Uprowadzenie w Londynie. Nagrał ją monitoring | 223. ZAGINIĘCIA

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

O zabójstwie 33-letniej Brytyjki, do którego doszło w środku pandemii, było głośno. Sprawa obiegła praktycznie całą Europę i stała się pretekstem do dyskusji na temat przemocy wobec kobiet i nie tylko. Największe kontrowersje i oburzenie wzbudziła z uwagi na to, że sprawcą okazał się policjant, który wykorzystał obowiązujące restrykcje do tego, by rzekomo aresztować kobietę.

 

 

Sarah Everard zaginęła

Sarah Everard wracała do domu po spotkaniu z koleżanką.  Niestety nigdy nie dotarła na miejsce . fot. Wikipedia

Sarah Everard przepadła pewnego marcowego wieczora i był to temat numer jeden w brytyjskich gazetach i telewizji. Sprawa błyskawicznie przedostała się do innych europejskich mediów, w tym polskich i szczególne zainteresowanie można było zauważyć na portalach społecznościowych. Chyba każdy przynajmniej raz widział wizerunek tej uśmiechniętej blondynki i zastanawiał się nad jej losem.

Sprawa była szczególnie intrygująca, ponieważ Scotland Yard zdecydował się na opublikowanie niektórych materiałów z miejscowego monitoringu, które zarejestrowały kobietę kilka godzin przed jej tajemniczym zniknięciem.

„Na jednym z nagrań blondynka, która ma na sobie białą czapkę i zieloną kurtkę, wchodzi do sklepu spożywczego. Z półki zdejmuje butelkę alkoholu i podchodzi do kasy, by za nią zapłacić. Następnie wychodzi i idzie do domu swojej przyjaciółki, z którą wypija wino i spędza wieczór na rozmowach o nowym związku i pracy”.

Czas spędzony w miłej atmosferze dobiega końca i przychodzi czas na powrót. Na innym nagraniu widać, jak idzie w stronę w domu. Nie towarzyszy jej nikt, jest sama. Co dzieje się potem? Dlaczego nie dociera do swojego mieszkania? Przekonajmy się.

 

 

Sarah Everard nie napisała, że dotarła do domu

3 marca 2021r. Dla 33-letniej Sarah Everard był to dzień jak co dzień. Rano poszła do pracy. Zajmowała się marketingiem i w nowej firmie rozpoczęła pracę zaledwie kilka tygodni wcześniej. Urodziła się i wychowała w mieście York, a do Londynu przyjechała po skończeniu studiów z antropogeografii. Zamieszkała w Brixton Hill.

Tego dnia po wyjściu z pracy spotkała się ze swoją przyjaciółką. Wybrała się do jej domu, który mieścił się w innej już dzielnicy, Clapham. Około godziny dwudziestej pierwszej Sarah pożegnała się z nią i postanowiła wrócić do domu.

Sarah Everard mieszkała w Brixton Hill, w południowym Londynie. Wracała do domu kiedy przytrafiło jej się coś złego.

Od domu znajomej do Brixton Hill było około czterech kilometrów. Zamawiając taksówkę lub wsiadając do autobusu miejskiego droga powrotna zajęłaby jej tylko chwilę. Jednak Sarah Everard lubiła długie spacery, więc wybrała pieszą wędrówkę, która miała jej zająć ok.  godziny. Poza tym brytyjski rząd apelował, by ograniczyć do minimum korzystanie z komunikacji miejskiej ze względów epidemiologicznych, a Sarah przestrzegała restrykcji. Było ciemno i zimno, ale to jej nie zraziło. Ulice były praktycznie opustoszałe. Większość mieszkańców siedziała w domu.

Przez część drogi powrotnej Sarah rozmawiała przez telefon ze swoim chłopakiem. Ich rozmowa trwała około kwadransa. Umówili się na spotkanie następnego dnia. Później nie było już od niej żadnego odzewu. Nie napisała partnerowi, że dotarła do domu. Pomyślał, że musiała być już po prostu zbyt zmęczona.

 

Wayne Couzens

Około godziny 21:30 została uchwycona przez miejscowe kamery monitoringu. Większość trasy miała już za sobą, zostało jej już tylko około 1,5 kilometra. Po drodze wstąpiła jeszcze do marketu.

„W uszach miała słuchawki, prawdopodobnie słuchała muzyki, która umilała jej długą drogę. Ubrana była w zieloną kurtkę przeciwdeszczową, granatowe spodnie z motywem białych diamentów, turkusowo-pomarańczowe buty, a na głowie miała białą czapkę. Na twarzy widoczna była maseczka ochronna”.

Jednak kiedy chłopak następnego dnia próbował się z nią skontaktować, nie odbierała. Nie odpisywała na wiadomości, nie oddzwaniała. Ignorowała również rodzinę oraz znajomych. Nie przyszła do pracy. Wcześniej jej się to nie zdarzało. Wręcz przeciwnie, oznaczało, że coś jest nie w porządku, dlatego zgłoszono jej zaginięcie na policję.

Mężczyzna, który wszedł jej w drogę, nazywał się Wayne Couzens. Większość życia spędził w Dover, mieście położonym nieco ponad 100 kilometrów od centrum Londynu, później zamieszkał w Deal. Był funkcjonariuszem policji metropolitarnej, pracował w wydziale ochrony placówek dyplomatycznych. Wcześniej służył w wojsku i specjalnej jednostce policji, która zajmowała się ochroną jednej z elektrowni atomowych. Na pozór wydawał się zwyczajnym gościem. Lubił to, co robił. Miał żonę, dwójkę dzieci, szczęśliwy dom, znajomych. 

Na pierwszy rzut oka nie wyróżniał się w żaden sposób. Czasami może wychodził na dziwaka, ale niektóre sytuacje sensu nabrały dopiero po latach. Przez długi czas uznawano go za nieszkodliwego. 

 

Zignorowane 

Jednakże kiedy jeszcze chodził do szkoły, nie cieszył się zbytnio dobrą opinią. Inni uczniowie się go bali. Lubił demonstrować swoją siłę. Pewnego dnia okazało się, że miał przy sobie wiatrówkę. Skąd ją wziął, nie wiadomo, ale wykorzystał ją wobec jednego z kolegów. Strzelił mu w pachwinę, ale to nie był koniec. Oprócz tego dokuczał mu, wyśmiewał i wyzywał. 

– Jak tak teraz o tym wszystkim myślę, to nie jestem zdziwiony faktem, że on zszedł później na złą drogą. Znając go już trochę można było wywnioskować, że jest niebezpieczny i lepiej go unikać. Jednak w tamtym czasie nikt nie myślał w ten sposób. To wszystko wydawało się mimo wszystko niewinne i nie byliśmy w stanie przewidzieć, co się wydarzy kilkanaście lat później. – relacjonuje świadek

W dorosłym życiu przejawiał nadmierne zainteresowanie pornografią. Często opowiadał kolegom z pracy o tym, co oglądał w Internecie. Początkowo nikogo to zbytnio nie dziwiło, czasami może nawet śmieszyło, ale po pewnym czasie koledzy doszli do wniosku, że stało się to jego obsesją. 

Zapaliła się u nich czerwona lampka, która mimo to została zignorowana. Zbyt często oglądał filmy i inne materiały pornograficzne, ale żadnej kobiety przecież nie skrzywdził, tak właśnie myślano. Poza tym w 2006 r. poznał kobietę, z którą związał się na stałe. W późniejszym czasie ją poślubił i już jako małżeństwo doczekali się dzieci. Wayne dobrze sprawdzał się jako ojciec i mąż, więc kwestia pornograficznej obsesji odeszła w zapomnienie. Uznano to za pewne dziwactwo, które czasami zdarza się mężczyznom

Na dawnym stanowisku pracy zyskał przydomek gwałciciel, gdyż kobiety czuły się przy nim niekomfortowo i starały się unikać sytuacji, w których znalazłyby się z nim sam na sam. Kiedy rozpoczął pracę w policji metropolitarnej, okazało się, że część jego kolegów ma podobne poglądy do niego. Do sieci wyciekły ich prywatne rozmowy i „żarty” o chęci zgwałcenia koleżanek z komisariatu

Mimo to Wayne Couzens w dalszym ciągu mógł normalnie pracować i wykonywać powierzone mu obowiązki. We wcześniejszych latach Scotland Yard wszczynał inne postępowanie z takimi samymi zarzutami, ale sprawy prędzej czy później były zamykane, a Wayne czuł się bezkarny.

 

On w żaden sposób się tym nie przejmował i w końcu obmyślił plan, jak swoje ukryte fantazje jeszcze bardziej urzeczywistnić. Obnażanie się przed kobietami nie było już dla niego wystarczające, musiał posunąć się o krok dalej… Posłuchaj o tej sprawie w 223. odcinku Kryminatorium.

W poprzednim odcinku ofiarę seryjnego mordercy padła dziewczyna znanego aktora – sprawdź tutaj!

Słuchaj podcastów na: