Ptasznik z Alcatraz | 232. KRYMINATORIUM

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Robert Stroud zwany Ptasznikiem z Alcatraz był człowiekiem pełnym sprzeczności. Do zbrodni pchnęła go chęć pomszczenia ukochanej kobiety, a większość swojego życia spędził w więzieniu. Choć nie skończył nawet szkoły podstawowej – zdobył uznanie czołowych amerykańskich ornitologów. Przy okazji odkrył lek na groźną ptasią chorobę. A mimo to zapamiętano go głównie jako groźnego kryminalistę i jednego z najsłynniejszych więźniów w historii Stanów Zjednoczonych.

 

Ptasznik

Jego historia rozpoczęła się dokładnie 28 stycznia 1890 roku w Seattle, w amerykańskim stanie Waszyngton. To właśnie wtedy na świat przyszedł Robert Franklin Stroud. Był pierwszym dzieckiem Bena i Elizabeth, choć kobieta miała już dwie córki ze swojego poprzedniego małżeństwa. 7 lat później Stroudowie wychowywali już sześcioro dzieci.

Małżeństwo nie należało do zbyt udanych. Choć jak to zwykle bywa w takich przypadkach – pozornie byli kochającą się i zgodną rodziną. Tak przynajmniej myśleli o nich ich sąsiedzi. Ale oni nie znali całej prawdy. W rzeczywistości Ben był agresywnym alkoholikiem, który znęcał fizycznie się nie tylko nad swoją żoną, ale i dziećmi.

Elizabeth robiła co tylko mogła, aby uchronić swoje pociechy przed cierpieniem ze strony ich wiecznie pijanego ojca. Niewiele mogła jednak zrobić. Skazana na życie pod jednym dachem z agresorem – przez kolejne lata obserwowała, jak rozpada się jej rodzina.

 

Relacja z ojcem

Robert nienawidził ojca. I to tak bardzo, że pewnego dnia wyszedł z domu do szkoły i już nie wrócił. Miał wówczas zaledwie 13 lat i ukończone tylko 3 klasy szkoły podstawowej – do której zaczął uczęszczać dużo później niż jego rówieśnicy. Był jednak zdeterminowany, aby uciec jak najdalej od rodzinnego domu, który coraz bardziej przypominał mu piekło na ziemi.

Za wszelką cenę starał się odnaleźć swoje miejsce. Chwytał się najróżniejszych prac dorywczych. Za niewielkie sumy podejmował się ciężkich, fizycznych zleceń. Coś tam wykopał, coś poprzenosił. Czasem rozładował jakiś wagon towarowy. Innym razem rozłupał kilka kamieni na mniejsze kawałki. Dostawał za to skromne wynagrodzenie, które ledwie wystarczało mu na zakup pożywienia. Śpiąc pod gołym niebem, mógł tylko pomarzyć o dachu nad głową. Ale nie rozpaczał z tego powodu.

„Nie był może szczęśliwy, ale cieszył się, że udało mu się w końcu uciec tam, gdzie nie sięgały twarde pięści pijanego ojca. Nie potrzebował w życiu specjalnych wygód. Brał to, co zsyłał mu los i nie narzekał. Przecież dookoła siebie wciąż widział innych ludzi, którzy mieli znacznie gorzej niż on. Dodatkowo cieszył się swoją niezależnością i życiem pełnym nieoczekiwanych przygód. Mocno wierzył w to, że pewnego dnia szczęście się do niego uśmiechnie”

 

Po czterech latach błąkania się po całym stanie, nagle postanowił wrócić do domu. Nie wiadomo, co tak naprawdę skłoniło go do powrotu. On sam nigdy się na ten temat nie wypowiedział, ale pisarka Jolene Babyak – autorka jego biografii, której tytuł można przetłumaczyć jako „Ptasznik, czyli wiele twarzy Roberta Strouda” – zasugerowała, że mogło to mieć związek z nagłą i ciężką chorobą jego matki. Być może 17-latek – jako najstarszy syn – chciał otoczyć ją opieką i uchronić przed nieobliczalnym i niebezpiecznym mężem.

 

1907

Myślę, że możemy raczej wierzyć autorce, ponieważ nie ma chyba osoby, która o Ptaszniku wiedziałaby więcej niż ona. Pisarka jest bowiem córką byłego strażnika z Alcatraz. Jako mała dziewczynka mieszkała na Skale w czasie, gdy przebywał tam Robert Stroud. I jak sama wielokrotnie podkreślała – w jej domu wiele rozmawiało się wtedy o najsłynniejszych więźniach. Czy ktoś mógłby więc lepiej poznać ich prywatne sekrety? 

Do tego okresu w życiu Roberta dopiero dojdziemy, ale na razie powróćmy do roku 1907 – gdy nastoletni uciekinier po kilku latach nieobecności ponownie przekroczył próg swojego domu. Na jego widok ucieszyli się wszyscy, poza Benem…

 

– Robert był zaskoczony tym, co zastał na miejscu. Podczas jego nieobecności rodzina finansowo stanęła na nogi. Choć ojciec nadal dużo pił, udało mu się znaleźć lepiej płatną pracę, a dwie przyrodnie siostry dorabiały u sąsiadów jako opiekunki do dzieci. Nie zmieniły się tylko relacje pomiędzy jego rodzicami. Wciąż się kłócili i nie potrafili dogadać. – mówi policjant

Szybko powróciły dawne animozje pomiędzy synem i ojcem. Robert – mierzący już wówczas 190 cm wzrostu – był znacznie silniejszy niż przedtem, więc nie dochodziło do przemocy fizycznej. Jednak ciągłe kłótnie i wzajemnie pretensje z każdym dniem stawały się coraz wyraźniejsze. Dlatego nastolatek nie wytrzymał zbyt długo. Gdy tylko kilka miesięcy później matka poczuła się lepiej – ponownie zniknął bez pożegnania. Wychodząc z domu prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że już nigdy do niego nie wróci.

 

Ptasznik na Alasce

Wyjechał na Alaskę. Zatrudnienie znalazł jako pracownik taboru kolejowego w szybko rozwijającym się miasteczku Katalla. Do jego obowiązków należało rozładowywanie przypływających do portu parowców towarowych. Praca była bardzo ciężka fizycznie, ale dobrze płatna. Wypłata wystarczała mu więc nie tylko na jedzenie, ale i na wynajęcie pokoju w hotelu dla pracowników kolei. I po raz pierwszy w swoim życiu nie martwił się już o swój byt. Ale wtedy nastała późna jesień 1907 roku. Wraz z nią przyszła seria gwałtownych burz, które całkowicie zniszczyły miasto. 

W ciągu następnych kilku tygodni liczba mieszkańców spadła z ponad pięciu tysięcy do zaledwie 150 osób. Tylko nieliczni wierzyli, że miasto uda się odbudować. On nie, więc wyjechał stamtąd jako jeden z pierwszych. Do oddalonej niecałe 80 km na północny zachód Kordowy. 

„Tam kontynuował pracę na kolei, ale już jako układacz torów. I miał z tego jeszcze więcej pieniędzy. Życie na Alasce spodobało mu się tak bardzo, że postanowił zostać tam na stałe. Do szczęścia brakowało mu tylko jednego – kobiety, z którą mógłby stworzyć udany związek. Wkrótce los się do niego uśmiechnął”

Latem 1908 roku poznał Kate. Zakochał się w niej do szaleństwa, podobno ze wzajemnością. On miał zaledwie 18 lat. Ona była od niego dwa razy starsza. Miała 36 lat, ciemnoniebieskie oczy, rude włosy i jasną, piegowatą cerę zdradzającą jej irlandzkie pochodzenie. Mówiono o niej, że była jedną z najpiękniejszych kobiet w mieście. 

Jednak zdaniem Thomasa Gaddisa – innego autora biografii Ptasznika – trzeba pamiętać o jednej ważnej kwestii. W tamtych czasach na Alasce mieszkało niewiele kobiet. W społeczeństwie wypełnionym w większości przez samotnych mężczyzn – prawie każda dama poniżej 50-tki uchodziła za atrakcyjną i często nazywana była przez nich „dziewczynką”.

 

Ślub Ptasznika

Robert od razu zaczął myśleć o ślubie. A mimo to postanowił, że nie przedstawi matce swojej narzeczonej. Przynajmniej nie przed zawarciem małżeństwa. Bał się jej reakcji. Domyślał się, że Elizabeth nigdy nie zaakceptuje takiej synowej. I nie tyle chodziło o zbyt dużą różnicę wieku. I nie o to, że miała już córkę – nie wiedząc nawet tego, kto był jej ojcem. 

Największym problemem wydawała się być profesja Kate. Kobieta była tancerką rewiową, występującą pod pseudonimem Kitty O’Brien. To nie wszystko, bo w wolnych chwilach dorabiała jako prostytutka. Choć ten drugi fach podobno rzuciła zaraz po tym, jak poznała Roberta – dla bardzo konserwatywnej matki i tak byłoby to zbyt wiele.

Dlaczego dojrzała 36-latka postanowiła stworzyć związek z niedoświadczonym 18-latkiem, który mógłby być przecież jej synem? Tego tak do końca nie wiadomo. Według Thomasa Gaddisa prawdopodobnie zrobiła na niej wrażenie jego niewinność. Kate była jego pierwszą kobietą. Akceptował ją taką, jaka była. I był gotowy zrobić dla niej wszystko. 

Para odkładała zarobione pieniądze na przyszłe wspólne życie. Ale gdy wszystko wydawało się zmierzać do szczęśliwego zakończenia – na ich drodze pojawił się Charlie, dawny kolega Roberta z czasów, gdy pracował razem w Katalli. 

– 28-latek był niemieckim imigrantem pochodzenia rosyjskiego. Po przyjeździe do miasta został barmanem w lokalu o bardzo złej reputacji. Ubierał się bardzo ekstrawagancko i nosił charakterystyczne długie wąsy. Szybko dał się poznać jako ktoś, kto niemal wszystkie zarobione pieniądze wydawał na mocny alkohol i miejscowe prostytutki. – mówi policjant

 

Ptasznik i Charlie

Chciał zamieszkać w stolicy stanu i tam otworzyć swój własny bar. Dużo rozmawiał o tym z Robertem. Przedstawiał mu Juneau jako miasto nieograniczonych możliwości i ogromnego potencjału. Usilnie namawiał swojego kolegę na wspólny wyjazd. Robertowi bardzo się ten pomysł spodobał. Przekonał więc swoją narzeczoną, aby wyjechali we troje.

Pierwsze tygodnie w nowym miejscu były obiecujące. Aby zminimalizować poniesione koszty, cała trójka zamieszkała razem w wynajętym pokoju. Charlie został barmanem w jednym z barów. Kate zatrudniła się jako tancerka w miejscowym kabarecie. Tylko Robert nie mógł znaleźć stałego zajęcia. 

Chwytał się więc dorywczych prac. Roznosił gazety lub sprzedawał kukurydzę na ulicy. Nie tak wyobrażał sobie nowy start w życiu. Zarabiał znacznie mniej niż w poprzednim mieście. Gdy nabawił się zapalenia płuc, nie miał nawet pieniędzy na wizytę u lekarza – co mocno odbiło się później na jego zdrowiu. Miał też zupełnie inny problem. 

 

Niemoralny Charlie

Pewnego dnia narzeczona poskarżyła mu się, że Charlie zaczął jej składać niedwuznaczne propozycje. I był przy tym bardzo natarczywy. Z tego powodu para postanowiła wyrzucić z wynajętego pokoju swojego współlokatora. Po tym kroku nastało kilka spokojnych dni. Jednak już wkrótce życie Roberta niespodziewanie legło w gruzach. 

Wieczorem 18 stycznia 1909 roku Stroud wyszedł z domu, aby od miejscowych rybaków kupić ryby na kolację. Kate została sama. 

„Nie było go nie dłużej niż pół godziny. Gdy wrócił, znalazł swoją narzeczoną w łóżku. Kobieta była półnaga i nieprzytomna. Miała podbite oko i rozciętą wargę. Gdy po kwadransie odzyskała świadomość – powiedziała, że została pobita i zgwałcona. Bez trudu wskazała też sprawcę tej napaści”

Był nim Charlie. Zaraz po wyjściu Roberta – zapukał do jej drzwi. Błagał, żeby go wpuściła. Twierdził, że przyszedł, aby przeprosić ich oboje za swoje niestosowne zachowanie oraz prosić o wybaczenie. Uwierzyła mu. Jednak zaraz po wejściu do środka – gdy tylko 28-latek zorientował się, że Kate jest sama – stał się wulgarny i natarczywy. Krzyczał, że jeszcze żadna kobieta go nie odrzuciła, więc ona też tego nie zrobi. Następnie ją pobił i wykorzystał seksualnie. 

 

Robert był zdruzgotany. Natychmiast wyjął ze skrzyni na ubrania swój rewolwer. Kupił go dla własnego bezpieczeństwa, zaraz po przyjeździe na Alaskę, za pierwsze zarobione pieniądze. Nawet ona nie wiedziała, że go miał. Wybiegł z pokoju. Swoje kroki skierował prosto do baru o nazwie Montana. Dokładnie nad nim mieścił się pokój wynajmowany przez Charliego. W oknie zauważył blask lampy naftowej. Był to znak, że gwałciciel miał wolne i był w domu. Wpadł do środka, nawet nie pukając. Co wydarzyło się dalej? Sprawdź w 232. odcinku KRYMINATORIUM.

 

Poprzedni odcinek to historia z Polski – kliknij tutaj i sprawdź, aby nic Cię nie ominęło

Słuchaj podcastów na: