Sprawa rozwiązana po 28 latach. Zaginięcie Birgit Meier | 208. GŁOŚNE ZBRODNIE

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Birgit Meier, 41-letnia Niemka – zniknęła z własnego domu. Policja podejrzewała ucieczkę lub samobójstwo. Tylko jej brat wierzył, że kobieta padła ofiarą przestępstwa. Jako uznany policjant poruszył niebo i ziemię, aby dotrzeć do prawdy i odnaleźć swoją siostrę. Przez blisko trzy dekady prowadził własne śledztwo, którego nie przerwała nawet jego emerytura.

 

Układ wart milion

Od samego rana, we wtorek 15 sierpnia 1989 roku, 20-letnia Yasmine miała złe przeczucia. Jej matka Birgit Meier nie odbierała od niej telefonu. Mimo, że po godzinie 6:00 powinna być już dawno na nogach. Gdy kobiety rozmawiały ze sobą poprzedniego wieczoru – Birgit oznajmiła córce, że o godzinie 7:00 rano następnego dnia pojedzie do sklepu meblowego. Chciała kupić szafki kuchenne do swojego nowego domu, do którego miała się przeprowadzić za niespełna miesiąc.

Ta przeprowadzka była wynikiem ugody rozwodowej pomiędzy Birgit i jej mężem. W zamian za opuszczenie ich wspólnego domu w Brietlingen, niedaleko Lüneburga, Harold zgodził się jej zapłacić około miliona marek. 41-letnia Birgit nie chciała tego rozwodu. Harold od ponad 20 lat był dla niej całym światem. On jednak nie odwzajemniał tych uczuć. Po latach powiedział, że tak naprawdę do ożenku zmusił go jego konserwatywny ojciec. Powodem była nieplanowana ciąża Birgit.

Harold Meier zawsze bardziej dbał o własną karierę zawodową niż o rodzinę. Gdy poznał Birgit był zaledwie 22-letnim szeregowym pracownikiem podupadającej drukarni. 20 lat później sam miał wielką firmę drukarską, w której zatrudniał ponad 400 pracowników. I grube miliony na koncie. Poza tym kilka luksusowych samochodów, okazały jacht oraz liczne kochanki na boku. Mieszkał sam, w okazałym domu na przedmieściach Lüneburga.

Lüneburga to miasto powiatowe w Niemczech. Właśnie tam miała miejsce sprawa tajemniczego zaginięcia Birgit Meier poruszona w 208. odcinku Kryminatorium.

 

Zapijane smutki

W poniedziałek 14 sierpnia – krótko przed telefonem Yasmine do matki – Harold odwiedził Birgit. Przywiózł jej papiery rozwodowe do podpisania. Porozmawiali przez 20 minut, a potem odjechał. To dlatego Yasmine zadzwoniła do ojca, kiedy nie mogła skontaktować się z matką. Skoro widział się z nią jako ostatni – być może kobieta powiedziała mu coś o ewentualnej zmianie swoich planów.

Nie było tajemnicą, że 41-latnie bardzo źle znosiła ten rozwód. Do tego stopnia, że zaczęła bardzo intensywnie zaglądać do kieliszka. A w alkoholowych imprezach u znajomych coraz częściej szukała odskoczni i zapomnienia. Może podczas ich spotkania powiedziała Haroldowi, że ma zamiar spędzić noc poza domem. Ojciec Yasmine nie był tego pewny, ale podejrzewał, że tak.

“Dobrze pamiętam, że gdy ją odwiedziłem tamtego wieczoru, moja żona była w doskonałym nastroju. A co najważniejsze – była zupełnie trzeźwa, co ostatnio stanowiło prawdziwą rzadkość. Miała na sobie nową, bardzo elegancką bluzkę i mocny, wyjściowy makijaż. Zapytałem, czy wybiera się może na jakąś randkę. Jej kokieteryjne milczenie oraz tajemniczy uśmieszki odebrałem jako potwierdzenie moich domysłów.” – mówi Harold Meier

Jego słowa nie uspokoiły córki. Matka zawsze mówiła jej o wszystkich, nawet o planowanych randkach. Dlaczego w takim razie nie wspomniała córce o nocnym wyjściu, gdy ze sobą rozmawiały? Poza tym rano miała jechać do sklepu i była z tego powodu bardzo podekscytowana. Czyżby wyjechała znacznie wcześniej niż planowała. Zaniepokojona córka postanowiła to sprawdzić osobiście. Tak dla świętego spokoju. 

 

Birgit Meier zniknęła bez śladu

20 minut później przyjechała taksówką pod dom swojej matki. Samochód Birgit stał na podjeździe, a więc jeszcze nie wyjechała. Szklane drzwi na patio były otwarte – znak, że kobieta nadal jest w domu. Gdy go opuszczała, zawsze szczelnie wszystko zamykała. Tylko dlaczego nie odebrała żadnego z telefonów? W ułamku sekundy przez głowę Yasmine przeleciało wiele myśli. Może się jest czymś bardzo zajęta? A może przewróciła i straciła przytomność? A może dopiero wróciła z imprezy i położyła się spać? 

Pierwszym sygnałem, że coś jest nie w porządku był jeden z kotów Birgit, który spacerował po trawniku przed domem. Kobieta nigdy nie wypuszczała swoich zwierzaków na zewnątrz, ponieważ bała się, że uciekną. Drugim znakiem były wciąż zasłonięte okna. Odsłonięcie ich było pierwszą czynnością, jaką rano wykonywała Birgit zaraz po wyjściu z łóżka. Tymczasem jej sypialnia była pusta. Yasmine natychmiast zadzwoniła na posterunek policji w Lüneburgu, aby zgłosić zaginięcie swojej matki.

Chwilę później 20-latka wykonała telefon do oddalonego o blisko 40 km Hamburga, do swojego wujka. Nie tylko dlatego, że Wolfgang Sielaff był rodzonym bratem Birgit. Przede wszystkim dlatego, że od wielu lat zawodowo zajmował się on podobnymi sprawami, ponieważ był szefem tamtejszego policyjnego Wydziału Kryminalnego. 

„Kiedy nagle znika osoba dorosła, istnieją cztery możliwe przyczyny tego faktu. Pierwsza to tak zwane wyjście po papierosy, po którym człowiek nie wraca do domu przez kolejne 30 lat – albo nawet nigdy. Druga to nieszczęśliwy wypadek z dala od miejsca zamieszkania. Trzecia – samobójstwo popełniono w specjalnie do tego wyznaczonym miejscu. I wreszcie czwarta – przestępstwo”

Wujek obiecał swojej siostrzenicy, że poruszy niebo i ziemię, aby tylko dowiedzieć się, gdzie jest Birgit. Natychmiast zadzwonił do swojego odpowiednika w Lüneburgu i poprosił, aby dom jego siostry został przez śledczych potraktowany jako miejsce zbrodni.

 

Na drugim kieliszku nie było odcisków

Policjanci, którzy przybyli na miejsce nie stwierdzili w domu żadnych oznak włamania, walki i przemocy. Nie było żadnych przewróconym mebli, potłuczonych przedmiotów ani śladów krwi. Brakowało jedynie torebki, okularów i dokumentów Birgit. Na stole w salonie stała pusta butelka po alkoholu i dwa kieliszki. Na jednym z nich były ślady szminki. I tylko na nim znajdowały się odciski palców – oczywiście należały do Birgit Meier. Drugi kieliszek był zupełnie czysty – tak, jakby osoba z niego pijąca, robiła to w rękawiczkach

Choć Wolfgang upierał się, że jego siostra mogła zostać porwana, detektywi mieli swoje własne teorie. Jedną z nich była ucieczka kobiety. Na przykład do Meksyku, ponieważ tam mieszkała jej dawna przyjaciółka. Gdy do niej zadzwoniono – stwierdziła, że od dłuższego czasu nie kontaktowała się z Birgit. Życiowy dramat zaginionej związany z jej rozwodem i koniecznością wyprowadzki jej rodzinnego domu sprawił, że śledczy zaczęli się skłaniać do tego, że Birgit opuściła swoje miejsce zamieszkania, aby popełnić samobójstwo.

Wolfgang robił co tylko mógł, aby wywrzeć jakikolwiek nacisk na policję z Lüneburga. Wykorzystując swoją wysoką pozycję w policyjnych strukturach, wciąż dopytywał o postępy śledztwa. Sugerował nowe rozwiązania, podsuwał tropy do sprawdzenia. W odpowiedzi słyszał zwykle, żeby się nie martwił, bo detektywi mają wszystko pod kontrolą. Jak się miało później okazać – wszystkie te zapewnienia były tylko pustymi słowami. Tak naprawdę miały jedynie sprawić, aby Wolfgang dał im spokój, ponieważ w tym samym czasie policjanci z Lüneburga mieli znacznie większy kłopot na głowie.

 

Morderstwa w lesie Göhrde

4 tygodnie wcześniej i 20 km dalej – w lesie państwowym Göhrde doszło w krótkim odstępie czasu do dwóch podwójnych zbrodni. Na leśnych ścieżkach zginęły dwie pary. Policjanci podejrzewali, że było to dzieło seryjnego zabójcy. Na podstawie zeznań świadków sporządzono jego portret pamięciowy oraz wyznaczono wysoką nagrodę za wskazanie sprawcy. A mimo to sprawa, którą bardzo interesowały się niemieckie media wciąż stała w miejscu

Zbrodnie z lasu Göhrde wstrząsnęły lokalną społecznością. Ludzie wpadli w panikę, a dziennikarze nie pozostawili na policji suchej nitki. Wytykano detektywom błędy i nieprofesjonalne prowadzenie śledztwa. Wkrótce wybuchł dodatkowo ogromny skandal, kiedy okazało się, że druga para z lasu zginęła dokładnie w chwili, gdy policjanci przeszukiwali pierwsze miejsce zbrodni – zaledwie kilkaset metrów dalej. A mimo to żaden z nich nie usłyszał kilku wystrzałów z broni palnej zabójcy.

 

Co naprawdę przytrafiło się Birgit Meier? Zaginęła czy padła ofiarą morderstwa? Odpowiedź na to pytanie kryje 208. odcinek KRYMINATORIUM. Posłuchaj już teraz w ulubionej aplikacji podcastowej. 

Słuchaj podcastów na: