Blisko 60 lat temu Amerykanin Rubin Huragan Carter był znanym czarnoskórym bokserem. Agresywny i widowiskowy styl przysporzył mu liczne grono wielbicieli. Niewyparzony język sprawił, że wrogów miał jeszcze więcej. Jego karierę przerwała strzelanina w barze dla białych, w której zginęły trzy osoby.
Bokser spędzając prawie 20 lat w więzieniu stał się symbolem niesprawiedliwości i rasistowskich uprzedzeń. Za swój kolor skóry Huragan Carter zapłacił bardzo wysoką cenę.
CZARNO-BIAŁA AMERYKA
Choć w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku segregacja rasowa powoli dobiegała końca – w dalszym ciągu podział na miejsca przeznaczone tylko dla białych i tylko czarnych były stałym elementem amerykańskiej rzeczywistości”
Tak też działo się w mieście Paterson (stan New Jersey), czego knajpa Lafayette była najlepszym dowodem. Barman słynął z tego, że nienawidził Afroamerykanów. Z tego powodu często narażony był na zaczepki z ich strony. Czasami ktoś wybił mu szybę w oknie. Ktoś inny wymalował obraźliwy napis na drzwiach.
Bar mieścił się na umownej granicy dwóch części miasta – białej i czarnej. Łatwo dochodziło więc do lokalnych konfliktów. Czarnoskórzy mieszkańcy byli jednak znacznie brutalniej pacyfikowani przez policję. W tamtych czasach, według większości białych Amerykanów tak po prostu musiało być. Ameryka była przecież biała.

Dramat rozegrał się w nocy z 16 na 17 czerwca 1966 roku. O godzinie 2:30 w nocy, dwóch uzbrojonych czarnoskórych mężczyzn weszło do baru. Mieli pistolet i strzelbę. Otworzyli ogień do znajdujących się wewnątrz klientów. Zginęły trzy osoby, jedna została ciężko ranna.
SKRZYDŁA MOTYLA
Świadkowie widzieli, jak dwóch uzbrojonych czarnoskórych mężczyzn tuż po strzelaninie wybiegło z baru. Wsiedli do zaparkowanego przed wejściem białego Dodge’a i z piskiem opon odjechali. Auto morderców miało charakterystyczne tylne światła – przypominające skrzydła motyla.
Do policjantów patrolujących ulice Paterson natychmiast trafiła informacja o uciekających napastnikach. Funkcjonariusze zaczęli sprawdzać wszystkie auta. Kilkanaście minut później policjanci zatrzymali białego Dogde’a. Od razu rozpoznali jednego z pasażerów. Był to 29-letni Rubin Carter, znany bokser wagi średniej o pseudonimie „Huragan”. Auto prowadził 19-letni John Artis – od zawsze wielki fan Cartera i od niedawna jego bliski znajomy.
Rozpoznawalna twarz „Huragana” wystarczyła, aby policjanci odstąpili od wylegitymowania mężczyzn. Po wymianie uprzejmości i pozdrowień pozwolono im odjechać. Artis zawrócił, kierując się w stronę baru Lafayette, aby odwieźć do domu Cartera.
Właśnie wtedy policjanci otrzymał informację, że dwóch morderców odjechało białym Dodgem z charakterystycznymi tylnymi światłami. Oficer, który wcześniej zatrzymał Cartera, kilkanaście minut później zatrzymał ich drugi raz. Wtedy nadjechały inne radiowozy. Bokser i jego przyjaciel zostali aresztowani.
Świadkowie nie rozpoznali w osobie Cartera i Artisa sprawców napadu. Rysopisy morderców nie pasowały do wyglądu zatrzymanych.
DWUNASTU BIAŁYCH LUDZI
Przesłuchanie trwało ponad 17 godzin. Podejrzani nie przyznawali się do winy. Badanie wykrywaczem kłamstw dało wynik korzystny dla podejrzanych. Z tego powodu zostali oni zwolnieni do domu.
W międzyczasie główny świadek zmienił swoje zeznania. Po czterech miesiącach przypomniał sobie, że przed barem widział Rubina Cartera!
Bokser i jego przyjaciel zostali aresztowani pod zarzutem potrójnego morderstwa. Wobec braku obciążających dowodów, prokuratorzy uznali, że najlepszym sposobem wpłynięcia na opinię ławy przysięgłych będzie przedstawienie przestępczej przeszłości boksera.

O niewinności oskarżonych świadczyły zeznania mężczyzny, który jako jedyny przeżył strzelaninę. Jako zagorzały fan boksu doskonale znał on twarz Rubina Cartera. W sądzie zeznał, ze to nie on był sprawcą.
Pomimo sprzecznych ze sobą zeznań świadków oraz braku jakichkolwiek dowodów kryminalistycznych ława przysięgłych (złożona z dwunastu białych mężczyzn) uległa sugestiom prokuratorów. Oskarżonych skazano na karę dożywotniego pozbawienia wolności.
WIĘZIENNA AUTOBIOGRAFIA
Siedem lat później, w więzieniu „Huragan” napisał autobiografię, która odniosła oszałamiający sukces.
„Organizacje zajmujące się prawami człowieka zwróciły uwagę na byłego boksera. Coraz więcej ludzi zaczęło przyglądać się tej sprawie. I nagle na jaw zaczęły wychodzić nowe fakty, które zarówno policję, jak i prokuratorów postawiły w bardzo niekorzystnym świetle”
Prasa zaczęła pisać o błędach popełnionych podczas śledztwa. Świadkowie oskarżenia publicznie wycofali się ze swoich zeznań, które złożyli podczas procesu. Na ulicach miast zorganizowano marsze w intencji uwolnienia byłego boksera. Swoje wsparcie wyrazili między innymi bokser Muhammad Ali oraz piosenkarz Bob Dylan, którzy włączyli się do walki o jego wolność.
Medialny rozgłos sprawił, że przed „Huraganem” pojawiła się nadzieja na odzyskanie wolności. 7 listopada 1985 roku Sędzia Sądu Okręgowego stanu New Jersey stwierdził, że w roku 1966 do złamania podstawowych praw, jakie amerykańskiemu obywatelowi daje konstytucja.

Wydając nakaz uwolnienia Rubina Cartera sędzia dodał, że zarówno samo śledztwo oraz aresztowanie, jak i cały akt oskarżenia „miały na celu raczej ukrywanie niż ujawnienie prawdy”. Zdaniem sędziego oskarżenie boksera o udział w strzelaninie oparte było „wyłącznie na odwołaniu się do rasizmu, a nie do ludzkiego rozumu”.
Po 19 latach 48-letni „Huragan” odzyskał wolność.
Jak potoczyły się dalsze losy boksera? Dlaczego w sądzie świadkowie kłamali i jaką rolę odegrał w tej sprawie rasizm ówczesnych policjantów? O tym wszystkim dowiecie się słuchając #142 odcinka KRYMINATORIUM!






