Tortury w pokoju 1046 | #152 NIEWYJAŚNIONE

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Ukryta tożsamość, dziwne zachowanie ofiary, tajemniczy nocni goście, tortury oraz anonimowe telefony – to wszystko sprawiło, że morderstwo młodego mężczyzny stało się jedną z największych amerykańskich zagadek kryminalnych lat trzydziestych ubiegłego wieku.

Śmierć 19-letniego mężczyzny w roku 1935 poprzedziły zagadkowe wydarzenia, które rozegrały się w hotelowym pokoju, w Kansas City w amerykańskim stanie Missouri.

WIADOMOŚĆ DLA DONA

W mroźny środowy poranek 2 stycznia – do Hotelu President w Kansas City wszedł młody mężczyzna. Podszedł do recepcji. Przedstawił się jako Roland T. Owen z Los Angeles i poprosił o pokój na ostatnim piętrze.

Mężczyzna ten nie miał przy sobie żadnego bagażu. Było to dość niezwykłe, ponieważ inni goście pojawiali się najczęściej z wypchanymi po brzegi walizkami. Zwłaszcza tacy, którzy przybywali z daleka. A tak właśnie twierdził Roland.

Tortury i morderstwo młodego mężczyzny w Hotelu President w Kansas City stało się jedną z największych amerykańskich zagadek kryminalnych lat trzydziestych ubiegłego wieku. | Fot. Wikipedia.

Recepcjonista podał Owenowi klucz do pokoju 1046. Roland podziękował i zapłacił za jeden dzień.

Kilka godzin później pokojówka udała się pokoju 1046, aby w nim posprzątać. Wchodząc poczuła się nieswojo. W środku panował półmrok, a rolety na oknie były szczelnie zaciągnięte. Już miała zapalić światło, gdy kątem oka zauważyła siedzącą na krześle ciemną sylwetkę.

Owen wstał. Stwierdził, że pokojówka może kontynuować swoją pracę, bo jemu to nie przeszkadza. Od razu dodał, żeby kobieta nie zamykała drzwi na klucz, kiedy skończy. Spodziewał się wizyty przyjaciela. Następnie założył płaszcz, po czym opuścił swój pokój.

Kobieta zastosowała się do prośby hotelowego gościa. Wróciła cztery godziny później. Drzwi do pokoju wciąż były otwarte, więc weszła do środka. Wewnątrz panował ten sam mrok, który zastała podczas poprzedniej wizyty.

Na łóżku leżał Owen. Nic nie powiedział. Wyglądał na zmartwionego lub wystraszonego. Kobieta przechodząc obok stołu, zauważyła kartkę z wiadomością: „Don, wrócę za 15 minut. Czekaj”.

W POKOJU 1046

Następnego ranka Mary wróciła do pokoju 1046. W środku zastała Owena. Siedział na krześle w zupełnej ciemności. Wtedy zadzwonił telefon. Owen odebrał. Do swojego rozmówcy zwracał się po imieniu, nazywając go Donem.

Zapanował cisza. Najwyraźniej Don kazał mu czekać. Aż do momentu, gdy Mary wyszła z pokoju ani razu nie odezwał się do Dona.

O godzinie 16:00 pokojówka wróciła z ręcznikami. Podchodząc pod drzwi usłyszała rozmowę dwóch mężczyzn. Delikatnie zapukała. Nieprzyjemny głos ostro zapytał: kto tam? Zdała sobie sprawę, że nie był to głos Owena, który już znała. Odpowiedziała, że przyniosła czyste ręczniki. Ten sam szorstki głos – ale już głośniej i groźniej – odpowiedział, że „nie potrzebują żadnych pieprzonych ręczników”!

19-letni Owen nie był tym, za kogo się podawał. Jego prawdziwa tożsamość została ustalona dopiero śmierci mężczyzny. | Fot. Wikipedia.

W piątkowy poranek 4 stycznia – operatorka telefoniczna zauważyła, że w pokoju 1046 gość źle odłożył słuchawkę telefonu. Wysłała boya hotelowego z zadaniem poproszenia gościa o poprawne odłożenie słuchawki. Kiedy dotarł do pokoju, zapukał. Głos z wewnątrz kazał mu wejść. Randolph złapał za klamkę, ale drzwi były zamknięte na klucz.

Zapukał raz, drugi, trzeci. Bez odpowiedzi. Wyjął klucz, przekręcił go w zamku, otworzył drzwi. I zdębiał.

– Kiedy wszedłem do pokoju, ten mężczyzna był ode mnie w odległości mniej niż pół metra. Klęczał, a jego łokcie oparte były o podłogę. Głowę trzymał w swoich zakrwawionych dłoniach. Zapaliłem światło. Rozejrzałem się dookoła. Wokół było pełno krwi. Na ścianach, na podłodze, na łóżku, w łazience, nawet na suficie. Przestraszyłem się i od razu stamtąd uciekłem.

TORTURY CZY WYPADEK?

Natychmiast wezwano policję. Zanim przyjechała – zakrwawiony mężczyzna zdołał się podnieść, przejść o własnych siłach do łazienki i usiąść na krawędzi wanny. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zapytali rannego jak się nazywa. Z trudem, ale przedstawił się. Roland T. Owen z Los Angeles.

Następne zadane przez policjantów pytania w niczym im jednak nie pomogły. Kto ci to zrobił? Nikt. Jak zostałeś ranny? Upadłem w wannie. Czy próbowałeś popełnić samobójstwo? Nie. Więcej powiedział funkcjonariuszom lekarz, który w pokoju pojawił się kilkanaście minut później.

Na szyi, nadgarstkach i kostkach widoczne były ślady po ciasnym związaniu. Na szyi miał także siniaki sugerujące, że ktoś próbował go udusić. Kilkakrotnie został dźgnięty nożem w klatkę piersiową, tuż nad sercem. Jeden z tych ciosów przebił mu płuco. Kilka mocnych uderzeń w prawą stronę głowy rozbiło mu czaszkę.

O tajemniczej śmierci w hotelowym pokoju pisały gazety na całym świecie. I to nawet kilka lat później. | Fot. „The Newcastle Sun”, 22 maja 1943.

Najwięcej krwi było na łóżku i tuż przy nim. Nawet na suficie, co sugerowało, że właśnie w tym miejscu Owen był przez kogoś torturowany. Na podstawie zaschniętych krwawych plam lekarz stwierdził, że prawdopodobnie doszło do tego pomiędzy godziną 3:00 a 5:00 nad ranem. Wszystko wskazywało na tortury hotelowego gościa.

Kilka minut później Roland Owen stracił przytomność, której już nie odzyskał. Został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł krótko po północy następnego dnia.

PYTANIA BEZ ODPOWIEDZI

Policjanci prowadzący śledztwo byli pewni, że doszło do morderstwa. Śmierć poprzedziły tortury. Nie umieli tylko wskazać sprawcy. Przeszukanie pokoju 1046 niewiele im dało. Nigdzie w pokoju nie było ubrań zamordowanego. Jego płaszcz, spodnie, koszula, a nawet buty i skarpetki – zniknęły. Brakowało również jego rzeczy osobistych, takich jak szczotka do włosów, grzebień i pasta do zębów, z którymi przybył do hotelu.

Poproszono o pomoc policję z Los Angeles. Na próżno. Nie znaleziono w tym mieście niczego na temat Rolanda T. Owena. Wtedy pojawiły się pierwsze wątpliwości, czy aby na pewno było to jego prawdziwe nazwisko. W krótce odkryto prawdziwą tożsamość hotelowego gościa. Pojawiły się kolejne pytania, na które brakowało odpowiedzi…

Kim tak naprawdę był Owen i kto mógłby mu życzyć śmierci? Co wydarzyło się w pokoju 1046 i jaką rolę w morderstwie odegrał tajemniczy Don?

O tym wszystkim dowiecie się słuchając #152 odcinka KRYMINATORIUM!

Słuchaj podcastów na: