Po ukończeniu studiów 21-letnia Brytyjka postanowiła spełnić swoje marzenie i zwiedzić świat. Jednym z przystanków jej podróży życia była Nowa Zelandia. Tam poznała chłopaka, z którym spędziła miły wieczór. Po zakończonej randce, kamery monitoringu zarejestrowały, jak wsiadła razem z nim do windy. Następnego dnia miała świętować swoje 22. urodziny. Nie zdążyła.
Grace Millane
Brytyjka Grace Millane miała przed sobą całe życie. Pochodziła z zamożnej rodziny i nigdy niczego jej nie brakowało. Była wesoła, bardzo otwarta i przede wszystkim szczęśliwa. Gdy tylko mogła – pomagała potrzebującym, wspierając wiele organizacji charytatywnych. Wpłacała datki, organizowała zbiórki. Dla fundacji zajmującej się dziećmi chorymi na nowotwory ścięła swoje długie włosy, z których zawsze była bardzo dumna. Choć miała wielu przyjaciół, z którymi często się spotykała – nigdy nie zaniedbała nauki.
Był rok 2018, a ona właśnie uzyskała licencjat z reklamy i marketingu na Uniwersytecie w Lincoln. Nie zamierzała jeszcze kończyć swojej edukacji. Była ambitna i żądna wiedzy, co wyraźnie podkreślali wszyscy, którzy ją znali. Ale 21-letnia Grace, póki co, poczuła się zmęczona nauką. Do tego stopnia, że postanowiła zrobić sobie roczną przerwę w studiowaniu.
Urlop chciała wykorzystać na spełnienie swojego największego marzenia. Samotna podróż do najdalszych zakątków świata została przez nią zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach. I konsekwentnie realizowana. W październiku 2018 roku udała się najpierw do Ameryki Południowej. 6 tygodni w Peru dostarczyło jej niezapomnianych wrażeń.
Wszędzie, gdzie się pojawiła, robiła mnóstwo zdjęć. Później wysyłała je swojej rodzinie, z którą utrzymywała stały kontakt. Choć była bardzo daleko od domu, nie martwili się. Codziennie dzwoniła i pisała, aby wszyscy wiedzieli, gdzie jest i co robi. Swoimi wrażeniami na bieżąco dzieliła się w mediach społecznościowych.
Nowa Zelandia
Następnym przystankiem w jej podróży marzeń była Nowa Zelandia. W piątek 30 listopada przybyła Auckland, największego miasta w tym kraju, położonego na Wyspie Północnej. Zameldowała się w tanim hostelu, bardzo popularnym zwłaszcza wśród młodych turystów z Europy.
– Jako że była osobą bardzo towarzyską, szybko nawiązała dobry kontakt z innymi turystkami. Z jedną z nich postanowiła nawet dzielić swój pokój. Wszyscy zapamiętali ją jako promienną, bardzo radosną i energiczną dziewczynę. Ciągle się uśmiechała i dużo z nimi rozmawiała. – policjant
Damskie towarzystwo było na pewno sympatyczne, ale Grace zapragnęła poznać jakiegoś miłego, miejscowego chłopaka, z którym mogłaby spędzić miło czas. Kogoś, kto oprowadziłby ją po okolicy, pokazał kilka ciekawych atrakcji turystycznych. A kto wie, może w weekend zabrał do jakiegoś fajnego klubu.
W tym celu Grace postanowiła skorzystać z pomocy aplikacji randkowej. Wieczorem odpaliła Tindera w nadziei, że uda jej się trafić na miłego towarzysza. Przeglądając kilka propozycji, Brytyjka zwróciła uwagę na pewnego 26-latka. On także był oczarowany urodą Grace. Po wymianie kilku wiadomości na czacie, oboje postanowili się spotkać. Umówili się więc na następny dzień, w sobotnie popołudnie 1 grudnia.
„Od samego rana dziewczyna była bardzo podekscytowana tym spotkaniem, o czym napisała do swojej przyjaciółki z Anglii. Z każdą kolejną wiadomością, chłopak robił na niej coraz większe wrażenie. Dużo o sobie opowiadał. Pochodził z rozbitej rodziny. Uprawiał sport. Miał kilka dorywczych prac – jako barman, sprzedawca czy budowlaniec. Był inteligentny, zaradny, a przede wszystkim miał ogromne poczucie humoru”
Lubili te same filmy, słuchali podobnej muzyki. Do tego był bardzo bezpośredni. Nawet nie starał się ukryć, że Grace bardzo mu się podoba. Gdy ich spotkanie, które początkowo miało jedynie być niezobowiązującym wypadem na miasto, wprost nazwał randką w ciemno – 21-latka nie zaprotestowała. Ubrała dla niego swoją ulubioną sukienkę, zrobiła staranny makijaż. Na umówione miejsce przybyła kwadrans przed czasem.
Grace Millane na nagraniach z monitoringu
Kamery miejskiego monitoringu zarejestrowały Grace Millane o godzinie 17:45 w kompleksie rozrywkowym. Wiele restauracji, barów, sklepów i kasyno – swoista wizytówka miasta. W Auckland nie było chyba lepszego miejsca na spędzenie miłego wieczoru. Czekała na niego przy choince, którą sfotografowała, a jej zdjęcia wysłała rodzicom.
Gdy się pojawił, od razu go rozpoznała. Uśmiechnęła się w jego stronę, a on ją mocno objął. Razem udali się w stronę restauracji. Tam zjedli kolację, a następnie przenieśli się meksykańskiego baru. Znacznie mniej ekskluzywnego, ale oferującego dobre drinki w atrakcyjnych cenach. Kamery uchwyciły rozmawiającą ze sobą parę. Oboje wydawali się być w doskonałych nastrojach. Żywo gestykulowali, śmieli się i sprawiali wrażenie szczęśliwych.
W pewnym momencie, pewny siebie chłopak, przyciągnął ją do siebie, objął i pocałował. 21-latka najwyraźniej nie miała nic przeciwko temu, bo do podobnej sytuacji doszło w ciągu następnej godziny jeszcze kilka razy. Gdy wyszedł na chwilę do toalety, Brytyjka wyjęła swój telefon, aby napisać wiadomość do przyjaciółki – wieczór jest wspaniały, świetnie się bawi, nie mogła chyba znaleźć lepszego towarzysza.
Para opuściła centrum około godziny 21:00 Kwadrans później kamery zarejestrowały ich spacer, Szli w kierunku hotelu SkyCity, w którym Jesse wynajmował mieszkanie.
– Niespełna pół godziny później – dokładnie o 21:40 kamera umieszczona w hotelowej windzie nagrała jak wchodzili do środka. Po minucie opuścili windę, wychodząc na korytarz. Było to ostatnie nagranie, na którym znalazła się brytyjska turystka. Nie tylko tamtego wieczoru, ale i w ogóle. – mówi jeden z policjantów
Czy jej śmierć była tylko nieszczęśliwym wypadkiem? A może doszło do zbrodni z premedytacją? O tym w 239. odcinku Kryminatorium.
Inne głośne sprawy, których możesz nie znać:
Sprawa z Islandii – sprawdź
Ptasznika z Alcatraz – sprawdź






