preloder
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Zabójcza zazdrość

Vera Renczi reagowała szybko. Wystarczyło niewiele – niewinny uśmiech posłany innej kobiecie, zalotne spojrzenie lub czułe słówko. Gdy w umyśle Very pojawił się choćby cień wątpliwości, niewierni panowie szybko kończyli w cynkowej trumnie.

W piwnicy jej domu policja odkryła później 35 takich makabrycznych pamiątek. „Czarna wdowa” do końca swoich dni twierdziła, że wszystkich ukochanych zamordowała z miłości…

Vera przyszła na świat w roku 1895, w rodzinie rumuńsko-węgierskich arystokratów. Mieszkająca w Bukareszcie rodzina nie znała biedy. Bogaci rodzice spełniali każdą jej zachciankę. Sytuacja zmieniła się jednak, gdy zmarła jej matka. Pogrążony w żalu ojciec sprzedał posiadłość i postanowił wyjechać z Bukaresztu. Nie potrafiła pogodzić się z myślą, że nie jest już najważniejsza. Jawną wrogość okazywała też w stosunku do każdej kobiety, z którą jej ojciec próbował sobie ułożyć życie.

W roku 1910 15-letnia arystokratka została odcięta od rodzinnego majątku i odesłana do żeńskiej szkoły z internatem. Tam miała się nauczyć radzenia sobie z niekontrolowanymi wybuchami gniewu i zazdrości oraz właściwego zachowania…

Znudzony mąż

Zamiast dobrych manier, żeński internat nauczył ją życia, jakiego do tej pory nie znała. I które zaczęło jej się podobać. Bardzo szybko stała się kobietą.

Panowie obsypywali ją drogimi prezentami, ona oddawała im całe swoje serce. W każdym kolejnym kochanku Vera zakochiwała się bez pamięci. Oni jednak nie zamierzali tej miłości odwzajemniać. Gdy się znudzili, zaczynali kłamać, zdradzać, w końcu odchodzić. Młoda panna postanowiła znaleźć sposób, by skutecznie zatrzymać przy sobie tych, których pokochała. I wkrótce ten sposób znalazła.

Pierwszy mąż, starszy od Very aż o czterdzieści lat znudził się nią po narodzinach ich syna. Jednak wkrótce mężczyzna zaginął w dziwnych okolicznościach…

Vera Renczi
Lista kochanków Very wydawała się nie mieć końca. Jej wybór padał na coraz starszych dżentelmenów. | fot. pixabay.com

Wdowie łzy

Vera nie miała problemu, aby znajomi uwierzyli w przedstawioną przez nią wersję zdarzeń dotyczących zaginięcia męza. Już po roku znalazła następcę. Wybrankiem jej serca został młody serbski adwokat Josef Renczi.

Po kolejnym ślubie okazało się jednak, że pan Renczi jest jeszcze bardziej podatny na wdzięki innych kobiet, niż jej poprzedni mąż. Josef nie umiał odmawiać pięknym damom, więc bardzo szybko podzielił los swojego poprzednika.

Wszyscy, którzy współczuli jej straty dwóch mężów, nie mieli zielonego pojęcia, że zarówno Karl, jak i Josef wciąż są przy niej…

Kochankowie z daleka

Vera postanowiła już nigdy więcej nie wychodzić za mąż. Nie zamierzała jednak całkowicie rezygnować z towarzystwa mężczyzn. Uwielbiała być adorowana i kochana. Była pewna, że kiedyś znajdzie tego, który w pełni odwzajemni jej miłość.

Pojawienie się przy jej boku kolejnych kochanków było tylko kwestią czasu. Młodzi czy starzy – nie miało to dla niej większego znaczenia. Vera trzymała się tylko jednej zasady – ważne, żeby nie pochodzili z okolicy.

Mijały lata. Przy jej boku pojawiali się kolejni kochankowie, a miasto huczało od plotek. Jedni widzieli w niej wyrafinowaną femme fatale, inni szczerze współczuli jej tego, że po stracie mężów, od kilku lat bezskutecznie próbuje odnaleźć prawdziwą miłość, wciąż będąc zdradzaną i porzucaną przez kolejnych uwodzicieli.

Kłamstwo serbskiego bankiera

Vera Renczi gustowała wyłącznie w kawalerach. Chciała mieć pewność, że nie będzie musiała się z nikim dzielić ukochanym. Jednak czarna wdowa z Bečkerek popełniła jeden błąd – uwierzyła nowemu kandydatowi na kochanka, że on także jest kawalerem…

Pan Milorad był serbskim bankierem po pięćdziesiątce. Twierdził, że nigdy się nie ożenił.

Nikt nie domyślał się, że bankier prowadzi podwójne życie. On z kolei nie wiedział, że jego żona ma krewną w Bečkerek, od której na początku 1925 roku otrzymała list z informacją, że widziała Leonarda w jej mieście. Mężczyźnie podczas spaceru towarzyszyć miała bogata miejscowa wdowa o wątpliwej reputacji.

Leonard otrzymał od żony ultimatum – albo ona, albo kochanka. Mężczyzna postanowił wrócić do żeny, jednak nigdy więcej nie pojawił się w domu…

Czarna wdowa
Renczi niektórych kochanków zabijała od razu, innych powoli, podając im niewielkie dawki trucizny. | fot. pixabay.com

Piwnica śmierci

Zaniepokojona żona bankiera poinformowała miejscową policję.

W maju 1925 roku kilku serbskich policjantów zapukało do drzwi rezydencji Very Renczi. Po krótkim oczekiwaniu kobieta otworzyła im i zaprosiła do środka.

Renczi wskazała zaskoczonym stróżom prawa drzwi prowadzące do piwnicy. Policjanci w milczeniu zeszli do podziemnej krypty. Po przejściu długim ciemnym korytarzem weszli do wielkiego pomieszczenia. Po oświetleniu tego miejsca ich oczom ukazał się makabryczny widok.

Martwi nie zdradzają

Vera Renczi przyznała się do wszystkich morderstw. Opowiedziała, w jaki sposób uśmiercała swoich kochanków.

Z rozbrajającą szczerością Vera opowiedziała też o tym, jak często schodziła do swojej piwnicy, ubrana w wytworną suknię, by w otoczeniu swoich mężczyzn spędzać długie godziny. Popijając czerwone wino, rozmawiała z nimi, wspominając cudowne chwile, gdy żyli tylko dla niej.

Jak skończyła się historia czarnej wdowy? Zapraszamy do wysłuchania #89 odcinka Kryminatorium!

Słuchaj podcastów na: