Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Iwona Mogiła Lisowska zaginęła 10 listopada 1992 roku w godzinach wieczornych. Mieszkała w domku jednorodzinnym przy ul. Świetlików w Łodzi wraz z byłym mężem Maciejem. Gdy mężczyzna wrócił z pracy do domu ok., godzin 22  Iwony już tam nie było. Nazajutrz o zniknięciu kobiety dowiedziała się jej rodzina. Iwona przed zaginięciem znalazła pracę w nowo powstałej łódzkiej stacji telewizyjnej Tele24, wcześniej wyjeżdżała do pracy do Niemiec. Chciała zarobić na remont domu. Były mąż Iwony twierdził, że kobieta mogła ponownie wyjechać za granicę, dlatego zaginięcie zgłoszono dopiero 9 dni później –  19 listopada. Z domu zniknęły rzeczy osobiste kobiety, jej paszport, oraz dywan.  Rodzina nie wierzy, aby mogła nagle wyjechać nie informując o tym nikogo. Iwona Mogiła-Lisowska do dziś nie została odnaleziona.

Iwona Mogiła Itaka
Na stronie fundacji Itaka wciąż możemy znaleźć komunikat o zaginięciu kobiety

Ojciec Iwony Adam Puzio robił wszystko, aby rozwikłać zagadkę. Otwarcie mówił o tym, że nie ma już złudzeń, aby jego córka żyła. Robił wszystko aby odnaleźć jej ciało. Był bardzo zdeterminowany. Świadczyć o tym mogą chociażby fragmenty z programu 997, w którym sprawa poruszana była wielokrotnie.

Prokuratura wiele razy podejmowała śledztwo w tej sprawie, za każdym jednak razem było ono umorzone. Nie było dowodów, aby sprawa trafiła do sądu. Nie było podejrzanego….

Odcinek 997, w którym poruszana była sprawa Iwony wywołał u mnie ogromne emocje. Ojciec miał przeczucie, że gdzieś na terenie domu muszą znajdować się zwłoki jego dziecka. Nie wierzył już, że Iwona wróci do domu cała i zdrowa.

Podczas poszukiwań znaleziono zakopane złożone w kostkę ubrania oraz dywan. W publikacjach na temat tej sprawy można znaleźć informacje, że była to odzież należąca do zaginionej, podobnie jak odkopany dywan, kilka lat wcześniej miał znajdować się w salonie domu. Jednak siostra zaginionej, opowiedziała mi, że jej zdaniem nie były to ubrania należące do Iwony. Na pewno była to odzież damska, ale nie Iwony. Tak samo jak znaleziony dywan. Nie był to dywan, który zaginął z salonu zaginionej kobiety. Ale nasuwa się jednak pytanie: Kto i dlaczego je tam zakopał? Czy zrobił to sprawca zbrodni? Czy z niewiadomych i niezrozumiałych dla nas przyczyn zrobiła to sama Iwona? A może ktoś z jej bliskich chciał w ten sposób, aby w końcu sprawa nabrała rozpędu. Prokuratura nie zdołała odpowiedzieć na te pytania. Na przedmiotach nie odnaleziono żadnych śladów, które mogłyby się okazać ważne dla śledztwa.

Iwona Mogiła Lisowska zaginiona

Gdy dochodzi do straty kogoś bliskiego, często przypominamy sobie ten ostatni moment, ten ostatni dzień, w którym mieliśmy kontakt z daną osobą. Jakich słów wówczas użyliśmy? Jak się pożegnaliśmy? Czy rozmówca był uśmiechnięty, przygnębiony? Próbujemy odtworzyć w pamięci te mikro chwile, które teraz są dla nas niezwykle ważne. I przede wszystkim próbujemy odpowiedzieć na to kluczowe pytanie, czy mogliśmy zrobić coś, aby historia potoczyła się inaczej… Na te pytania przez lata próbowała odpowiedzieć sobie także siostra zaginionej Iwony. Więcej na ten temat znajdziecie w Kryminatrorium #30.

Słuchaj podcastów na: