najbardziej zależało na jego śmierci? Dlaczego ta sprawa wciąż budzi tak wielkie zainteresowanie Amerykanów? O tym wszystkim dowiecie się słuchając #164 odcinka KRYMINATORIUM!

Słuchaj podcastów na: