preloder
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

W #71 odcinku Kryminatorium kontynuujemy historię o Peterze Kürtenie

O wampirze z Düsseldorfu i jego zbrodniach robi się głośno już na całym świecie. Gazety donoszą o mordercy, który brutalnie atakuje i zabija niewinnych ludzi i wciąż nie udaje się go schwytać. W mieście, w którym grasuje, panuje psychoza. Ludzie obawiają się o swoje życie, nie czują się bezpiecznie. Zastanawiacie się pewnie, jak udało się go w końcu schwytać. Otóż pomógł w tym przypadek…

Wienner Bilder, 19 kwietnia 1931
Gazety donosiły o procesie wampira | fot. lavieenc.fr

Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego dnia na komendzie niemieckiej policji pojawiła się wystraszona kobieta z listem w dłoni. Poprosiła, by jeden z funkcjonariuszy natychmiast go przeczytał, ponieważ sprawa dotyczy wampira. Było to zwierzenie pewnej dziewczyny o tym, jak została napadnięta i zgwałcona przez nieznajomego mężczyznę.

Policja natychmiast podjęła kroki w celu ustalenia adresu nadawcy. Nie trwało to długo i w ten sposób trafili do dziewczyny, która była autorką tekstu. Ta opowiedziała, co się stało i na tej podstawie postanowiono namierzyć mężczyznę.

Ujęcie sprawcy

Pod wskazanym adresem zastano samego Petera Kürtena, ale dziewczyna ze stuprocentowym przekonaniem powiedziała, że to nie jest ten sam człowiek, który ją zgwałcił… wydawało się, że wampirowi znowu się upiekło. Policjanci jednak postanowili sprawdzić tego mieszkańca i ustalili, że przesiedział on w więzieniu wiele lat. Zdecydowali, by go profilaktycznie tymczasowo aresztować. Jednak nie było to takie proste. Wampir uciekł z domu.

O tym, w jaki sposób udało się schwytać Kürtena posłuchacie w samym odcinku. W tym miejscu jednak zdradzę Wam, że po aresztowaniu przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów. Wyjawił też o wiele więcej faktów ze swojej zbrodniczej działalności. Wkrótce trafił do szpitala psychiatrycznego, gdzie został poddany badaniom i oczekiwał na swój proces. Mieszkańcy Düsseldorfu, jak też całych Niemiec, mogli w końcu spać spokojnie.

Poznajcie wampira

Peter Kurten
„Maska spokojnego człowieka, dobrego obywatela. Twarz okrągła, rumiana…”| fot. wickedwe.com

W lutym 1931 roku wszystkie gazety informowały o gotowym akcie oskarżenia, liczącym ponad 200 stron, w którym zarzucono Peterowi dziewięć morderstw, w tym ośmiu kobiet i jednego mężczyzny, i siedem usiłowań morderstw.

Proces przeciwko wampirowi cieszył się ogromną popularnością. Wcześniej nie było takiego przypadku. Przygotowania do sprawy zajęły wiele miesięcy. Na sali znalazły się miejsca na dziennikarzy z całego świata. Był tam również przedstawiciel z Polski, który w późniejszym czasie zrelacjonował cały proces. Został on wydany w formie broszury, którą można do dziś przeczytać na stronach Polony, administrowanej przez Bibliotekę Narodową.

Kürten przez polskiego korespondenta opisany został jako niezwykle dbający o siebie i swój wizerunek mężczyzna. Tak jakby do ostatnich chwil chciał zostawić po sobie konkretne wrażenie. Starał się także umiejętnie manipulować faktami.

Spowiedź mordercy

Wampir opowiedział o swoim dzieciństwie, przeprawach z agresywnym ojcem i trudnościach w szkole. Ponieważ wszyscy wiedzieli o problemie alkoholizmu u niego w domu, był wyśmiewany przez rówieśników. Już w wieku 16 lat po raz pierwszy trafił do więzienia za kradzieże.

Na pytania o motywy, które pchały go do dalszych zbrodni, z upiorną szczerością odpowiedział, że to widok krwi napędzał go do działania. Z narzędzi, którymi dokonywał zbrodni, zlizywał krew. Dodatkowo podniecało go podpalanie zwłok. Opowiedział o wszystkich swoich ofiarach.

Sąd jednak podczas tej rozprawy nie koncentrował się tylko na samym mężczyźnie. Pod uwagę wzięto zeznania świadków, osób pokrzywdzonych i bliskich ofiar, między innymi matki zamordowanej dziewczynki w gospodzie. Odczytano jej list.

Kurten z żoną
Peter bał się tylko swojej żony | fot. polona.pl

Może zastanawiacie się co z żoną Kürtena. Otóż kobieta została początkowo zatrzymana razem z mężem. Podejrzewano ją o współudział w przestępstwach, jednak dość szybko ją wypuszczono. Jednak nie wytrzymała szoku spowodowanego najnowszymi rewelacjami i się załamała. Wylądowała w szpitalu psychiatrycznym.

Powołani biegli sądowi uznali, że u oskarżonego nie można stwierdzić choroby psychicznej. Potwierdzali, że Kürten zawsze nad sobą panował, a wszystkie jego pragnienia są wytworem myśli o gwałtach i erotyzmie, którym się oddawał.

Finał

Sąd po naradzie odczytał wyrok i jego uzasadnienie. Petera Kürtena uznano winnym dziewięciu morderstw, dwóch gwałtów i siedmiu usiłowań zabójstw. Werdykt ten chyba dla nikogo nie był zaskoczeniem.

Jakie były ostatnie słowa wampira? Jego ostatni posiłek? To i wiele innych szczegółów poznacie w zbliżającym się #71 odcinku Kryminatorium!

Słuchaj podcastów na: