preloder
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Pamiętacie Andrieja Czikatiłę?  Słynnego Rzeźnika z Rostowa, który przyznał się do zabica 56 osób? Aleksandr Piczuszkin nie chciał być jednak taki jak Czikatiło. Marzył, by go przebić! Aby być jeszcze większym mordercą. Takim, jakiego Rosja jeszcze nigdy nie widziała.

Partnerzy od zbrodni

piczuszkin
Piczuszkin zapisał się na siłownię, by nabrać muskulatury.| fot. thesun.co.uk

Sasza Piczuszkin bratnią duszę znalazł w swoim koledze z klasy. Michaił podzielał jego zainteresowania. Wspólnie postanowili, że niedługo będą najsławniejszymi mordercami w Rosji.

W specjalnym zeszycie rysowali plany ataków na ludzi i wypisywali najskuteczniejsze metody pozbycia się ciał.  Pod koniec lipca 1992 roku Sasza namówił Michaiła, by raz jeszcze udali się do parku.  Wówczas zaatakował swojego kolegę, którego udusił. Jego zwłoki wrzucił do studzienki kanalizacyjnej.

Kolejnych dziewięć lat Sasza skupił się na samodoskonaleniu….

W pogoni za sławą

W maju 2001 roku uznał, że jest już gotowy. Milicjanci często patrolowali ten teren, jednak żaden z funkcjonariuszy nie natrafił na ślad grasującego tam Aleksandra Piczuszkina, który do roku 2005 zamordował w Parku Bitcewskim co najmniej trzydzieści osób.

Przez pięć lat Piczuszkin mógł się czuć jak najbardziej bezpiecznie. Dla niego było to jednak za mało. Chciał być sławny. Pragnął, żeby o jego zbrodniach pisały gazety.

Maniak z Bitcy

Milicjanci patrolujący park na pierwsze porzucone zwłoki natrafili 15 października 2006 roku. Następnie trafiali na kolejne. Byli to mężczyźni, którzy zginęli od ciosów zadanych tępym narzędziem w głowę.  Zwłoki łączył wspólny, makabryczny element.

Milicjanci nazwali mordercę „Maniakiem z Bitcy”. Budzący grozę pseudonim szaleńca szybko przedostał się do prasy. Tymczasem zabójca działał bardzo ostrożnie i nie pozostawiał żadnych śladów.

Jedną z pierwszych hipotez była wersja mówiąca, że zbrodni dokonuje jeden z pacjentów pobliskiego sanatorium psychiatrycznego. Trop ten prowadził jednak donikąd.

Fałszywe tropy

Wzmocniono milicyjne patrole. Przesłuchiwano nawet nastolatków. Tymczasem „maniak z Bitcy” wciąż pozostawał na wolności. I dalej zabijał. W kwietniu 2006 roku odnalezionych ofiar Piczuszkina było już 12.

Wtedy nastąpiło coś, czego nikt się nie spodziewał. Maniak z Bitcy pierwszy raz zabił kobietę – 38-letnią pracownicę pobliskiego supermarketu. I nie ostatni…

park bitcowski
Coraz więcej ludzi bało się wchodzić do parku | fot.http://bitsevskipark.ru/

Słowa zza grobu

Marina Moskaliowa, ostatnia ofiara maniaka,  pracowała w tym samym supermarkecie, co zabita przed nią kobieta. W kieszeni jej płaszcza śledczy odnaleźli ważny dowód – bilet z metra, ze stacji „Park Bitcewski”. Oprócz tego sprawdzono inne ślady.

Tak udało się dotrzeć do informacji, że Marina w dniu swojej śmierci miała się spotkać z nowo poznanym mężczyzną. Milicjanci szybko namierzyli jego numer telefonu. Należał do 32-letniego Aleksandra Piczuszkina.

Jeszcze tego samego dnia został on aresztowany i oskarżony o morderstwo kobiety. Na jego udział w pozostałych zbrodniach nie było żadnych dowodów.

Piczuszkin początkowo nie przyznawał się do niczego, twierdząc, że został aresztowany przez pomyłkę. W końcu jednak zaczął mówić. Milicjanci byli w szoku. Liczba podana przez Piczuszkina była przerażająca i czyniła go jednym z najokrutniejszych seryjnych morderców w Rosji.

Nastąpiły kolejne przesłuchania, podczas których Sasza Piczuszkin był już zupełnie innym człowiekiem…

Leśne czystki

Piczuszkin twierdził, że dla swoich ofiar był jak ojciec. Otwierał im drzwi do innego, lepszego świata. Morderstwa nazywał „leśnymi czystkami”. Szukał osób, które według niego nie chciały już żyć.

Twierdził, że do kanałów wrzucił co najmniej 43 ciała. Te, które zostawił w widocznym miejscu najprawdopodobniej rozniosły i zjadły bezpańskie psy. 27 wizji lokalnych pozwoliło śledczym na utrwalenie ponad 40 godzin nagrań, na których widać dumnego z siebie potwora.

maniak
Maniak z Bitcy o swoich zbrodniach opowiadał z dumą i widoczną radością. | fot. yaustal.com/

Nieznośne syczenie

Strasznie przeszkadzało mi syczenie. No wiecie, kiedy trup leżał z rozbitą czaszką, wydobywało się z niej takie dziwne syczenie, jak z pękniętej rury. Nie lubiłem tego dźwięku.

Podczas przeszukania w jego mieszkaniu milicjanci natrafili na coś, co wyjaśniło motywy, którymi kierował się „maniak z Bitcy”. Piczuszkin zyskał tym samym nowy przydomek – „szachownicowy morderca”. I był z niego bardzo dumny.

„Polarna sowa”

Proces Aleksandra Piczuszkina rozpoczął się 13 września 2007 roku. „Szachownicowy morderca” został oskarżony o dokonanie 49 morderstw. Mężczyzna uważał, że przerósł swojego mistrza – Andrieja Czikatiłę i to właśnie jemu należy się największa uwaga.

Po trwającym pół roku procesie ława przysięgłych potrzebowała trzech godzin, by wydać jednogłośny werdykt. Aleksandr Piczuszkin został uznany za winnego 48 zarzucanych mu morderstw.

Jaki wyrok zapadł w sprawie maniaka? O tym oraz o wielu innych szczegółach dotyczących jego morderstw usłyszycie w najnowszym, już #100 odcinku Kryminatorium.

Słuchaj podcastów na: